Rozrywka czy ciężka praca?

Szary, bezimienny, standardowy... Bardzo często takimi określeniami opisać można większość notebooków dostępnych w sprzedaży. Są jednak wyjątki, czego dowodem niech będą dwie nowe propozycje firm Asus i Fujitsu-Siemens

Duża liczba dostępnych na rynku notebooków sprawia, że coraz łatwiej znaleźć można ciekawy model o estetycznej, mogącej się podobać obudowie i bogatym wyposażeniu czy idealnie spełniający wymagania konkretnej grupy odbiorców. Przykładem takich właśnie konstrukcji są Asus W1 oraz Fujitsu-Siemens Celsius H210.

Pierwsza z nich zaprojektowana została z myślą o użytkownikach szukających bogatego wyposażenia multimedialnego. Ładna, metaliczna obudowa i interfejs oprogramowania utrzymany w tej samej kolorystyce sprawiają wrażenie obcowania z produktem z wyższej półki.

Już na wstępie trudno przeoczyć panoramiczny ekran. Z jego powodu obudowa jest wprawdzie większa, ale za to klawisze są duże i wygodne, w wyposażeniu zaś znajdziemy mnóstwo dodatkowych opcji. Zacznijmy zatem od najrzadziej spotykanej – tunera TV. Dołączona aplikacja, zarządzająca wszystkimi funkcjami audio-wideo, pozwala także na rejestrację programów z tunera. Co ważne, nawet po uśpieniu notebook potrafi odpowiednio wcześniej obudzić się i zarejestrować zaprogramowaną audycję. Po takiej operacji niestety nie potrafi już sam przejść w stan uśpienia, jednak można to obejść, wykorzystując panel zarządzania energią. Po całkowitym wyłączeniu notebooka nagrywanie z timerem nie jest możliwe.

Dołączony program multimedialny zarządza także odtwarzaczem DVD, zdjęciami i muzyką. Co prawda nie dysponuje tyloma funkcjami co oddzielne, przeznaczone do poszczególnych zadań programy, jest natomiast prosty w obsłudze.

Asus W1
Ocena ogólna (POWER): 76
Opłacalność (ECONO): 60
Procesor: Pentium M 1,6 GHz
Pamięć RAM (maks.): 512 (2048) MB
Dysk twardy: 60 GB (wartość zmierzona: 55,88 GB)
Napęd optyczny: DVD±R/±RW (Toshiba SD-R6372)
Wyświetlacz: 15,4″ (1280×800 pikseli)
Wymiary: 364x32x264 mm
Ciężar notebooka/zasilacza: 3227/264,4 g
Czas pracy  –  maks. wydajność/oszczędz.: 202/233 min
System operacyjny: Windows XP Professional
Gwarancja: 24 miesiące
+ panoramiczny ekran, wbudowany tuner TV, Wi-Fi 802.11g  +  Gigabit Ethernet, zintegrowany subwoofer i system dźwięku 3D
– wysoka cena, duży ciężar i rozmiar
Cena (z VAT-em): 10 515 zł
www.asus.com
www.comes.com.pl
Fujitsu-Siemens Celsius H210
Ocena ogólna (POWER): 78
Opłacalność (ECONO): 46
Procesor: Pentium M 755 (2,0 GHz)
Pamięć RAM (maks.): 1024 (2048) MB
Dysk twardy: 80 GB (wartość zmierzona: 74,53 GB)
Napęd optyczny: combo CD-RW/DVD (Toshiba SD-R2512)
Wyświetlacz: 15″ (1600×1200 pikseli)
Wymiary: 333x38x285 mm
Ciężar notebooka/zasilacza: 3249/332 g
Czas pracy  –  maks. wydajność/oszczędz.: 151/215 min
System operacyjny: Windows XP Professional
Gwarancja: 36 miesięcy
profesjonalny układ graficzny ATI FireGL T2e, replikator portów w pakiecie, Wi-Fi 802.11g  +  Gigabit Ethernet  +  Bluetooth
duży ciężar, wysoka cena
Cena (z VAT-em): 13 900 zł
www.fujitsu-siemens.com.pl

Na przednim panelu Asusa znajdziemy dodatkowo nietypowy wyświetlacz. Podczas oglądania dowolnego programu pojawia się na nim jego numer, a gdy oglądamy filmy DVD – odpowiedni napis z numerem, pod którym dany film został zapamiętamy. Taki mechanizm pozwala m.in. na skatalogowanie naszej filmoteki i rozpoczęcie odtwarzania dowolnego filmu od miejsca, w którym przerwaliśmy uprzednio jego oglądanie.

Choć na tle niektórych testowanych wcześniej modeli wydajność W1 określić można jako średnią, w wypadku zadań biurowych nie trzeba niczego więcej. Podczas grania zainstalowany układ graficzny Radeon 9600 zwykle spisuje się bez większych zastrzeżeń. Problemy sprawiają dopiero najnowsze gry, np. Doom 3.

Dla zupełnie innych odbiorców przeznaczony jest model Fujitsu-Siemens Celsius H210. Można powiedzieć, że to solidna stacja robocza dla profesjonalisty-projektanta. Standardowa na pierwszy rzut oka konstrukcja zmienia swoje oblicze zaraz po włączeniu zasilania.

Najważniejszym „organem” tego modelu jest 15-calowy ekran o rodzielczości 1600×1200 pikseli, zapewniający większy pulpit roboczy niż stacjonarne monitory LCD o przekątnej 19 cali! Choć litery na wyświetlaczu są małe, ich wyrazistość i czytelność nie pozostawia nic do życzenia, a podczas normalnej pracy, patrząc na ekran z odległości 40-50 cm, nie powinniśmy mieć żadnych problemów z ich odczytaniem. Zawsze można jednak ustawić większą czcionkę systemową.

Aby się przekonać, że jest to przenośna stacja robocza, wystarczy zerknąć na podstawowe wyposażenie: bardzo wydajny procesor Pentium M 755 z jądrem Dothan wyposażony w 2 MB pamięci cache L2, taktowany zegarem 2 GHz, 1 GB pamięci RAM i karta graficzna bazująca na układzie ATI FireGL T2/T2e ze 128 MB pamięci. Wydajna zintegrowana grafika predysponuje ten model do zastosowań związanych z projektowaniem i/lub prezentacją gotowych projektów. Wszelkie skomplikowane animacje czy renderingi są odtwarzane płynnie. Oczywiście również z oglądaniem filmów, bez względu na ich format, nie ma żadnego problemu.

Z zalet konstrukcji śmiało można wymienić brak świecących i migoczących diod! Wszystkie informacje o stanie baterii, pracy dysku, napędu optycznego czy innych komponentów dostępne są na małym, ciekłokrystalicznym wyświetlaczu umieszczonym tuż pod ekranem. Dodatkowo do dyspozycji użytkownik ma pięć przycisków szybkiego uruchamiania aplikacji, szósty wyłączający połączenie bezprzewodowe, cztery porty USB, FireWire i… dołączony replikator portów.

Na koniec krótko o wydajności. Podczas uruchamiania przykładowych symulacji w dostarczonej z notebookiem demonstracyjnej aplikacji do projektowania kolejek Roller-Coaster wydajność odświeżania grafiki wynosiła od 30 klatek dla bardzo skomplikowanych scen do 60 podczas odtwarzania mniej złożonych obrazów.

Obie maszyny prezentują wysoki poziom zaawansowania pod względem konstrukcyjnym i technologicznym. Zarówno Asus W1 w multimediach, jak i Fujitsu-Siemens Celsius H210 w zastosowaniach projektowych z powodzeniem zastąpić mogą stacjonarnego peceta. Za te możliwości w przypadku obu prezentowanych notebooków trzeba jednak sporo zapłacić.