10 filmów science-fiction, na które warto czekać w 2016 roku

Po raz czwarty przygotowałam dla Was zestawienie najbardziej obiecujących filmów sci-fi, które w tym roku zagoszczą na ekranach kin. Tradycyjnie omijam szerokim łukiem pozycje z superbohaterami i skupiam się na tych, które próbują w mniejszym lub większym stopniu wnieść do gatunku coś nowego.

Z poprzedniej listy moim prywatnym rozczarowaniem roku okazał się Jupiter: Intronizacja. Trudno było mi uwierzyć, że z tak oszałamiającego efektami wizualnymi filmu nie udało się Wachowskim wydobyć absolutnie żadnej emocji. Niemrawi aktorzy, nudny scenariusz… Brrr. Z kolei Ex Machina zachwyciła mnie oszczędną formą i zaskakującym zakończeniem. Właśnie tak powinny wyglądać filmy o sztucznej inteligencji. A co przygotowują dla nas mniejsze i większe studia filmowe? Jak zwykle zapraszam do dodawania w komentarzach własnych propozycji.

Aurora

Premiera: wkrótce (data nie ogłoszona)

Kilkukrotnie przesuwany już film młodego, szwajcarskiego reżysera Roberta Kouby znanego z krótkometrażowych filmów science-fiction. „Aurora” będąca pierwszym pełnometrażowym dziełem artysty zabierze nas do roku 2080, kiedy to ludzkość została niemal w całości wybita przez sztuczną inteligencję, gdy ta w 2020 roku zdała sobie sprawę, że największym zagrożeniem dla Ziemi jest człowiek. Jeden z ocalałych – Andrew – spotyka dziewczynę, Calię, która podąża do miejsca zwanego Aurorą. Będziemy mieć do czynienia z romansem, ogromnymi mechami, dziką naturą i efektami specjalnymi, które mimo niewielkiego budżetu (100 tys. dolarów) raczej nie odrzucą nas od ekranu.

10 Cloverfield Lane

Premiera: 11 Marca 2016

Pamiętacie „Cloverfield”znany w Polsce pod tytułem „Projekt: Monster”? Film zebrał w 2008 roku bardzo pozytywne oceny i cechował się tajemniczą, oszczędną kampanią reklamową. J.J. Abrams będący producentem filmu marzył po cichu o sequelu lub spin-offie, jednak priorytetem były oczywiście Gwiezdne Wojny. Tymczasem jego produkcyjne studio – Bad Robot – zatrudniło niszowego reżysera Dana Trachtenberga (znany z krótkometrażówki „Portal: No Escape” nawiązującego do gry Valve), który najwyraźniej zamierza kontynuować dzieło Abramsa.

Nie tylko tytuł jest wymowny, ale sam klimat zwiastuna bardzo przypomina niepokój z „Projekt: Monster”. W niedalekiej przyszłości młoda kobieta budzi się w prywatnym schronie starszego mężczyzny (w tej roli John Goodman), który rzekomo ocalił ją z wypadku samochodowego i uratował przed chemicznym atakiem skutkującym skażeniem powierzchni Ziemi. Nieufna dziewczyna próbuje za wszelką cenę wydostać się ze schronu, by na własne oczy przekonać się, czy jej nowy znajomy jest rzeczywiście bohaterem, czy może jednak oprawcą.

Dzień Niepodległości: Odrodzenie

Premiera: 24 Czerwca 2016

Ludzkość nigdy nie zapomniała inwazji Obcych. Wykorzystując pozostawioną przez nich technologie udało się stworzyć Earth Space Defense (ESD) – globalny program obronny, na który składał się system wczesnego ostrzegania Ziemi oraz siły wojskowe pozostawione na Księżycu. Przed ostateczną klęską Obcych wysłano sygnał alarmowy, który po latach sprowadza na Ziemię dużo mocniejszą flotę z zamiarem zniszczenia planety. Kontynuacje wielkich przebojów zawsze budzą sporo kontrowersji. Nie jestem fanką sequeli, zwłaszcza takich, w których ze względu na tematykę trudno osiągnąć oryginalność. Na ten moment nie potrafię sobie wyobrazić, by „Odrodzenie” przebiło pod względem klimatu „Dzień Niepodległości”. To raczej film nastawiony na hollywoodzki patos, przytłaczające efekty specjalne i sentymentalny powrót starych bohaterów na czele z Jeffem Goldblumem i Billem Pullmanem. Ale może miło się rozczaruję?

Ghostbusters III

Premiera: 14 Lipca 2016

Jeśli jesteście fanami dwóch poprzednich części z pewnością na widok zmian w obsadzie desperacko krzyknęliście „Nieeeeee!”. Tak, ja też nie mogę przeboleć, że ikoniczni Pogromcy Duchów na czele z Billem Murray’em i Danem Aykroydem zostali zastąpieni przedstawicielkami płci pięknej, ale hej, może nie będzie tak źle. Niepokoi mnie co prawda fakt, że do premiery filmu zostało mniej niż pół roku, a my nadal nie zobaczyliśmy nawet kilkusekundowego teseara, nie mówiąc o porządnym zwiastunie, ale może zdecydowano o nietypowej kampanii marketingowej?

Star Trek Beyond

Premiera: 22 lipca 2016

Moja intuicja mówi mi, że to będzie najlepsza część z serii nowych Star Treków. Załoga Enterprise wyrusza na pięcioletnią misję, której celem jest odkrywanie nieznanych światów. Szczegółów fabularnych brak, ale jak można łatwo wywnioskować z trailera, bohaterowie rozbiją się na niezbyt przyjaznej planecie. Liczę na spektakularne widoki, dużo akcji i humoru. Co ciekawe tym razem za produkcję nie będzie odpowiadał J.J. Abrams, ale Justin Lin znany z „Szybkich i Wściekłych” oraz Simon Pegg – filmowy Scotty.

The Space Between Us

Premiera: lipiec 2016

Asa Butterfield znany z „Gry Endera” po raz kolejny pojawi się w kosmosie. Tym razem będziemy mieć do czynienia z romansem dla raczej młodszych fanów kina. Główny bohater – Gardner – od urodzenia żyje na Marsie. Przez komunikator internetowy poznaje Tulsę (w tej roli Britt Robertson) – dziewczynę z Ziemi. Mimo dzielącego ich dystansu zakochują się w sobie i Gardner postanawia zrobić wszystko, by polecieć na obcą mu planetę. Trudno oczekiwać tu czegoś wybitnego, ale kino science fiction rzadko porusza temat miłości, więc choćby z tego względu warto dać szansę tej produkcji.

DxM – Deus Ex Machina

Premiera: 4 października 2016

Organizacja naukowa DxM oddaje w ręce zdolnych studentów zadanie przywrócenia mobilności ofierze wypadku. Podczas prac młodzi ludzie dokonują przełomu bioinżynierii – udaje im się przenieść motoryczne zdolności między dwoma mózgami. Wierząc, że jest to pierwszy krok w kierunku rewolucji intelektualnej udostępniają powszechnie technologię. Ale wówczas cienie z przeszłości jednego z członków grupy wychodzą na światło dzienne, sprawiając, że ich projekt może stać się narzędziem masowej kontroli.

Oglądając zwiastun zupełnie zapomniałam, że produkcję reżyseruje niszowy reżyser Andrew Goth. Fabularnie DxM zdaje się czerpać inspirację z jednego z moich ulubionych seriali – Sense 8 -, a efekty specjalnie niczym nie ujmują wielkim, hollywoodzkim produkcjom. No i Sam Neill w obsadzie!

What Happened to Monday?

Premiera: 15 listopada 2016

Gdy świat zaczyna borykać się z problemem przeludnienia, rząd wprowadza zakaz posiadania więcej niż jednego dziecka. W pewnej rodzinie rodzą się jednak siedmioraczki. Rodzice postanawiają ukryć ten fakt, wierząc, że bardzo mocne podobieństwo córek pozwoli im oszukać władze. Latami udaje im się to wyśmienicie, gdy pewnego razu jedna z dziewcząt – Monday – ginie bez śladu. W roli każdej z siedmiu sióstr nazwanych dniami tygodnia wystąpi Noomi Rapace znana z „Prometeusza”. W obsadzie znajdziemy także Willema Dafoe.

Rogue One: A Star Wars Story

Premiera: 15 grudnia 2016

Zanim doczekamy się kolejnej części Gwiezdnych Wojen będziemy mogli obejrzeć w kinach spin-off serii. Akcja Rogue One zostanie umiejscowiona pomiędzy wydarzeniami znanymi z trzeciej i czwartej części filmowej sagi i skupi się na grupie rebeliantów planujących wykraść plany Gwiazdy Śmierci. Przyznaję, fabuła nie brzmi zbyt oryginalnie, ale może to nadrobić klimat! Spin-off ma być mroczniejszy i bardziej realistyczny, a całość przypominać ma bardziej filmy gangsterskie niż klasyczną space operę. W obsadzie zobaczymy takie gwiazdy jak Felicity Jones, Madsa Mikkelsena, Alana Tudyka, Foresta Whitakera i Diego Lunę. Reżyserią zaś zajmie się Gareth Edwards znany ze „Strefy X” i „Godzilli 2014”

The Circle

Premiera: brak dokładnej daty, rok 2016

W dzisiejszych czasach borykamy się z problemem braku prywatności, ale po części sami decydujemy się „obnażać” w sieci. Ale co będzie za kilkanaście lat? Temat ten podejmie właśnie Circle. Krąg to nazwa olbrzymiej, internetowej korporacji, w której praca staje się marzeniem wielu młodych ludzi. Dostęp do najnowszych, technologicznych gadżetów, wszelkiej maści rozrywki w biurach, zajęcia sportowe, całonocne imprezy – brzmi znajomo? ;). Gdy Mae Holland zostaje zatrudniona w Kręgu uważa, że złapała Pana Boga za nogi. Niestety, wszystko ma swoją cenę – w przypadku tej korporacji jest to całkowita rezygnacja z prywatności.

Pachnie trochę Orwellem i Huxleyem więc daję zielone światło. W filmie zobaczymy Emmę Watson i Toma Hanksa. Circle będzie adaptacją książki Dave’a Eggersa o tym samym tytule z 2014 roku.

Sprawdź także na jakie filmy science-fiction warto czekać w 2017 roku.