O nas zapomniano…

Niemiecki Pingwin ma w naszym kraju wielu zwolenników. Wydaje się jednak, że najnowsza edycja tego systemu nie zyska już tak wielkiej popularności jak jej poprzedniczki. A wszystko znów przez "ogonki"...

Najnowsze wydanie SuSE Linux 8.0 Professional potwierdza fakt, że z tego systemu mogą z powodzeniem korzystać dotychczasowi użytkownicy Microsoft Windows. Łatwa i intuicyjna instalacja pozwala praktycznie zapomnieć użytkownikom o kłopotach z konfiguracją sprzętu czy podziałem dysku na partycje.

Dzięki nowoczesnemu systemowi plików z journalingiem – ReiserFS – dane zgromadzone na dysku są znacznie bezpieczniejsze niż w przypadku standardowego ext2. Niestety, domyślne ustawienia partycji (stworzenie tylko jednej, zawierającej wszystkie katalogi) sprawdzą się raczej w przypadku komputera domowego, w półprofesjonalnych zastosowaniach są natomiast nie do przyjęcia.

SuSE Linux 8.0 Professional
Wymagania: PC 486 DX, ok. 400 MB na dysku
+ duży wybór oprogramowania
+ dobra dokumentacja książkowa
– problemy z obsługą języka polskiego
– brak możliwości pobrania systemu z Internetu
Producent: SuSE, Niemcy
http://www.suse.com/
Dostawca: Animmus, Poznań
http://www.animmus.pl/
tel.: (61) 841 02 35
Cena (z VAT-em): 279 zł (Professional), 179 zł (Personal)

Najnowsze SuSE zbudowano na bazie jądra 2.4.18. Dystrybucja umożliwia pracę w środowiskach graficznych KDE 3.0 i GNOME 1.4.1 RC1. Nowością jest SuSE Firewall2, który łatwo i szybko pozwala odgrodzić komputer od niebezpieczeństw czyhających w Sieci. Nie zabrakło oczywiście pakietów biurowych StarOffice 5.2 oraz KOffice 1.1.1.

Niestety, SuSE 8.0 nie uwzględnia obsługi języka polskiego. Podczas instalacji można jedynie wybrać polską klawiaturę (programisty). Źródłem problemów są błędy w pliku /etc/X11/XF86Config (na CHIP-CD w dziale Porady | SuSE znajduje się plik TXT opisujący sposób usunięcia usterki).

Zanim zdecydujemy się na zakup SuSE 8.0, warto się zastanowić, czego tak naprawdę potrzebujemy. Jeżeli używamy innej, darmowej dystrybucji Linuksa i jesteśmy z niej zadowoleni, to przesiadka na najnowsze wydanie SuSE wydaje się stratą pieniędzy.