Pentax Optio V10

Świetny i niedrogi kompakt typu mini – jeden z najcieńszych i najładniejszych na rynku. Brak mu tylko systemu prawdziwej stabilizacji.

Przywykliśmy już do pojawiających się na rynku fotograficznym coraz to nowych aparatów-miniaturek, wykonanych z dużą dbałością o wygląd eleganckich i ultracienkich metalowych korpusów. Jednak nawet wśród nich Pentax Optio V10 wyróżnia się cienkością, bo jego obudowa ma grubość tylko 19 mm. Jak na aparat z normalnie wysuwanym 3-krotnym zoomem optycznym to naprawdę rewelacyjny wynik. Projektanci Pentaksa osiągnęli go, całkowicie od nowa projektując moduł obiektywu oraz nowy, niezwykle cienki akumulator. Szkoda tylko, że minimalna ogniskowa to 36 mm, lepsza byłaby krótsza.

Z tyłu znajdziemy ledwo mieszczący się tam wyświetlacz LCD o przekątnej 3 cali (7,62 cm) i rozdzielczości 230 tys. pikseli. W teście okazało się, że oferuje świetne kąty oglądania i szybkie odświeżanie.

Z powodu dużego ekranu pozostało już mało miejsca na przyciski i samo trzymanie aparatu. Pod tym względem ergonomia V10 nie odbiega więc od innych tego typu modeli – jest wyjątkowo kiepska. Sytuację nieco ratuje wytłoczenie na prawej krawędzi aparatu, poprawiające pewność uchwytu, ale na małe przyciski jest tylko jeden sposób – ekran dotykowy, taki jak w Sony T200. Za to w przeciwieństwie do tamtego aparatu,

w Optio V10 wygodnie zmienia się ogniskową – za sprawą pokrętła umieszczonego wokół spustu migawki.

W menu znajdziemy sporo programów tematycznych (naliczyliśmy 15), ale bez nadmiaru cechującego niektórych innych producentów. Nie zabrakło oczywiście obowiązkowego trybu wykrywania osób w kadrze.