Samsung SP-L200

Uniwersalny projektor o rozdzielczości podstawowej XGA (1024 x 768 pikseli) wykorzystujący technologię 3LCD. Brak wejścia HDMI, spora waga (3,8 kg). Dość wysoka jasność obrazu, lecz niski współczynnik kontrastu. Wbudowana para głośników łącznej mocy 6 W R.M.S. Brak spolszczenia menu OSD i

Samsung SP-L200 to stosunkowo ciężki (3,8 kg) projektor o rozdzielczości XGA (1024×768) wyświetlający obraz, którego jakość jest co najwyżej zadowalająca. Zestaw złączy jest dość ubogi, znajduje się wśród nich drugie wejście D-Sub i podobne wyjście do podłączenia monitora oraz wejścia audio typu cinch.

Jasność obrazu wyświetlanego przez projektor Samsunga nie odbiega od przeciętnej.

Jasność obrazu wyświetlanego przez projektor Samsunga nie odbiega od przeciętnej.

Wbudowana para głośników ma sumaryczną moc wynoszącą 6 W. Maksymalny zoom optyczny wynoszący aż 1,2x ułatwia dopasowanie wielkości obrazu do wielkości ekranu bez żmudnego przestawiania projektora. W zestawie z projektorem znajduje się kabel D-Sub, lecz zabrakło torby. Pilot zdalnego sterowania jest wygodny i dobrze zaprojektowany.

Projektor Samsunga wyświetla obraz o niskim współczynniku kontrastu.

Projektor Samsunga wyświetla obraz o niskim współczynniku kontrastu.

Przejrzyste menu OSD udostępnia raczej skromne możliwości regulacji, choć warto wspomnieć o niezależnej korekcji składowych RGB. Użytkownik ma do dyspozycji pięć predefiniowanych profili obrazu oraz cztery ustawienia temperatury barw.

Wentylator chłodzący lampę generuje przeciętny hałas w wypadku projektora Samsunga.

Wentylator chłodzący lampę generuje przeciętny hałas w wypadku projektora Samsunga.

Zmierzona średnia jasność jest przeciętna (ok. 979 ANSI lm), natomiast współczynnik kontrastu ma niską wartość (ok. 429:1), co jest typową wadą tańszych projektorów 3LCD. Równomierność oświetlenia jest wysoka – prawie 94%. Głośność wentylatora chłodzącego lampę wynosi 30-31 dB, niezależnie czy jest włączony tryb normalny czy ekonomiczny. W trybie ekonomicznym projektor jest tylko minimalnie cichszy.

Marek Grzybowski