Jak odzyskać należne pieniądze nie wydając na prawników

Odzyskiwanie pieniędzy od nieuczciwych kontrahentów jest łatwe jak nigdy dotąd. Wydanie nakazu zapłaty zajmuje e-sądowi półtora miesiąca, a poszkodowany nie musi mieć wiedzy prawniczej i ponosić wydatków na adwokata albo radcę prawnego.

Kontrahenci, którzy nie płacą w terminach, to zmora szczególnie niebezpieczna dla niewielkich firm – odzyskanie należności w tradycyjnym procesie cywilnym wiąże się bowiem z jedną lub kilkoma wizytami w gmachu sądu, co pochłania mnóstwo czasu. Ponadto drobny przedsiębiorca musi napisać wniosek i doręczyć go do sądu wraz ze stertą wymaganych dokumentów.

Oczywiście, można to zlecić wyspecjalizowanej kancelarii, ale to kosztuje – przeciętnie 10 proc. kwoty należności. Do honorarium radcy prawnego bądź adwokata należy też doliczyć opłatę za wniesienie sprawy, czyli 5 proc. wartości sporu. Co gorsza, z powodu zatorów w tradycyjnym sądzie na nakaz zapłaty z klauzulą wykonalności, czyli dokument na podstawie którego odzyskanie należności przejmuje komornik, drobny przedsiębiorca może czekać nawet rok, co często zagraża jego płynności finansowej.

Być może dlatego Polacy coraz częściej korzystają z e-sądu, który pozwala na odzyskanie należności bez wychodzenia z domu. Od początku 2010 r., kiedy instytucja ta debiutowała w Polsce, do czasu zamykania tego artykułu trafiło do niej 534 750 pozwów, z których 432 818 zmieniło się w nakazy zapłaty. Popularność tej ścieżki windykacyjnej bierze się m.in. z bardzo prostego systemu składania pozwów, który bez problemu opanuje nawet osoba bez wykształcenia prawniczego. Oto jak to działa.

Najpierw rejestrujemy się na stronie www.e-sad.gov.pl. Proces przypomina zakładanie konta pocztowego z tą różnicą, że wymaga podania naszych danych personalnych takich jak PESEL, czy dokładne miejsce zamieszkania. Po ich weryfikacji, która trwa średnio od dwóch do trzech dni, otrzymujemy login i hasło do systemu. Certyfikat, którym podpisujemy wnioski wyrobimy po zalogowaniu się w ok. 2 godz.

Od tego momentu możemy składać pozwy. Ten proces również uproszczono do minimum – wywołujemy kreator, który w kolejnych krokach prosi o podanie niezbędnych danych takich jak numer niezapłaconej faktury, adres nierzetelnego płatnika oraz zwięzły opis sprawy. Po uiszczeniu opłaty sądowej, która w przypadku e-sądów wynosi zaledwie 1,25 proc. wartości sprawy i którą również możemy uiścić elektronicznie, wniosek trafia do systemu i zostaje rozpatrzony przez sędziego lub referenta sądowego. Średni czas podejmowania decyzji wynosi 46 dni.

Ale ułatwienia w odzyskiwaniu naszych pieniędzy idą jeszcze dalej. Gdy uzyskamy nakaz zapłaty, możemy go złożyć do komornika również elektronicznie. Ci ostatni także rejestrują się bowiem w e-sądzie i przejmują sprawy bez konieczności osobistego stawiennictwa powoda, co znów przekłada się na oszczędność czasu.

Polska jest po Wielkiej Brytanii, Czechach, Austrii i Niemczech piątym państwem Unii, w którym działają e-sądy. W naszym kraju najczęstszym klientem tej instytucji są firmy windykacyjne, które ściągają w ten sposób hurtowo swoje należności. Druga liczna grupa to duże korporacje, które ścigają przez e-sądy klientów zalegających z opłatami rachunków za telefon, gaz czy prąd.

Tak uproszczony proces odzyskiwania należności rodzi jednak obawy nadużyć – przecież możemy domagać się nakazu zapłaty sfałszowanej faktury. – To się jeszcze nigdy nie zdarzyło – uspokaja rzecznik e-sądu Artur Ozimek i wyjaśnia, że takie działanie podlega przepisom art. 270 kodeksu karnego, czyli fałszerstwa, które jest zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności.