Jak robić świetne zdjęcia komórką: 5 trików, które musisz znać

Moduły wbudowane w telefony umożliwiają rejestrację zdjęć i filmów o coraz lepszej jakości, ale w porównaniu z wyspecjalizowanymi aparatami nadal mają pewne wady. Można je jednak... oswoić i kreatywnie wykorzystać!

Kilka dni temu przeczytałem kolejną już informację o zawodowym fotografie – tym razem w Indiach – który ślubną sesję zdjęciową państwa młodych udokumentował za pomocą iPhone’a. Wcześniej podobne doniesienia dotyczyły jakiegoś profesjonalisty we Włoszech, jeszcze przed nim ktoś zrobił coś takiego w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście nadal należy traktować te zjawiska w kategorii ciekawostek, ale takich, które powinny dać nam nieco do myślenia. Nie chodzi o to, byśmy w te pędy sprzedawali swoje zaawansowane kompakty czy lustrzanki z zestawem obiektywów. Wystarczy, że uwierzymy w jedną rzecz: telefonem komórkowym też da się zarejestrować naprawdę dobre zdjęcia i filmy!

Jest tylko jeden problem – trzeba wiedzieć, jak to zrobić. Na szczęście większość reguł, które dotyczą tradycyjnej fotografii, dotyczy również telefonów komórkowych. Musimy tylko, stosując je, uwzględnić specyfikę tego rodzaju sprzętu, bo rzeczywiście nadal różni się on znacznie od zwykłych aparatów cyfrowych. Różni się i będzie się różnił – co do tego nie ma wątpliwości. Charles Baudelaire powiedział podobno kiedyś o swoich słabościach w ten sposób: „potrafiłem zaprząc swe demony do wojennego rydwanu”. Ten artykuł mówi właśnie o demonach każdego aparatu wbudowanego w telefon komórkowy i o tym, jak sprawić, by działały na naszą korzyść. Wystarczy zrozumieć specyfikę budowy tego rodzaju sprzętu i konsekwencje, jakie ona za sobą pociąga.

Mała matryca

Pierwszym kandydatem do zaprzęgu jest matryca światłoczuła. Bardzo niewielka, bo przecież cały moduł aparatu musi się zmieścić w płaskim i cienkim telefonie. Z reguły, poza nielicznymi wyjątkami, są to sensory o powierzchni wyraźnie mniejszej od matryc spotykanych nawet w najprostszych aparatach kompaktowych! To źle, prawda? Niekoniecznie. Może mieć to negatywny wpływ na jakość zdjęć, ale w najnowszych smartfonach, dzięki wykorzystywaniu lepszych technik budowy matryc (na przykład CMOS Exmor R w Xperii Z), nie ma na co narzekać. O ile pozostaniemy jeszcze przy w miarę rozsądnych rozdzielczościach ok. 10 mln pikseli, jakość zdjęć będzie naprawdę wysoka – nawet przy nieco wyższych czułościach ISO (np. 800).

Mała matryca ma też ogromną zaletę: znacznie łatwiej uzyskać na zdjęciu dużą głębię ostrości. Dzięki temu telefony komórkowe świetnie sprawdzają się na przykład w… makrofotografi i (albo precyzyjniej – fotografi i zbliżeniowej). Oczywiście jeśli ktoś lubi widzieć na zdjęciu „papierową głębię”, w której mieści się np. tylko część głowy mrówki, to jego sprawa, ale podczas fotografowania telefonem łatwiej zarejestrować całą ostrą mrówkę, motylka, kwiatek, monetę, układ scalony czy wisienkę na torcie.

1 sposób

– makrofotografia: Najlepiej ustawić w telefonie tryb makro (występuje często jako jeden z programów tematycznych lub tryb działania układu ustawiania ostrości), ale jeśli go nie znajdziemy, nie ma się czym przejmować. I tak nie warto zbliżać obiektywu na minimalną dopuszczalną odległość, bo proporcje obrazu będą wtedy trochę nienaturalne. Lepiej zrezygnować też z wbudowanej lampki LED czy (rzadko) błyskowej na rzecz oświetlenia zastanego. W plenerze najkorzystniejsze światło spotkamy, wykonując zdjęcia we wczesnych godzinach przedpołudniowych lub nieco późniejszych popołudniowych. W środku dnia światło okazuje się zazwyczaj zbyt ostre i kontrastowe, ale można je wtedy „zmiękczyć”, trzymając nad fotografowanym motywem zwykłą kartkę cienkiego papieru. Ostrość ustawimy najbardziej precyzyjnie, dotykając wybranego miejsca na ekranie (dobrze, jeśli w tym samym momencie zostanie też wyzwolona migawka).

Obiektyw bez zoomu

Maleńki obiektyw z przednią soczewką przypominającą wielkością łebek od szpilki to kolejny z demonów, którego warto okiełznać. Z reguły jest to stałoogniskowy obiektyw szerokokątny, choć od czasu do czasu pojawiają się modele z jakimś mizernym zoomem optycznym. Za każdym razem, gdy tak się dzieje, okazuje się, że to jednak nie był dobry pomysł, bo zmiana ogniskowej trwa długo, a ustawianie ostrości – jeszcze dłużej.

Obiektyw stałoogniskowy ma zasadniczo wiele zalet. Po pierwsze znacznie łatwiej skorygować w nim geometrię obrazu, więc mamy większe szanse na to, że na przykład ściany sfotografowanych budynków będą proste, a nie wygięte do wewnątrz lub na zewnątrz kadru. Może to zabrzmi dziwnie, ale… komórka to całkiem niezłe narzędzie do fotografi i architektury.

Po drugie jest często „jaśniejszy”, czyli dysponuje dość dużym otworem przysłony (w telefonach czasem w ogóle nie można jej regulować lub reguluje się ją w ograniczonym stopniu), na przykład f/2,0 w Lumii 920 albo f/2,5 w Samsungu Note II. Poprawia to jakość zdjęć i ułatwia fotografowanie w gorszych warunkach oświetleniowych. Po trzecie obiektyw stałoogniskowy często sprawniej ustawia ostrość. Szybkość autofokusu to niestety nadal wyzwanie dla wielu telefonów z aparatem, ale coraz więcej nowych smartfonów radzi sobie z tym nieźle. Można nimi uwiecznić nawet dynamiczne sceny, zwłaszcza jeśli wykorzystamy opcję dotykowego wskazywania, gdzie ma być ustawiana ostrość.

2 sposób

– portrety: Musimy uważać na jedno – zachowanie odpowiednich proporcji obrazu. Ciasne skadrowanie portretu wbudowanym w telefon obiektywem szerokokątnym może skończyć się tym, że sfotografowana osoba będzie miała nos jak kartofel, a uszka jak ziarnka grochu. Dlatego, jeśli fotografujemy kogoś telefonem, lepiej zrobić to z pewnej odległości, np. ok. 2 metrów, a ewentualny nadmiar tła wykadrować później w programie grafi cznym. Zresztą na tło zawsze musimy uważać, bo nie da się go zbytnio rozmyć z pomocą małej głębi ostrości. Dlatego zawsze warto kontrolować wygląd dalszych planów na zdjęciu i w razie czego lekko zmienić kadr lub najzwyczajniej w świecie przesunąć stojące krzesło albo podnieść i położyć gdzie indziej psujący kadr plecak. Oczywiście jeśli aparat oferuje program tematyczny o nazwie „Portret”, warto z niego skorzystać.

3 sposób

– krajobrazy: Dość szerokokątne obiektywy telefonów komórkowych dobrze nadają się do wszelkiego rodzaju ujęć krajobrazowych, także jeśli mamy na myśli „krajobraz miejski”. Aby podkreślić dynamikę takiego ujęcia, spróbujmy zmieścić w kadrze kilka planów – w tym elementy położone blisko obiektywu, np. jakiś krzak czy kamień. Często warto również pochylić się lub nawet ukucnąć, aby wykonać ujęcie z nieco innej, ciekawszej perspektywy. Tak jak w przypadku portretu, możemy wybrać program tematyczny „Krajobraz”, ale jeśli telefon go nie oferuje, to nic strasznego. Przydatna jest też oferowana przez wiele telefonów (m.in. Sony i Samsunga) opcja rejestrowania zdjęć panoramicznych z ręki, a w przypadku kontrastowego oświetlenia – HDR.

Kiepska ergonomia

Wiele aparatów fotograficznych bez problemu trzyma się i obsługuje jedną ręką. Podczas fotografowania telefonem też jest to zwykle możliwe, ale… pewność uchwytu pozostawia wtedy sporo do życzenia. Lepiej zatem trzymać telefon dwiema rękami (zwłaszcza przy kadrach poziomych) i… cieszyć się dzięki temu większą stabilnością obrazu. A poza tym z tą „słabszą ergonomią” to nie do końca prawda – smartfony wyposażone w ogromne, dotykowe ekrany obsługuje się naprawdę wygodnie!

4 sposób

– zdjęcia nocne: Kiedyś uważało się, że telefonami komórkowymi można fotografować tylko przy dobrym oświetleniu, ale obecnie naprawdę nie trzeba obawiać się nawet sporych ciemności. Poprawiła się jakość obrazu (matryce, jaśniejsze obiektywy),pojawiły się też przydatne opcje, takie jak stabilizacja optyczna (np. w Lumii 920) czy dość wysokie maksymalne czułości ISO (800 –1600). Ponieważ mało kto fotografuje telefonem umieszczonym na statywie (da się, są nawet specjalne głowice dla smartfonów), pamiętajmy o dwóch zasadach: najlepiej oprzeć na czymś telefon (dolną krawędzią na murku, boczną o jakąś ścianę), a jeśli się nie da – trzymać go stabilnie dwiema rękami. Jeśli mamy wybór, lepiej wyzwolić migawkę delikatnie dotkniętym wirtualnym przyciskiem na ekranie telefonu. Czułość ISO ustawiamy na maksimum albo włączamy tryb automatyczny.

Jak tylko możemy, unikajmy wykorzystywania wbudowanych w telefony lamp (LED lub/i błyskowych). Po pierwsze są słabe (zasięg mierzony jest raczej w centymetrach niż metrach…), więc i tak niewiele pomogą. Po drugie zdjęcie zaczyna wtedy wyglądać płasko i sztucznie.

Możliwości foto-wideo

To czwarty i ostatni demon, z jakim wypada się nam zmierzyć. Sprawa jest prosta – telefony komórkowe, nawet te reklamowane jako bardzo „fotograficzne” oferują ograniczone możliwości konfiguracji wbudowanych w nie aparatów. Nie znajdziemy w nich klasycznych fotograficznych trybów P, A, S, M, czyli różnorodnych preselekcji czasu naświetlania, stopnia otwarcia przysłony czy pełnego manuala. Ale czy współczesne telefony naprawdę są uboższe od aparatów?

Zdecydowanie nie! Po pierwsze zazwyczaj oferują wiele bardzo ciekawych funkcji, których nie znajdziemy nawet w zaawansowanych aparatach cyfrowych. Przykład? Proszę bardzo – Sony Xperia Z nagrywa filmy wideo HDR, a Samsung Note II umożliwia wyzwalanie migawki… głosem. Można po prostu krzyknąć „shoot” (po angielsku: strzelaj) – ale używałbym tej opcji z rozwagą, zwłaszcza w miejscach publicznych. Nie zapominajmy też o wszelkich funkcjach związanych z geotagowaniem oraz szybkim przesyłaniem i udostępnianiem wykonanych zdjęć – to właśnie aparaty cyfrowe dopiero zaczynają doganiać telefony pod tym względem!

Po drugie – w przeciwieństwie do zdecydowanej większości aparatów – możliwości telefonów bez trudu zmienimy, instalując dodatkowe aplikacje fotografi czne. To oddzielny, niezwykle obszerny temat, bo na słynnym Instagramie świat się bynajmniej nie kończy. W każdym razie da się np. „doinstalować” interwałometr, poziomnicę, zaawansowany kalkulator naświetlenia, a przede wszystkim ogrom niezwykle ciekawych efektów zdjęciowych.

5 sposób

– balans bieli: To jedna z opcji, którą znajdziemy w niemal każdym telefonie komórkowym – i rzeczywiście warto jej używać! Po pierwsze wtedy, gdy fotografujemy we wnętrzach – oświetlenie żarowe czy jarzeniowe (lub jeszcze gorzej – mieszane) to zwykle zbyt poważne wyzwanie dla automatyki balansu bieli. W takiej sytuacji znacznie lepiej wybrać jedną z gotowych preselekcji: ikonkę żarówki albo jarzeniówki. Ale mało kto pamięta o tym, że balans bieli może też być użyty jako proste, skuteczne narzędzie poprawiania wyglądu zdjęć wykonywanych na świeżym powietrzu – wtedy, gdy na dworze jest szaro, buro i ponuro (czyli w naszym polskim klimacie całkiem często). Wybranie preselekcji oznaczonej jako chmurka lub cień wyraźnie ociepli i ożywi zdjęcia, które przy wykorzystaniu automatyki balansu bieli wyglądałyby smutno i nieciekawie.

NOWA MODA

: ZDJĘCIA ŚLUBNE WYKONANE IPHONE’EM

Sephi Bergerson to jeden z bardziej znanych fotografów ślubnych pracujących w Indiach. Ostatnio jednak było o nim słychać na całym świecie, a wszystkiemu winien był… iPhone 4S. To właśnie za jego pomocą zrealizował ślubną sesję zdjęciową pary młodej w grudniu zeszłego roku (choć trzeba przyznać, że w czasie samego ślubu fotografował lustrzanką). Bergerson, zwany nawet przez niektórych „iFotografem”, bardzo wysoko ocenia zarówno ogólną jakość zdjęć z iPhone’a, jak i swój ulubiony efekt „starego aparatu Polaroid” oferowany przez ten telefon.

STANDARD

: TYPOWE WYPOSAŻENIE TELEFONU Z APARATEM

Powszechnie spotykanym standardem jest (

1

) nieduży, stałoogniskowy obiektyw, przesyłający obraz na umieszczoną za nim mikroskopijną matrycę. Obok znajduje się zwykle (

2

) mała lampka LED, świecąca światłem ciągłym podczas ustawiania ostrości i w czasie wykonywania zdjęcia. Czasem znajdziemy w tym miejscu również mały palnik lampy błyskowej. Poniżej widać (

3

) wejście kart MikroSDHC, obecnie najczęściej schowane w obudowie telefonu, oraz (

4

) slot karty SIM.

MAKRO

: DUŻA GŁĘBIA OSTROŚCI BEZ PROBLEMÓW

Jeśli za prawdziwe zdjęcia makro uznamy skalę odwzorowania 1:1, to aparaty wbudowane w telefony komórkowe czegoś takiego nie oferują. Ale do fotografii zbliżeniowej – owadów, kwiatów, drobnych przedmiotów – można ich już spokojnie używać, ciesząc się przy tym z dużej głębi ostrości na zdjęciach. W przypadku profesjonalnych lustrzanek pełnoklatkowych, nawet jeśli ustawiony jest minimalny otwór przysłony obiektywu makro, tak duża głębia ostrości nie jest często możliwa do uzyskania.

PORTRETY

: UWAGA, NIE PODCHODŹ ZBYT BLISKO!

Stałoogniskowe, dość szerokokątne obiektywy, jakie znajdziemy w większości telefonów komórkowych, niezbyt dobrze nadają się do zdjęć portretowych. Jeśli ktoś chce, by sylwetka fotografowanej osoby wypełniała kadr, musi ustawić telefon blisko modelki czy modela. A wtedy łatwo o przerysowaną perspektywę: powiększone części ciała znajdujące się bliżej aparatu i… małą resztę. Jeśli sfotografowaliśmy w ten sposób dziecko czy kota, efekt może być nawet słodki lub zabawny, ale w przypadku wrażliwych na punkcie swej urody pań, lepiej się nieco odsunąć i później wykadrować zdjęcie.

ZDJĘCIA NOCNE

: POSZUKAJ NATURALNYCH „STATYWÓW”

Zdjęcia przy słabym oświetleniu wychodzą telefonom komórkowym coraz lepiej (poniżej fotografia wykonana Nokią Lumią 920), ale nawet modele wyposażone w stabilizację nie robią cudów na zawołanie. Zbyt długi czas naświetlania powoduje często, że zdjęcie jest nieostre, rozmyte, dlatego warto po pierwsze ustawić maksymalną czułość ISO (lub ISO Auto), a po drugie – oprzeć telefon o jakiś murek, gałąź czy choćby ścianę.

KRAJOBRAZY

: ZMIEŚĆ W KADRZE KILKA PLANÓW

Zdjęcie krajobrazowe wygląda dynaniczniej, gdy na pierwszym planie „coś się dzieje” – w tym przypadku za sprawą barierki (fotografia wykonana Nokią PureView 808). Coraz więcej telefonów, np. Sony czy Samsunga, oferuje możliwość rejestracji zdjęć panoramicznych z ręki, bardzo efektownych w przypadku krajobrazów (poniżej panorama zarejestrowana Samsungiem Galaxy SIII).

MOŻLIWOŚCI SPECJALNE

: ZAWSTYDŹ APARATY…

Niektórych możliwości telefonów komórkowych nie znajdziemy nawet w zaawansowanych aparatach cyfrowych. (

1

) Sony Xperia Z oferuje nie tylko rejestrowanie obrazów typu HDR z ręki, ale również umożliwia tworzenie filmów wideo HDR. (

2

) Migawkę Samsunga Note II można wyzwolić głosem, mówiąc na przykład słowo „smile” albo „shoot”.

NIEDUŻY STATYW

: WIELE NOWYCH MOŻLIWOŚCI

Kupno niedużego, przenośnego statywu to dobry pomysł dla tych, którzy świadomie chcą wykonywać zdjęcia jedynie telefonem komórkowym. Statywy ze specjalnymi, „smartfonowymi” głowicami nie są przy tym przesadnie drogie. (

1

) SlingShot kosztuje ok. 65 zł i nadaje się też do trzymania w dłoni. (

2

) Gorillapod kosztuje ok. 100 zł, ale jego nogi możemy owinąć np. wokół znaku drogowego lub gałęzi.

NAKŁADKI NA OBIEKTYWY

: NIESAMOWITE EFEKTY SPECJALNE

Nie wszystkie efekty da się osiągnąć dzięki zainstalowaniu w telefonie nowych aplikacji. Czasem warto pokusić się o kupno niedużego „obiektywu”, np. makro albo rybiego oka. Oferta jest przeogromna, znacznie przewyższająca jakikolwiek system fotograficzny! Można na przykład kupić obiektyw oferujący możliwość rejestrowania wideo w promieniu pełnych 360 stopni albo „kalejdoskop” czy filtry barwne. Spora część tych obiektywów przygotowana jest specjalnie dla iPhone’a, ale są też konstrukcje uniwersalne.