Panasonic Lumix DMC-FZ28

Aparat z matrycą 10,7 Mp typu CCD, wyświetlaczem 2,7 cala i zoomem optycznym 18x

Najnowszy model popularnej serii Panasonica zaprezentował w teście wysoką jakość obrazu, wideo HD oraz bardzo dobre wyposażenie, nie jest jednak specjalnie szybki.

Takiego właśnie wyposażenia oczekują amatorzy fotografii od superzooma: 18-krotny zoom, przy ogniskowej pokrywającej również szeroki kąt (odpowiednik 27 do 486mm dla małego obrazka), daje bardzo praktyczny zakres ogniskowych. Spotykany zwykle w aparatach Panasonica, optyczny stabilizator obrazu chroni przed poruszonymi ujęciami, a tryb wideo oferuje rozdzielczość HD (1024 na 768 pikseli). Wydajna automatyka zgrabnie łączy rozpoznawanie twarzy z wykrywaniem ruchu, różnymi programami tematycznymi i ustawieniami ISO; w praktyce działa to dość dobrze.

Niezależnie od tego, zaawansowanym fotografom aparat umożliwia pełną manualną kontrolę ekspozycji i udostępnia ustawienia ostrości, kontrastu, nasycenia i odszumiania. Również profesjonalny format RAW jest do dyspozycji, rzecz jasna oprócz JPEG.


Ergonomia

Ekran na tylnej ściance ma wprawdzie przekątną i rozdzielczość typową dla tej klasy sprzętu, ale jakość prezentacji obrazu jest dobra. Szczególne pochwały należą się za elektroniczny wizjer; u wielu konkurentów straszy rozpikselowany, nieostry i ciemny obraz, ale w FZ28 nie ma na co narzekać, choć obraz wydaje się nieco mały. Obsługa jest wygodna i prosta, dzięki małemu joystickowi szybko i wygodnie przemieszczamy się po menu. Jest też pewien użyteczny drobiazg: przycisk Fn można sobie samemu zdefiniować.


Wysoka jakość obrazu

Panasonic zrezygnował z umieszczenia w aparacie matrycy o bezsensownie rekordowej liczbie pikseli, wyposażając FZ28 w normalną, 10-megapikselową matrycę. W naszym teście aparat wykazał ogólnie bardzo dobrą jakość obrazu, z rozsądną rozdzielczością i naturalnym oddaniem kolorów. Dzięki licznym opcjom ustawień, można sobie oprócz tego bez problemu dopasować zdjęcia do własnych upodobań. Szumy są raczej średnie, ale nie rzucające się w oczy. Do tego algorytmy procesora Venus Engine IV aż do 400 ISO tak sprawnie edytują dane z matrycy, że jakość zdjęć jest jak najbardziej przekonująca. W przypadku wyższych wartości ISO mechanizmy odszumiania jednak wyraźnie obniżają ostrość i rozdzielczość. Na szczęście w menu można sobie indywidualnie ustalić, jakie będzie maksymalne dopuszczalne ISO przy ustawieniach automatycznych.

Szybkość działania aparatu jest średnia, odpowiada jednak mniej więcej temu, czego można się spodziewać po innych superzoomach. Opóźnienie wyzwalania migawki wynosi 0,55 sekundy, a na wykonanie pięciu zdjęć w serii potrzeba około 8,5 sekundy. Tym, co w praktyce okazuje się irytujące, jest krótkie „zamyślenie”, w jakie wpada FZ28 już po wykonaniu zdjęcia, a przeznaczone na jego przetworzenie i zapis.


Alternatywa

Za tę samą cenę można kupić poręcznego Nikona D40 – prawdziwą lustrzankę, i to razem z obiektywem. Jest ona szybsza, mniej szumi, ale trzeba by zrezygnować ze stabilizacji obrazu i funkcji nagrywania filmów.