Największy test GPS: Sprawdź przed zakupem!

Zanim wyruszycie na upragniony urlop, warto sprawdzić, który z nawigatorów GPS najsprawniej poprowadzi was do celu. Przeprowadziliśmy profesjonalny test urządzeń PND, oceniając wszystkie ich parametry.

Czytelniku, jak to się stało, że ty, osoba zainteresowana najnowszymi technologiami i znająca się na nich, nie masz jeszcze urządzenia do nawigacji samochodowej?! Chociaż, co ja mówię – pewnie masz, ale chcesz trzymać rękę na pulsie i sprawdzić, co nowego w dziedzinie urządzeń PND, czyli Personal Navigation Device. A może ktoś ze znajomych planuje kupić nowy nawigator? Albo dni twojego własnego są już policzone? Zresztą nieważne. Z myślą o wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć, kto tego lata w nawigacji rządzi, a kto błądzi, nasze laboratorium przetestowało około 50 dostępnych na rynku urządzeń. Każdy model musiał przejść identyczną, bardzo rozbudowaną procedurę testową – weryfikującą wszystkie jego możliwości. Zapewniamy przy tym, że oprócz koni mechanicznych w silnikach samochodowych podczas testów nie ucierpiały żadne zwierzęta – możecie więc śmiało przystąpić do czytania!

Szybkość pracy: W praktyce niewielkie różnice

Jak większość urządzeń elektronicznych w dzisiejszych czasach, nawigatory samochodowe PND to tak naprawdę małe komputery używające procesorów taktowanych zegarami 400 MHz, wyposażone w pamięć RAM o pojemności 64, 128 albo nawet 1024 MB, przechowujące pliki w pamięci stałej… Moglibyśmy opisać to dokładnie, ale nie ma to żadnego sensu – na razie producenci urządzeń do nawigacji samochodowej oszczędzili nam znanego najpierw z pecetów, potem z notebooków, a ostatnio też z palmofonów wyścigu mega- i gigaherców, ponadto prawie wszystkie przetestowane przez nas PND miały taki sam procesor Samsunga.

O tym, że nawigatory firmy TomTom należą do światowej czołówki, wiadomo od dawna. 930 Traffic to model wyposażony w wiele dodatków, ale tym, co zwróciło naszą uwagę podczas testów, była nadspodziewanie wysoka dokładność map Polski oraz możliwość odbierania informacji o korkach przez wbudowany modem komórkowy.

TomTom 930 Traffic O tym, że nawigatory firmy TomTom należą do światowej czołówki, wiadomo od dawna. 930 Traffic to model wyposażony w wiele dodatków, ale tym, co zwróciło naszą uwagę podczas testów, była nadspodziewanie wysoka dokładność map Polski oraz możliwość odbierania informacji o korkach przez wbudowany modem komórkowy.

Nic dziwnego: jak pokazały testy, dwa wyróżniające się urządzenia – NavRoad Q1 Europe wyposażony w dwurdzeniowy procesor oraz HP iPAQ 316 PL mający na pokładzie CPU taktowany zegarem o 200 MHz szybszym niż w przypadku większości konkurentów – bynajmniej nie okazały się szybsze od innych w tym, co naprawdę ważne, czyli wyliczaniu tras. Nieznacznie różniły się urządzenia z różnymi chipsetami GPS również pod względem szybkości łapania fiksa, czyli namierzania położenia satelitów i wyliczania na tej podstawie pozycji, na to dużo większy wpływ miały warunki otoczenia.

Nasza rada? Wybierając nawigator, nie przywiązuj zbyt dużej wagi do procesora i chipsetu, zwróć raczej uwagę na ergonomię i zainstalowane oprogramowanie, a jeśli chodzi o hardware, patrz przede wszystkim na to, na co będziesz patrzył przez cały czas używania PND – na ekran.

Sprawdź aktualny ranking nawigacji GPS z mapą Polski.

Jak testowaliśmy nawigacje GPS?

  • Szczegółowość map – oceniliśmy dokładność map, wybierając adresy z różnej wielkości miast oraz wsi, a także precyzję w oznaczeniu szczególnych punktów (POI).
  • Ergonomia – oceniliśmy wygodę korzystania z mapy i innych opcji urządzenia. Sprawdziliśmy dodatkowe opcje podnoszące komfort obsługi, np. automatyczne dopasowywanie głośności do prędkości jazdy.
  • Funkcjonalność – oceniliśmy opcje dostępne podczas korzystania z nawigacji,
    a także inne funkcje urządzenia, m.in. odtwarzacz multimediów.
  • Budowa i wyposażenie – oceniliśmy podstawowe, a także dodatkowe wyposażenie, takie jak wielkość ekranu, zainstalowana pamięć, złącza komunikacyjne czy aparat cyfrowy.
Ekran: Większy, większy… za duży

Kwestia ekranu wydaje się oczywista: im większy, tym więcej widzimy mapy, a każdy obiekt – czy to droga, czy skrzyżowanie – jest łatwiej zauważalny. W praktyce jednak sytuacja nie jest taka prosta. Rzeczywiście, do pewnego momentu im większy ekran, tym wygodniej używać nawigatora. Na rynku można zaobserwować trend polegający na zmianie rozmiaru wyświetlacza typowego urządzenia: z najpopularniejszych do niedawna 3,5 cala (do naszego laboratorium trafiło tylko kilkanaście urządzeń z takim wyświetlaczem) na przeważające w tej chwili 4–4,3 cala (taką przekątną miała większość spośród przetestowanych modeli).

Jedynie kilka urządzeń wyposażono w wyświetlacze o większej przekątnej, wynoszącej od 4,7 do 5″, ale już tylko dwa (NavRoad NR750F PL i Mio C725 PL) mogły pochwalić się matrycami mierzącymi aż 7″. Dlaczego? Ponieważ ekrany o rozmiarach powyżej 4–5″ to dla użytkownika tyle samo kłopotów co pożytku: wraz z wyświetlaczem musi rosnąć nawigator, co oznacza, że trzeba znaleźć odpowiednio więcej miejsca na jego umocowanie w samochodzie. Przyczepienie tak dużego urządzenia do konsoli lub deski rozdzielczej typowego osobowego auta tak, żeby nie utrudnić sobie dostępu do żadnych przycisków, gałek albo wyświetlaczy, bywa nie lada problemem. A jeśli spróbujemy umocować GPS na szybie, szybko okaże się, że zasłania nam zdecydowanie zbyt duży kawałek świata… Wygląda na to, że większe ekrany nawigatorów producenci zaproponują dopiero po wprowadzeniu projektorów wyświetlających obraz na przedniej szybie lub specjalnej przejrzystej płytce przed nią, jak w samolotach bojowych, albo po zaoferowaniu nam możliwości wyświetlania na ekranie kawałka drogi, który zasłania urządzenie (co czyniłoby je niejako przezroczystym). Na razie jednak radzimy pozostać przy rozmiarze 4–5″.

Lark FreeBird 35.0. Całkiem nieźle wyposażony nawigator z dobrą mapą (obejmującą, co prawda, tylko Polskę), kosztujący niecałe 300 zł? Tak, to możliwe! Jeśli nie mamy wygórowanych wymagań i nie przeszkadza nam, że planowana trasa może mieć nie więcej niż 8 punktów pośrednich, to Lark FreeBird pozwoli nam zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Lark FreeBird 35.0 Całkiem nieźle wyposażony nawigator z dobrą mapą (obejmującą, co prawda, tylko Polskę), kosztujący niecałe 300 zł? Tak, to możliwe! Jeśli nie mamy wygórowanych wymagań i nie przeszkadza nam, że planowana trasa może mieć nie więcej niż 8 punktów pośrednich, to Lark FreeBird pozwoli nam zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Wiele dyskusji wzbudziło swego czasu stosowanie w nawigatorach ekranów panoramicznych, szerokich, ale relatywnie niskich. Ich przeciwnicy mówili, że odwrotnie niż w przypadku wyświetlaczy o układzie portretowym (wysokość większa niż szerokość) na matrycy panoramicznej widać niewiele drogi przed nami, za to spory fragment tego, co mamy po bokach, a co nas najczęściej mało interesuje.

Ta argumentacja zapewne jest słuszna, jednak nie uwzględnia jednego istotnego czynnika – zmiany typowego widoku mapy używanego przez kierowców. Jeszcze nie tak dawno temu powszechnie stosowany był dwuwymiarowy widok z lotu ptaka, przypominający zwykłą mapę, dziś jednak praktycznie zawsze domyślnie używa się widoku 3D, odwzorowującego teren pod kątem. W pierwszym przypadku rzeczywiście więcej i lepiej widać na ekranie w układzie portretowym, ale w drugim bezkonkurencyjny okazuje się szerszy, panoramiczny wyświetlacz. Nic więc dziwnego, że rynek (i nasz test) zdominowały szerokie matryce, podczas gdy ekrany o zbliżonych do kwadratu proporcjach 4:3 znajdziemy głównie w konstrukcjach tańszych.

Jedno trzeba powiedzieć wprost: stosowanie w nawigatorach ekranów z wykończeniem typu glare skutkuje tym, że użytkownik nie tylko odczuwa potem dyskomfort, ale i narażony jest na niebezpieczeństwo. Podczas jazdy ostatnim, czego nam trzeba, są zajączki puszczane przez lśniący wyświetlacz GPS-u…

Dodatki: Te rzeczywiście przydatne

Czego potrzeba, żeby nawigator GPS spełniał swoją rolę? Niewiele – prócz krzemowych wnętrzności wystarczy ekran, głośnik i kilka przycisków. Jeśli jednak chcielibyśmy, żeby urządzenie nie tylko dało się używać, ale też było ono wygodne i oferowało różne ułatwienia, musimy do tego zestawu dodać jeszcze kilka rzeczy. Pierwszą z nich jest radiowe łącze krótkiego zasięgu, czyli Bluetooth.

W Bluetooth wyposażone było 26 przetestowanych przez nas urządzeń, kosztujących średnio o około 200 zł więcej niż ich pozbawieni tego łącza kuzyni. Czy warto wydać te 200 zł? Naszym zdaniem, warto. Dzięki zastosowaniu Bluetootha można połączyć z nawigatorem telefon komórkowy i w ten sposób zmienić pierwsze z urządzeń w prosty zestaw głośnomówiący. To wielka wygoda i oszczędność, zarówno miejsca w samochodzie, jak i pieniędzy. Tu uwaga – w nasze ręce trafiły dwa nawigatory, które mimo że zawierały Bluetooth, nie oferowały funkcji zestawu głośnomówiącego! Jeśli planujecie zakup NavRoad NR750F lub Mio Moov 330, pamiętajcie, że nie porozmawiacie sobie za ich pośrednictwem.

Nokia 500 PL Poszukującym skutecznego i wygodnego nawigatora w rozsądnej cenie polecamy Nokię 500 z doskonałą AutoMapą na pokładzie – pod względem możliwości praktycznie nie ustępuje zwycięskiemu TomTomowi, a jest od niego sporo tańsza.

Nokia 500 PL Poszukującym skutecznego i wygodnego nawigatora w rozsądnej cenie polecamy Nokię 500 z doskonałą AutoMapą na pokładzie – pod względem możliwości praktycznie nie ustępuje zwycięskiemu TomTomowi, a jest od niego sporo tańsza.

Niektóre z GPS-ów, na przykład Asus R700 albo Garmin GO 9xx, pozwalają nie tylko dobierać połączenia, ale też odczytują na głos odebrane wiadomości SMS! Wygodne? Bardzo, o ile odwożąc żonę na pociąg, nie dostaniesz SMS-a od kumpli, że – tak jak uzgadnialiście – impreza zaczyna się wieczorem, a koleżanki już są umówione… Aby w pełni wykorzystać możliwości, jakie daje połączenie nawigatora z telefonem, w tym pierwszym przydałaby się książka teleadresowa. Niestety, tylko trzy przetestowane przez nas urządzenia łączą tę funkcję i Bluetooth: Mio Digiwalker C720b i Digiwalker C725 oraz HP iPAQ 316.

Interesującym dodatkiem pozwalającym na oszczędzenie miejsca i pieniędzy jest wejście wideo, które służy do podłączenia coraz popularniejszej ostatnio kamery cofania – znajdziemy je w modelu NavRoad NR750F.

Jeśli chodzi o przydatne dodatki, szczególnie dobrze wypadają urządzenia TomTom. Dołączany do modelu GO 910 pilot pozwala zarządzać GPS-em bez zdejmowania rąk z kierownicy, z kolei modem komórkowy zainstalowany w GO 930 oferuje unikatową (wobec ciągłego braku w naszym kraju implementacji systemu TCM) możliwość pobierania na bieżąco informacji o zmianach w ruchu: korkach, remontach i objazdach.

Dodatki: Te mniej potrzebne

Tajne stowarzyszenie producentów elektroniki wyznaczyło sobie cel i realizuje go z żelazną konsekwencją – już niedługo w każdym urządzeniu będzie wbudowany odtwarzacz MP3! A jeśli w każdym, to nie powinno zabraknąć tej funkcji także w nawigatorach GPS. I rzeczywiście, zaledwie 13 spośród urządzeń, które mieliśmy okazję przetestować, nie było zdolnych do odtwarzania plików w najpopularniejszym formacie. Jak widać, tajne lobby producentów, choć potężne, nie jest jeszcze wszechwładne, ale to oczywiście tylko kwestia czasu. Pozostaje pytanie: czy będziemy z odtwarzacza audio w nawigatorze kiedykolwiek korzystać?

W większości przypadków taki sposób słuchania muzyki spodoba się tylko najmniej wymagającym, bo głośniczków zainstalowanych w nawigatorach zdecydowanie nie można nazwać sprzętem wysokiej klasy. Oczywiście, zawsze jest jakieś wyjście, na przykład… wyjście słuchawkowe, w które wyposażone są niemal wszystkie przetestowane przez nas urządzenia. Dobre słuchawki mogą zapewnić nam zdecydowanie większy komfort słuchania muzyki, jednak mają też dość poważną wadę: odcinają nas od dźwięków dobiegających z zewnątrz. Dopóki chodzi tylko o jednostajny szum innych samochodów, można to wręcz uznać za zaletę, ale gdy nie usłyszymy sygnału karetki lub, co gorsza, radiowozu, może się to skończyć mandatem. Niewskazane byłoby również przegapienie ostrzegawczego trąbienia pędzącego TIR-a…

Jest jeszcze jeden sposób: możemy skorzystać z zainstalowanego w samochodzie nagłośnienia, przesyłając muzykę za pomocą transmitera FM z nawigatora do radia. Niewielki nadajnik pozwalający przesłać dźwięk do ustawionego na odpowiednią długość fali radiodbiornika ma na pokładzie 12 urządzeń – wszystkie oprócz Mio Moov 580 oferują też możliwość odtwarzania w takim trybie nagrań MP3. Do czego więc służy transmiter FM w Moov 580? Do przekazywania dźwięku z zestawu głośnomówiącego – do tego celu ta funkcja również świetnie się nadaje.

O ile z opcji odtwarzania MP3 jeszcze czasami skorzystamy, o tyle z dwóch innych często dodawanych do nawigatorów funkcji już naprawdę rzadko: mowa o przeglądaniu zdjęć i odtwarzaniu filmów. Żadnej z nich nie będziemy przecież używać, gdy jedziemy sami, bo zajmujemy się wtedy prowadzeniem samochodu; nie pozwolimy też na to pasażerom, bo po to mamy nawigację, żeby nas prowadziła. A więc kiedy skorzystamy z tych opcji? Podczas przerw na kawę i toaletę? Chyba rzeczywiście tylko wówczas, bo w każdych innych warunkach 1000 razy lepiej sprawdzi się w tej roli notebook lub netbook. Choćby dlatego, że nawigatory w roli odtwarzaczy najczęściej nie radzą sobie z niektórymi formatami plików, mają kłopoty z napisami, a ich ekrany nie dość, że są małe, to jeszcze mają bardzo niską rozdzielczość. No, ale każda dodatkowa funkcja oznacza dodatkowy wykrzyknik na ulotce reklamowej…

Zasilanie i mocowanie: Bywają z tym kłopoty

Rzecz jasna, gdy kupujemy nawigator GPS, oprócz samego urządzenia w pudełku znajdujemy jeszcze kilka elementów. Dwa najważniejsze to ładowarka i uchwyt samochodowy. Zasadniczo każdy nawigator samochodowy jest wyposażony w baterię, która w razie czego zapewni mu prąd nawet przez około 4–5 godzin, ale najczęściej używamy tych urządzeń, zasilając je z gniazda zapalniczki. Nic więc dziwnego, że samochodową ładowarkę znajdziemy w każdym zestawie PND, natomiast tylko niektóre nawigatory oferowane są z normalnymi ładowarkami podłączanymi do standardowych kontaktów. Nie jest to wielki problem. Ogromna większość, bo aż 46 z 49 przetestowanych urządzeń, wyposażona jest w złącze Mini USB i w teorii może być zasilana za jego pośrednictwem z komputera albo dowolnej ładowarki z wtykiem w tym standardzie. W teorii, bo dziesięć urządzeń sprawiło nam przykrą niespodziankę – mimo odpowiedniego złącza nie akceptują ładowania tą metodą. W ich przypadku Mini USB służy tylko do wymiany danych z komputerem. To i tak nieźle, bo TomTom 910, Mio C725 i Modecom Freeway wymagają do tego kabla ze specjalną, unikalną wtyczką. Zapomnisz, gdzie go położyłeś i jesteś w kłopocie…

Drugim ważnym, wręcz kluczowym elementem okazuje się uchwyt, za pomocą którego montujemy nawigację w samochodzie. To obowiązkowy składnik i znajduje się w każdym zestawie PND. Nie wszystkie uchwyty są jednak godne polecenia: każdy dobrze trzymał urządzenie, do którego był przeznaczony, ale już nie każdy był w stanie utrzymać pozycję, w jakiej ustawiliśmy nawigator po zamontowaniu. Po prostu na naszych polskich dziurawych drogach wstrząsy i wibracje w wielu przypadkach powodowały przesuwanie się albo gwałtowne podskoki PND, sprawiając, że nie dało się z niego wygodnie korzystać. Z naszych testów wynika, że największe problemy z utrzymaniem właściwej sztywności miały uchwyty dołączone do TomToma GO 910 oraz Navigona 7110. W przypadku PND Voyager X800 firmy Aristo po włożeniu urządzenia do uchwytu tracimy możliwość wyjmowania dołączonego rysika, ale nie ma sensu robić z tego afery: po co komu rysik?

Interfejs i mapy: Ważniejsze niż reszta
Mio C720 Jeśli szukacie urządzenia, które będzie nie tylko GPS-em, ale też odtwarzaczem multimedialnym i aparatem fotograficznym, warto zwrócić uwagę na nie najmłodszego już, ale wciąż imponującego możliwościami Mio C720, który jako jedyny ma wbudowany także aparat fotograficzny z geotagowaniem.

Mio C720 Jeśli szukacie urządzenia, które będzie nie tylko GPS-em, ale też odtwarzaczem multimedialnym i aparatem fotograficznym, warto zwrócić uwagę na nie najmłodszego już, ale wciąż imponującego możliwościami Mio C720, który jako jedyny ma wbudowany także aparat fotograficzny z geotagowaniem.

Pora na omówienie czegoś, co wiele osób uważa za najważniejszy element PND – oprogramowania. W końcu to właśnie aplikacja nawigacyjna prowadzi nas do celu i to od niej zależy, czy zbłądzimy, czy szybko i łatwo dotrzemy na miejsce. Mówiąc o oprogramowaniu, mamy na myśli dwa elementy: pierwszym z nich jest sam program, w przypadku którego liczy się przede wszystkim intuicyjność i ergonomia, szybkość oraz trafność algorytmów wyliczających trasę; drugim są mapy, które powinny być przede wszystkim dokładne.

Rzetelnie i dokładnie przetestowaliśmy zarówno pierwszy element, jak i drugi – nasza ocena samej aplikacji została ujęta w tabeli jako składowa oceny ogólnej „Funkcjonalność”, a stopień dokładności map w składowej o mówiącej wszystko nazwie „Szczegółowość map”. Koniecznie sprawdźcie wyniki interesujących was PND w tych kategoriach, zanim wybierzecie się do sklepu.

Z pewnością na osobne rozpatrzenie zasługuje kwestia dostępności na mapie adresów poszczególnych budynków, a najlepiej również obrysów tychże – w przypadku przetestowanych urządzeń jedynie Automapa oferowała tę jakże pożyteczną funkcję. Jeśli zależy wam na precyzyjnej nawigacji w mieście, to wybór nawigatorów, które was zadowolą, może się okazać dość wąski. Kwestią gustu i osobistych upodobań jest, czy uznamy trójwymiarowe modele budynków oferowane w Automapie, MapieMap i Nav N Go za pożyteczny dodatek czy raczej zbędny gadżet. Na pewno mogą one pomóc w orientacji osobom o gorszej wyobraźni przestrzennej, innym zaś będą przeszkadzać, bo – zdaniem niektórych użytkowników – powodują chaos i rozpraszają kierowcę.

O ile obowiązujące w mapach MioMap ograniczenie dotyczące trasy – do ośmiu punktów pośrednich – może dziwić, ale w ogromnej większości przypadków nie będzie miało żadnych przykrych konsekwencji (mało kto planuje za jednym zamachem trasę z Gdańska do Lizbony ze wszystkimi interesującymi miejscami pomiędzy…), o tyle oferowane przez tajemniczą EU_V04 zainstalowaną w PND Blaupunkt TravelPilot Luca 5.3 PL zaledwie cztery punkty pośrednie to naprawdę kuriozum, które zapewne będzie nas irytować.

Nic nie jest dane raz na zawsze – ta stara prawda dotyczy również map do nawigacji satelitarnej. Dane geograficzne, najdokładniejsze w chwili gdy kupowaliśmy PND, po roku mogą okazać się nieaktualne. W efekcie urządzenie zamiast właśnie zbudowaną obwodnicą poprowadzi nas przez labirynt bocznych dróżek, dokładając nam kilka godzin podróży. Jeśli wolelibyśmy uniknąć takich niezaplanowanych wycieczek krajoznawczych, powinniśmy dbać o aktualność map w naszym nawigatorze. Praktycznie wszyscy producenci wiedzą, że aktualizacje to konieczność i udostępniają nowe dane co najmniej raz na pół roku, jednak każdy z nich robi to na swój sposób.

Aż dwudziestu producentów, w tym Asus, Garmin, TomTom, Becker, Trak czy Navigon, w przypadku większości swoich PND każe płacić za każdą aktualizację. Jeśli zatem kupując nawigację, zwracamy uwagę na cenę, to pamiętajmy wówczas również i o tych kosztach. Mio, Nokia, Aristo, Pentagram i kilka innych firm oferuje rok darmowych aktualizacji, niezależnie od tego, ile ich przez ten czas zostanie wydanych. Z kolei stając się właścicielami urządzeń Navigon 8110, Navigon 2110 max PL, nabywamy prawo do jednej, zaś w przypadku Mio Moov 370 i Mio Moov 580 – do dwóch aktualizacji w ciągu najbliższego roku.

Najwięcej otrzymamy, kupując kilka konkretnych (i zarazem drogich) modeli urządzeń znanych producentów: zakup TomTom GO 930 Traffic, Asus R700 PL, Becker Traffic Assist Z 201, TomTom XL IQ Routes oznacza aż dwa lata darmowych uaktualnień danych. Powiedziałem najwięcej? Przepraszam, tak naprawdę najwięcej, bo darmowe aktualizacje na zawsze, dostaniemy w prezencie, nabywając nawigator Platinet Compas G6 PL, który w naszym teście zajął pierwsze miejsce… od końca. Dożywocie z najgorszym PND na rynku? Sami zdecydujcie.

Sprawdź aktualny ranking nawigacji GPS z mapą Polski.

Na co zwrócić uwagę przed zakupem nawigacji?

  • Uchwyt samochodowy – niektóre z nich mają tendencję do luzowania się wskutek wstrząsów w czasie jazdy.
  • Rodzaj powłoki ekranu – jeśli nie chcesz zostać oślepiony nagłym błyskiem, wybieraj matowe ekrany niepowodujące powstawania refleksów.
  • Diody sygnalizacyjne – świecąca, albo migająca dioda na obudowie męczy wzrok i rozprasza uwagę.
  • Antena zewnętrzna – jeśli twój samochód ma metalizowaną, atermiczną przednią szybę, wybierz urządzenie z gniazdem zewnętrznej anteny.
  • Ekran – większy nie zawsze znaczy lepszy. Nawigator z dużym ekranem może zasłaniać ci widok drogi. 
  • Tryb nocny i dzienny – najlepiej, jeśli za przełączanie między trybami odpowiedzialny jest czujnik światła zewnętrznego, a nie zegar. W tunelu albo podczas burzy zegar nie zadziała.