Wykorzystanie marketingu szeptanego w marketingu internetowym

Nic zatem dziwnego, że marketerzy próbują wpływać na to, jak i komu mówimy o produktach. O ile przed erą internetu opowiadaliśmy tylko najbliższym widząc się z nimi twarzą w twarz, to teraz recenzje są dostępne online i mogą zostać napisane przez każdego i na temat wszystkiego. Jak firmy sobie z tym radzą?
Marketing szeptany

Polecanie znajomemu produktu to de facto efekt, jaki marketerzy chcą uzyskać. Trzeba go jeszcze jakoś wywołać. Mark Hughes w swojej książce „Buzz Marketing” rekomenduje 6 podejść, które „otworzą usta” odbiorcom. W praktyce: trzeba być kontrowersyjnym – poruszyć jakieś tabu, ujawnić jakiś sekret albo przekazywać coś nadzwyczajnego. Świetnym przykładem jest piwo Ciechan, którego sprzedaż wzrosła po tym jak właściciel browaru umiejścił na Facebooku homofobiczną wypowiedź. Co jednak w przypadku, gdy nie chcemy być kontrowersyjni a nadal chcemy, by o nas mówiono?

Pozycjonowanie stron a marketing szeptany

Pisanie postów na forach i w komentarzach jest drugą najczęściej stosowaną techników przez pozycjonerów (na podstawie badania przeprowadzonego przez forum.optymalizacja.com stosuje ją ponad 72% z nich).

Umieszczanie postów na forach i w komentarzach wpisów blogowych jest tak popularne, gdyż liczba wzmianek o marce może być składnikiem algorytmu wyszukiwarki Google – informuje Marek Michałowski z Buzzwise.

W praktyce oznacza to, że jeśli chcemy aby o nas mówiono w sieci,

możemy to po prostu kupić.

Sytuacja jest kontrowersyjna, gdyż o ile widząc reklamę pasty do zębów w TV przypuszczamy, że lekarzem jest aktor, to już czytając opinię o tej samej paście na forum liczymy na to, że autor faktycznie pisze to, co myśli lub czego doświadczył.

Potwierdzają to badania BrightLocal – kierujemy się recenzjami umieszczonymi w sieci nawet przy wyborze lokalnych usług – robi to 88 procent z nas (wzrost o 3 procent w porównaniu z rokiem 2013). Wygląda więc na to, że marketerzy mają się o co bić a internet nie ma szans być oazą obiektywizmu.