Moje 3 grosze o HTC HD2: powrót króla?

Wszyscy ostatnio bawią się HTC HD2 (znanym też jako Leo), to i ja postanowiłem się pobawić. Spotkałem się więc oko w oko z Lwem żeby skonfrontować wielkie oczekiwania i spore wątpliwości z rzeczywistością oraz poszukać odpowiedzi na bardzo ważne pytanie - czy to jest właśnie telefon, na który czekałem?
Chociaż jest niesamowicie wielki, całkiem dobrze leży w dłoni.

Chociaż jest niesamowicie wielki, całkiem dobrze leży w dłoni.

Na początek powiem wam coś, co już i tak dobrze wiecie, ale co i tak wymaga powiedzenia:

ten telefon jest wielki

. Mam na myśli WIELKI. Naprawdę bardzo, bardzo ogromny. Touch HD wydaje się przy nim całkiem poręczny,  iPhone wygląda jak niedorostek, a Diamond przypomina karzełka. HD2 nie ma najmniejszych szans na zaliczenie żadnego z moich standardowych testów poręczności i ergonomii (pierwszy z nich to sprawdzenie, czy trzymając telefon lewą ręką da się sięgnąć kciukiem do prawego górnego rogu ekranu, a drugi – czy da się objąć telefon w poprzek i dotknąć palcami do zgiętego kciuka), chyba, że przeprowadzałaby go Elastyna z Iniemamocnych.

Na jego widok wszystkie kieszenie drżą ze strachu

, szepcząc do siebie „jaki on wielki…  To będzie bolało!”. Czyżby więc HD2 okazał się wyczynem pod publiczkę? Urządzeniem, które stanowi pokaz możliwości producenta, ale którego nie da się używać?

Zdjęcie rodzinne: Tattoo, HD2, Touch2. Ktoś widzi jakieś różnice? ;-)

Zdjęcie rodzinne: Tattoo, HD2, Touch2. Ktoś widzi jakieś różnice? 😉

Pierwsze zaskoczenie: jakie to lekkie! Za chwilę drugie – jak dobrze leży w ręku – i po chwili trzecie – to się mieści do kieszeni! Jak to możliwe? Niektórzy mogą powiedzieć, że to lokalne ugięcie czasoprzestrzeni, inni, że autosugestia – ja nazywam to doskonałą robotą inżynierską.

HD2 jest po prostu fantastycznie cienki

(11 mm) i jak na swoje rozmiary

bardzo lekki

(157 g), a przy tym zaskakująco sztywny i solidny. Wbrew pierwszym obawom, że „toto się zaraz połamie” już po chwili czułem się z nim w ręku bardzo pewnie.

Ku mojemu zdziwieniu obsługa HD2 również okazała się wygodniejsza, niż się spodziewałem. To będzie wymagało weryfikacji w dłuższym, codziennym użytkowaniu (już się cieszę na testy!), ale wydaje się, że może być nawet lepiej, niż z oryginalnym HD. Kolejne sprawy, które muszą poczekać na sprawdzenie w praniu to czas pracy na baterii oraz wygoda noszenia urządzenia. Jak już pisałem, telefon mieści się w znacznie większej ilości kieszeni, niż by się to mogło wydawać możliwe (głównie dzięki swojej niesłychanej szczupłości), ale czy da się go bezpiecznie nosić dzień po dniu? Bez wątpienia świetnie wpasuje się do kieszeni marynarek i większości koszul, gładko wśliźnie się w kieszenie kurtek (i to niekoniecznie tak wielkie, jak w klasycznej kurtce polowej M65 czy parce tego samego wzoru) albo spodni typu „bojówki” (czyli z kieszeniami cargo). Problemy mogą pojawić się, gdy zostaniemy w dżinsach i T-shircie, albo sztruksach i swetrze:

HD2 doskonale pasuje do tylnej kieszeni spodni, ale noszenie go tam byłoby kuszeniem losu

– przy tej powierzchni i grubości łatwo możnaby zabić telefon siadając na nim albo „łamiąc” go (nie koniecznie faktycznie łamiąc – wystarczy zbyt duża siła zginająca).

HTC HD2 i iPhone 3GS. Jeden z nich jest grubszy i strasznie się brudzi...

HTC HD2 i iPhone 3GS. Jeden z nich jest grubszy i strasznie się brudzi…

Dwa słowa o szybkości

, na którą składa się gigahercowy Snapdragon, dużo pamięci RAM (448 MB) i zoptymalizowane oprogramowanie. Ten telefon po prostu śmiga. Chodzi jak burza. Pędzi. Jak ptak. Jak samolot. Jak… iPhone 3GS;-> Nie, nie ma co robić żadnych porównań – istotne jest to, że

działa po prostu tak szybko, że wreszcie można zapomnieć o szybkości działania i po prostu korzystać

z urządzenia. Jak dla mnie to naprawdę bezcenne… Acha, dla waszej informacji – to nie był „goły” telefon, świeżo z pudełka, tylko osobisty HD2 Tomka Leśniaka z HTC, z całym dobrodziejstwem nagromadzonych w ciągu używania danych i poinstalowanych aplikacji, więc szybkość nie wynikała z braku obciążenia.

Ekran

. Do tego ekranu można by pisać ody… No dobra, już wracam na ziemię. Więc tak, jest wielki (4,3″!) Tak, jest pojemnościowy. Tak, system obsługuje multitouch, a dokładniej, jedyny tak naprawdę przydatny gest, jakim jest pinch. Pomarudzić? A, pomarudzę sobie – na tak wielkim ekranie rozdzielczość mogłaby być jeszcze większa (wiem, wiem, ogranicza ją system) a reprodukcja kolorów pozostawia trochę do życzenia (zwróćcie uwagę, że na iPhone czerń jest po prostu czarniejsza). Oczywiście, palcuje się, ale bez przesady.

Niewiele większe wymiary, dużo większy ekran.

Niewiele większe wymiary, dużo większy ekran.

Zauważcie, że wraz z HD2 HTC nie tylko kontunuuje świeży dla nich trend montowania gniazd słuchawkowych 3,5 mm, ale też po raz pierwszy zastosowało złącze micro USB, które już niedługo zastąpi w telefonach wszystkie inne!

Konkluzja? Proszę bardzo.

Ten telefon zdecydowanie działa na wyobraźnię i naprawdę trudno go wypuścić z rąk, ale czy wydałbym 2800 zł, żeby mieć go na własność? Odpowiedź nie jest zdecydowana, nie jest szybka, ale ostatecznie brzmi „nie”. Noszę ze sobą smartfon non-stop, przez wszystkie pory roku, w pracy i na wakacjach. Jest ze mną cały czas, bo jest moim osobistym oknem na świat. HD2, choć poręczniejszy i wygodniejszy, niż wydawał się w pierwszej chwili, wciąż jest dla mnie za duży.  Jego rozmiary oczywiście łatwo usprawiedliwić nieporównywalną z konkurencją wygodą korzystania z Internetu, czytania ebooków, pisania maili czy oglądania filmów, ale ja

chętnie oddałbym trochę tej wygody w zamian za większą wygodę noszenia

, bo smartfon to urządzenie, które inaczej niż notebook przez 3/4 czasu jest noszone, a tylko 1/4 – używane.

Gdyby HD2 miał, przy zachowaniu kształtu i proporcji, ekran o przekątnej 3-3,2″ już wystawiałbym na Allegro duszę, żeby go kupić.