Tło – recenzja gamebooka

Powieść wyboru autorstwa Beniamina Muszyńskiego opowiada o trudnych czasach fantastycznego państwa stojącego na skraju rewolucji. To od nas zależy jak poradzi sobie w nich zdolny malarz. Czy w dzisiejszych czasach warto sięgać po gry paragrafowe? Jak w ogóle przebiega rozgrywka? Na te i inne pytania odpowie niniejsza recenzja gamebooka 'Tło'.

Gamebook, gra paragrafowa, powieść interaktywna, powieść wyboru

– ten rodzaj literacki ma wiele nazw. W czasach, gdy gry video były jeszcze w powijakach, a popularność zdobywały różne systemy fabularne zaczęto rozmyślać nad gatunkiem przeznaczonym stricte dla pojedynczego gracza. Choć pierwsza paragrafówka powstała w roku 1963 to w Polsce rozwój tego typu gier przypada na lata ’80. Dokładnie 25 lat temu ukazała się pierwsza polska gra książkowa – ”

Dreszcz

” autorstwa Jacka Ciesielskiego. Od tamtej pory ukazało się zaledwie kilkadziesiąt pozycji tego rodzaju, a gdy do popkultury na stałe weszły komputery osobiste i konsole zainteresowanie gamebookami spadło praktycznie do zera. Ta idea jednak nie upadła, a zwolennicy gier paragrafowych w ostatnich latach próbują odbudować ich wizerunek. Dwa lata temu powstało chociażby Wydawnictwo Wielokrotnego Wyboru, które wraz z internetowym magazynem ”

Masz Wybór

” skupia się na propagowaniu gamebooków i oferuje wiele z nich bezpłatnie lub w bardzo przystępnych cenach. Jednym z założycieli owego wydawnictwa jest Beniamin Muszyński, który w swoim dorobku posiada już kilka powieści paragrafowych m.in. ”

Janek. Historia małego powstańca”, „Szklana Twarz”, „Zaginiony”

. W zeszłym miesiącu miała miejsce premiera jego najnowszej powieści interaktywnej, której dziś mam przyjemność Wam zrecenzować.

Gry paragrafowe dawniej

Dawno temu próbowałam swoich sił z „Wojownikiem Autostrady”, ale skomplikowane zasady, konieczność zapisywania wielu rzeczy, karta postaci itp. jakoś skutecznie mnie zniechęciły przed dalszym obcowaniem z owym gatunkiem literackim. Czytam sporo, ale głównie wieczorami, najczęściej leżąc już w łóżku. Obawiałam się trochę, że do „Tła” będę musiała przysiąść inaczej, co już mniej wiązałoby się z relaksem, a bardziej z obowiązkiem recenzenta. Pozytywnie zaskoczyłam się prostym system jaki pan Beniamin oferuje odbiorcy. Najpierw uściślijmy jedno –

powieść jest w formie elektroniczne

j (pdf,epub lub mobi). To oznacza, że możemy czytać ją na swoich smartfonach, tabletach czy netbookach oraz, że nie musimy żmudnie szukać wybranych paragrafów na stronach – wszystko jest ładnie zaprojektowane i podlinkowane. Za tą wygodę ogromny plus.

Po drugie jeśli nigdy nie graliście w żadną paragrafówke w ogóle nie musicie się tego obawiać. Nie ma tu żadnych wymyślnych zasad rodem z zaawansowanych systemów fabularnych. I choć autor poleca zapisywanie pewnych informacji na kartce papieru, to prawdę mówiąc nie jest to niezbędne jeśli macie dobrą pamięć. Wszystko bowiem, co będziecie musieli zapamiętać to kilka cyfr symbolizujących konkretne informacje, które będą miejscami towarzyszyć Waszym wyborom, mających na celu łatwiejsze poruszanie się po ścieżkach. To takie cyfrowe drogowskazy zastępujące dłuższe opisy typu ” Jeśli wczoraj rozmawiałeś z tajemniczą nieznajomą wybierz to”, „Jeśli słyszałeś o podobnym incydencie skieruj się w lewo” itp.

Rozgrywka jest maksymalnie zbliżona do czytania standardowej powieści

. Ot, zamiast jednak czytać ją od deski do deski, przeskakujemy na wybrane przez nas strony.

Gry paragrafowe dzisiaj

Pod względem formy mamy tu do czynienia z krótkimi paragrafami, czasami nie przekraczającymi pół strony. W trakcie czytania uczestniczymy na bieżąco w aktualnych wydarzeniach, stając się głównym bohaterem gry. W momentach gdy nasza postać zastanawia się co zrobić, przy opisie danej czynności znajdujemy link do następnego paragrafu, który pokaże nam skutki naszych decyzji i popchnie akcje do przodu. Powieść jest podzielona na 3 części i ma w sumie zaledwie 132 strony. To sprawia, że możemy przejść ją na jednym posiedzeniu. Za pierwszym razem zajęło mi to niespełna 20 minut. Nie byłam jednak zadowolona z zakończenia, więc rozpoczęłam przygodę od początku. Zaczęłam rozważniej dokonywać wyborów i byłam ostatecznie bardziej zadowolona z takich, a nie innych obrotów spraw, jednak ciekawość ” co by było gdyby” popchnęła mnie jeszcze kilkakrotnie. To jest w tej książce fascynujące. Nie sama historia, o której zaraz powiem, ale to jak ona na nas oddziałuje. Jak zaczynamy rozmyślać na temat czasem z pozoru prostych, a czasem śmiertelnie poważnych wyborów. Wpadamy w refleksje na temat tego, że przecież to nasze decyzje doprowadziły bohatera do tragedii. Że przecież chcieliśmy dobrze, a wyszło znowu nie tak. Jak w życiu, prawda?

Jak żyć w czasach rewolucji?

W „Tle” wcielamy się w postać 36-letniego mężczyzny, który jest z zamiłowania i zawodu artystą malarzem. Znajdując się pod skrzydłami bogatej siostry nie musi martwić się o pieniądze i może poświęcać się pasji. Czasy, w których żyje nie należą do najłatwiejszych. Oprócz nagłego skoku technologicznego, za którym stoi odkrycie silnika parowego, wiążącego się też ze zmianą nurtów w sztuce na arenie politycznej dzieje się coraz gorzej.

Zabójstwo cesarza

stało się punktem kulminacyjnym zmian politycznych, które zwiastują niechybną rewolucje. Po jednej stronie mamy zwolenników starego ustroju, który wygenerował podział klasowy, po drugiej technokratów-kapłanów marzących o obaleniu rządów i powrotu do starego systemu imperialnego, w którym rządzono twardą ręką, ale nie było problemów ze znalezieniem pracy. Nasz bohater stroni wyraźnie od opowiadania się po czyjejkolwiek stronie. Jego obchodzi tak naprawdę tylko własna praca, szukanie inspiracji, malowanie kolejnych dzieł i marzenia o sławie, która dodałaby mu nieśmiertelności. To od naszych wyborów zależy jak przebiegnie jego życie.

Nie liczcie jednak na spektakularne akcje.

Nasz bohater jest zwykłym człowiekiem

. Nie posiada ukrytych mocy, nie jest liderem żadnego ugrupowania, ani łamaczem serc niewieścich. Jako artysta czuje obowiązek komentowania swoimi dziełami określonych wydarzeń. Czy jednak zdecyduje się przedstawiać je takimi jakimi są naprawdę czy wymierzy prztyczek w nos rządzącym, by skrytykować ich postawę – to już zależy od nas. Jedno musicie pamiętać – tu nie ma błahych decyzji. Wszystko co wybieracie ma jakiś sens, prowadzi do często zaskakujących zwrotów akcji. W pewnym sensie macie nawet wpływ na główne wydarzenia, choć to też zależy, którą ścieżką podążycie.

Zakończenia alternatywne

są od siebie tak bardzo różne, że warto, po stokroć warto zaliczyć „Tło” chociaż kilka razy.

Język

jakim powieść jest pisana jest bardzo prosty, zrozumiały, może nawet nieco ascetyczny. Nie mniej jednak wpływa to pozytywnie na dynamikę akcji. Przy dialogach natomiast brakowało mi ciętych ripost, czegoś prawdziwego. Są moim zdaniem nieco zbyt wyszukane, ale może to też wpływać na klimat owego świata. Liczyłam w zasadzie na więcej steampunka, a niestety elementów z nim związanych niebyło zbyt wiele. Kreacja świata jest bardzo pobieżna, nie znam co prawda poprzednich dwóch powieści nawiązujących do uniwersum Meggido, ale „Tło” pod względem fabularnym nie zachęciło mnie do nich.

Mimo to czas, jaki spędziłam w skórze malarza upłynął mi bardzo miło. Sądzę, że każdy, kto lubi czytać, a tym bardziej grać w gry RPG powinien zapoznać się z tym utworem. To nie jest porywające dzieło, o którym będziecie pamiętać do końca życia, ale rodzaj lekkiej, przyjemnej rozrywki dobrej na jesienno-zimowe popołudnia. Cena wynosi zaledwie 9,99 zł. Ja serdecznie polecam i mam nadzieję, że gry paragrafowe wrócą do łask, będąc alternatywą dla wirtualnych RPG, w których często ścieżki decyzyjne są drastycznie spłycane, a wybory czysto pozorne.