Pytania fundamentalne: Co to jest smartfon?

Czy HTC Smart jest smartfonem, bo ma przeglądarkę WWW obsługującą HTML i odbiera e-maile? Nie, to potrafi każdy zwykły, "głupi" telefon z wyższej półki. A może jest smartfonem, bo można na nim zainstalować aplikacje w Javie? To też potrafi byle głupiofon! A może - całkiem hipotetycznie - powinniśmy się zastanowić, co to do diaska w ogóle jest smartfon...?
Mądry i mądrzejszy - ekran dotykowy, widgety, poczta, WWW... Co czyni smartfona smartfonem?

Mądry i mądrzejszy – ekran dotykowy, widgety, poczta, WWW… Co czyni smartfona smartfonem?

Dawid Gatti z PDA.pl odwiedził Warszawę i przeprowadził z ludźmi z HTC interesujący wywiad na temat HTC Smart – nowego telefonu tajwańskiego giganta, pierwszego opartego na stworzonej przez Qualcomm (producenta chipsetów do telefonów) platformie Brew.

Obejrzałem ów wywiad (chwilami wygląda wręcz na przesłuchanie! 😉 i przyznaję, że był kroplą, która przepełniła kielich prowokując mnie wreszcie do zadania sobie (i wam) pewnych fundamentalnych pytań.

Czy telefon Smart można nazwać smart fonem, czy nie?

Wiem, jak działa rynek i jestem przyzwyczajony, że każdy producent na nowo odkrywa Amerykę, oznajmiając, iż jego urządzenie jest wspaniałe i niepowtarzalne, bo… robi to, co wszystkie inne. Dlatego nie mam zamiaru wyśmiewać sympatycznych panów z HTC, którzy z poważnymi minami oznajmiają, że HTC Smart będzie supertani, jak na swoje możliwości (według cen z przedsprzedaży Expansys kosztuje o jakieś 200 zł więcej, niż Samsung Avila), że w odróżnieniu od sprzedawanych w tej chwili telefonów dotykowych będzie miał wiele kolorowych ikonek (!), albo że jego wielką zaletą ma być nowatorska technologia, jaką są tak zwane… widgety (zupełnie jak we wszystkich Samsungach, Androidach, WM z SPB Shell i milionie innych).  Nie będę się śmiał, bo wiem, że nie mają innego wyjścia, jak tylko mówić takie rzeczy: korporacja to nie przedszkole – przecież nie powiedzą, że zaspali i teraz próbują wcisnąć się na zdominowany przez Samsunga i LG rynek zaawansowanych dotykowych „głupiofonów”.

Nie będę się śmiał także dlatego, że poza wszystkim Smart zapowiada się na ciekawą propozycję, a Brew wciąż pozostaje do pewnego stopnia zagadką – może są tam jakieś rewolucyjne rozwiązania, które powalą nas na kolana?

W pierwszej chwili zaśmiałem się natomiast słysząc, że według HTC, Smart jest smartfonem, bo ma zaawansowaną przeglądarkę WWW oraz potrafi odbierać maile. Gdyby przyjąć taką definicję, smartfonami okazałaby się większość telefonów kosztujących powyżej 400 zł. Na nagraniu słychać, jak Dawid drąży sprawę, zadając kluczowe pytanie – czy Smart, a dokładniej Brew pozwala instalować aplikacje? – i słyszy odpowiedź że tak, jak najbardziej, bo obsługuje język Java. Znów lekki uśmiech, bo jak sami wiecie, to też żadna rewelacja. Ale Dawid nie ustępuje – trochę okrężną droga pyta o dostępność SDK, o możliwość pisania aplikacji specjalnie dla platformy Brew – i dostaje odpowiedź twierdzącą! Mój uśmiech robi się nieco niewyraźny, a w głowie pojawia się istotne pytanie: czy nie pora zdefiniować wreszcie wyraźnie, co to jest smartfon?

Smartfon jaki jest każdy widzi… Chyba.

Spróbuję napisać definicję smartfonu tak, jak ją od zawsze czułem i używałem:

Smartfon jest to

mieszczący się w kieszeni komputer

, którego głównym przeznaczeniem jest

komunikacja za pomocą połączeń głosowych, wiadomości tekstowych i wiadomości e-mail oraz przeglądanie stron WWW

. Niezbędnym warunkiem uznania danego urządzenia za smartfon jest fakt, że

działa ono pod kontrolą systemu operacyjnego

umożliwiającego instalowanie dodatkowych aplikacji

, rozszerzających jego funkcjonalność.

A teraz pytania:

  • Czy możliwość instalacji apletów Java należy uznać za „możliwość instalowania dodatkowych aplikacji”? Technicznie to nie to samo, ale funkcjonalnie jak najbardziej!
  • Co można uznać za „system operacyjny” – czym różni się Brew od Windows Mobile, a Android od dedykowanego oprogramowania z telefonów Sony Ericsson? Albo co różni iPhone OS czy Symbiana od oprogramowania LG Arena albo Samsunga Jet? Skończyły się czasy, kiedy system operacyjny wyróżniał zunifikowany interfejs, albo

Definicja z polskiej Wikipedii to żadna definicja tylko jakiś żart, Wikipedia angielska przyznaje się do bezsilnośc i, a wszyscy dookoła wciąż mówią o czymś, czego nikt nie potrafi dobrze uchwycić.

Sytuacja przypomina ciągnący się latami spór biologów o to, co można nazwać gatunkiem (wierzcie mi, sprawa jest naprawdę bardzo skomplikowana!) – konkluzja jest taka, że

„gatunkiem jest to, co za gatunek uzna kompetentny specjalista”

. Czyżby w ten sam sposób miało się rozstrzygać co jest smartfonem, a co nie?

Jakie jest wasze zdanie? Gdzie dla was przebiega granica między smartfonem a dumbfonem i dlaczego?