Cztery pory roku RÓWNOCZEŚNIE na jednym filmie

Australijski fotograf Alexander Chin wpadł na niezwykły pomysł: fotografował z dokładnie tego samego ujęcia kilka najważniejszych lokalizacji Melbourne, a następnie złożył z tego materiału jeden film.

Nie było to działanie krótkotrwałe – zdjęcia były rejestrowane między marcem 2013 roku a lutym 2016 roku, na dodatek oczywiście w różnych porach roku. Dopiero po tych trzech latach autor uznał, że dysponuje już wystarczającą ilością materiału do tego, by stworzyć niezwykły film poklatkowy pod tytułem „Cztery pory roku w Melbourne”.

Ale jak pokazać pory roku w miejscu, w którym raczej nie można spodziewać się śniegu? Jak zauważycie na filmowych ujęciach, Alexander wybierał takie lokalizacje, w których sporą część kadru (a czasami jego całość) zajmowała przyroda, a zwłaszcza drzewa.

Za każdym razem, w każdej lokalizacji fotograf wykonywał aż 450 fotografii, co zajmowało mu około 40 minut. W sumie przełożyło się to na około 14 tysięcy zdjęć (!) wykonanych we wszystkich lokalizacjach, w różnych porach roku.

Jednak jakim cudem udało się autorowi zachować tak dokładne odwzorowanie kadrów rejestrowanych mniej więcej co trzy miesiące w tym samym miejscu? Jak zdradza Aleksander, nosił ze sobą niedużego czarnego laptopa, w którym zapisywał dokładne instrukcje dotyczące każdego miejsca, takie jak ustawienie statywu, długość jego nóg, kąt nachylenia głowicy, a także pełną specyfikację ustawień aparatu i miejsce ustawiania ostrości w kadrze.

A tak wygląda skończone dzieło – naprawdę robi wrażenie!