Orły! Orły nadlatują!

W pogoni za coraz nowszymi technologiami bardzo często zapominamy, że niektóre rozwiązania, znane ludzkości od setek lat są po prostu tak dobre, że nie ma sensu z nich rezygnować. Weźmy na przykład takie orły, szkolone do polowania na latające drony.

Drony stają się coraz bardziej popularne, znajdujemy dla nich również coraz więcej zastosowań zarówno komercyjnych, jak i hobbystycznych. Chciałoby się wykrzyczeć ile sił w płucach: niech żyją nowe technologie i czym prędzej pobiec do sklepu po swojego drona.

Niestety, z dronami, jak z większością innych urządzeń bywa tak, że w niepowołanych rękach mogą narobić bardzo wiele szkód. Wyobraźcie sobie na przykład drona, obładowanego ładunkami wybuchowymi, który jak gdyby nigdy nic wlatuje sobie w tłum niczego nie spodziewających się uczestników jakiegoś masowego wydarzenia. Mniej drastyczne przykłady to oczywiście wszelkie odmiany szpiegostwa przemysłowego, stalking, niszczenie mienia, czy po prostu latanie bez zezwolenia nad jakąś mniej lub bardziej ważną strefą powietrzną.

Możliwości jest naprawdę sporo.

Powoli o tym fakcie zaczynają przekonywać się stróże prawa z całego świata – w Stanach Zjednoczonych testowane są na przykład urządzenia do przejmowania kontroli nad obcym dronem, lub po prostu zagłuszania jego łączności na tyle, że staje się on bezużyteczny. Jednak najbardziej oryginalnym pomysłem może pochwalić się holenderska policja, która w tym tygodniu ogłosiła wszem i wobec nawiązanie współpracy z firmą Guard from Above, która zajmuje się…

szkoleniem ptaków drapieżnych, aby te polowały na drony

.

Tak, tak. To nie są żarty. Pomysł ten trafił jak na razie do wstępnej fazy testów, ale jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka lat, przez radiostacje duńskich policjantów przesyłane będą takie zdania jak na przykład „natychmiast przyślijcie mi tu orła!”.

W tym szaleństwie jest zresztą bardzo dobra metoda. Orły to bardzo inteligentne ptaki, które bez problemu poradzą sobie z przechwyceniem praktycznie nieruchomego (z perspektywy orła, który nauczył się latać kilka tysięcy lat temu) powietrznego celu i sprowadzenie go we w miarę nieuszkodzonym stanie na ziemię.

Do tego nie trzeba opracowywać żadnych nowych, rewolucyjnych technologii, oprogramowania, szyfrowanych systemów łączności – potrafiliśmy przecież tresować ptaki łowcze na długo przed wynalezieniem pierwszego komputera. To nawet dość zabawne, że aby chronić się przed najnowszą technologią, zwracamy się w stronę starożytnych rozwiązań. Zresztą orły, nawet bez specjalnego treningu potrafią polować na drony. To chyba dobra okazja, żeby przypomnieć o tym nagraniu z Australii: