5 rzeczy, które musisz wiedzieć o smartfonie Sony Ericsson Xperia Arc S

Chociaż nie ma najwięcej rdzeni, największego ekranu, najwyższej rozdzielczości i najdłuższej listy wyposażenia, Sony Ericsson Xperia Arc S to smartfon wart uważnego spojrzenia. I jeszcze w dodatku kosztuje całkiem rozsądne pieniądze!

Po pierwsze: Ona się różni, ta Xperia

Czym różni się Xperia Arc S od wróbelka?*

Ma styl

. Nie wiem, jak wy, ale ja mam już dość szaro-grafitowych plastikowych płytek o zaokrąglonych brzegach. Może tyle wystarczy, żeby telefon spełniał swoją funkcję, jednak coraz częściej użytkownicy oczekują od urządzenia, które mają ze sobą praktycznie non-stop czegoś więcej.

Xperia Arc S po swojej ślicznej poprzedniczce odziedziczyła smukłą linię baletnicy.

Obudowa doskonale łączy ostre linie proste i miękkie zaokrąglenia, zwężając się w środku w zgrabny łuk, podkreślony przez chromowaną wstawkę. Ekran jest

wkomponowany w otaczającą go czarną ramkę tworząc jednolitą powierzchnię kontrastującą z jaśniejszym tworzywem obudowy

. Zresztą, niepotrzebnie się wysilam – po prostu popatrzcie na zdjęcia. Jeśli spodobało wam się to, co zobaczyliście, to wyobraźcie sobie jeszcze, że to urządzenie jest dostępne w kilku kolorach! Moim zdaniem

to najzgrabniejszy i najbardziej stylowy z Androidowych „superfonów”

. Kropka.

*

„Czym się różni od wróbelka? Ma jedną nóżkę bardziej”. Absurdalny dowcip z taaaaką brodą.

Po drugie: Aparat? Bardzo dobrze SE, ale stać cię na więcej!

Przycisk aparatu: świetnie, że jest, ale za mały i za twardy...

Przycisk aparatu: świetnie, że jest, ale za mały
i za twardy…

Joanna D’Arc Sony Ericssona jest wyposażona w aparat z

ośmiomegapikselowym czujnikiem Exmor R z tylnym podświetleniem

, może kręcić filmy Full HD i robić zdjęcia 3D. Jeśli dodać do tego wszystkiego sprzętowy przycisk migawki, pozwalający uruchomić aparat i zrobić zdjęcie bez zdejmowania rękawiczek (spróbujcie tej sztuki z innym Androidowym smartfonem!), wyłania się obraz niemal idealnego foto-telefonu. W rzeczywistości nie jest aż tak pięknie: Arc S robi dobre zdjęcia, ale miewa kłopoty z detalami, kolory wydają się być odwzorowane zbyt chłodno, a w kiepskich warunkach oświetleniowych podświetlany od tyłu czujnik okazuje się tylko trochę lepszy od klasycznych konkurentów.

Za pomysł sprzętowego przycisku aparatu należą się Sony Ericssonowi gratulacje, ale za wykonanie pomysłu – baty

. Klawisz uruchamiajacy migawkę jest za mały, zbyt twardy i umieszczony stanowczo zbyt blisko dolnej krawędzi telefonu. Efekt jest taki, że bardzo często wciskając go powodujemy poruszenie smartfonu i zepsucie zdjęcia.

Jeśli chcecie się przekonać,

jakie zdjęcia robi Xperia Arc S

, zapraszam do porównania:

Bitwa na aparaty! Nokia Lumia 800 vs Galaxy Note, Xperia Arc S i Lumia 710

Po trzecie: Świat nie kończy się na AMOLED-ach

Ekrany wykonane w technologii OLED stały się synonimem wysokiej jakości obrazu. Słusznie – oferują fantastyczne kontrasty, wysoką jasność i wspaniałe nasycenie kolorów, ale czy to oznacza, że wyświetlacz, w którego nazwie nie ma tego wspaniałego akronimu to wyświetlacz drugiej kategorii? to było pytanie retoryczne, jednak jeśli potrzebujesz odpowiedzi, to po prostu obejrzyj ekran Xperii Arc S. Ekran Reality Screen, jak nazwał go Sony Ericsson to

tradycyjny wyświetlacz LCD, który jednak pod wieloma względami zjada AMOLEDY-y na śniadanie

. Jasnością ustępuje tylko ekranowi iPhone’a 4S, oferuje doskonały, choć gorszy niż u diodowej konkurencji kontrast zaś odwzorowanie kolorów należałoby uznać za wzorcowe.

Barwy są soczyste i żywe, ale zarazem naturalne, nie przesycone

. Dużo lepiej, niż w Samsungach z AMOLED-ami wygląda też biel, która jest biała, a nie brudnosina. Mało? Sony dorzuca jeszcze

Bravia Engine – system poprawy jakości obrazu, zwiększający kontrast i ostrość.

Niestety, to ostatnie udogodnienie działa tylko dla zdjęć i filmów odtwarzanych za pomocą aplikacji Galeria i Filmy, więc zarówno gry, jak i grafiki na stronach WWW pozostaną niepoprawione.

Po czwarte: Killing me soft(ly)

Każda firma stara się „ulepszyć” Androida w każdy możliwy sposówb, żeby tylko odróżnić się od konkurencji, co nader często kończy się estetyczno-ergonomiczną katastrofą. Xperia Arc S nie należy do tych przypadków – działający na niej

Android Gingerbread został przez Sony Ericssona zmieniony w sposób, który mógłby służyć za wzór dla innych

. Japońsko-szwedzkiej spółce udało się stworzyć spójny wizualnie interfejs, który jest atrakcyjny i nienachalny zarazem. Czy to ważne? Dla wielu z nas, bardzo. Porównajcie wygląd Androida z Xperii Arc S z utrzymanym w typowo azjatyckiej, infantylno-krzykliwej estetyce softem Samsunga czy oprogramowaniem LG, a zobaczycie jak ważne jest, gdzie projektuje się telefon. Pod względem dopracowania i funkcjonalności oprogramowanie SE przypomina HTC Sense i najnowsze wersje Touch Wiz-a, a to naprawdę dobra rekomendacja. Ale i tu Xperia ma asa w rękawie – tym asem jest fantastyczna integracja z Facebookiem, sięgająca równie głęboko, co w przypadku Windows Phone.

Tak jak inni, także SE oddaje nam w ręce smartfona pełnego dodatkowych aplikacji, z których część jest bardzo przydatna, części można czasem użyć, a część to całkowicie zbędne śmiecie zapychające tylko system. Cóż, taki los: cieszmy się z tych pierwszych, poznawajmy drugie i nauczmy się nie dostrzegać tych trzecich…

Po piąte: Rosjanie cię poprowadzą

Czegoś tu brak... Kamery do wideorozmów?

Czegoś tu brak… Kamery do wideorozmów?

Wyposażenie Xperii Arc S jest godne smartfonu z najwyższej półki: jeśli coś faktycznie się przydaje, to prawie na pewno jest na liście. Najboleśniejszy (i prawdę mówiąc, jedyny zauważalny) brak to nieobecność kamery do wideorozmów. Choć z mojego doświadczenia wynika, że ten element jest używany przez nie więcej, niż 2-5% użytkowników, uważam, że warto go mieć.

Arc S udowadnia natomiast, że przechwalanie się liczbą rdzeni procesora nie ma sensu

. Mimo zastosowania jednostki centralnej z jednym tylko jądrem,

najnowszy smartfon SE jest niezwykle szybki

. Interfejs działa jak po maśle, aplikacje uruchamiają się gładko a strony WWW ładują naprawdę szybko. Można powiedzieć, że konkurencja dostała kopniaka w… rdzenie.

Niejako dla równowagi, najnowszy Sony Ericsson oferuje coś, czego nie znajdziecie na razie niemal nigdzie indziej: jego chipset zawiera

nie tylko odbiornik GPS, ale także drugi, współpracujący z rosyjską siecią satelitów nawigacyjnych GLONASS

! Dane z obu systemów mogą być wykorzystywane łącznie, co pozwala na znacznie szybsze łapanie fiksa i możliwość nawigowania w warunkach, w których jednosystemowe odbiorniki mają zbyt słaby sygnał. Brawo!

Podsumowanie:

Bardzo udany smartfon łączący typowe dla topowych Androidów wyposażenie i porównywalną z konkurentami szybkość z chwytającym oko stylem i świetnie zrobionym oprogramowaniem. Jedna z najciekawszych konstrukcji na rynku!

PLUSY:

Styl! Obudowa jest poręczna, lekka i cienka
Świetny ekran
Wysoka wydajność, płynne działanie
Elegancka i funkcjonalna nakładka na Androida
Jeden z lepszych aparatów fotograficznych w smartfonach

MINUSY:
Brak kamery do wideorozmów
Przycisk aparatu jest bardzo niewygodny w użyciu
Integracja z FB choć niezła, nie jest tak wygodna, jak w Windows Phone 7
Bravia Engine nie działa we wszystkich aplikacjach

[email protected]