Mobilna elektrownia wodna: ładowarka hydroelektryczna

Południowokoreańska firma Enomad zacznie sprzedawać swoją ładowarkę hydroelektryczną w lipcu tego roku. Może to tylko gadżet, ale przy najmniej dla niektórych będzie to prawdziwa rewolucja w ich dotychczasowym życiu.

Jak zapowiada Enomad, sprzedaż hydroelektrycznej ładowarki rozpocznie się w lipcu 2016 roku za pośrednictwem portalu finansowania społecznościowego Kickstarter. A zatem nie do końca będzie to sprzedaż, co raczej „sprzedaż z odroczonym dostarczeniem produktu”. Ocenia się, że urządzenie będzie kosztować około 180 dolarów.

Jak działa ta hydroelektryczna ładowarka? Urządzenie (wielkości termosu) wyposażone jest w cztery śruby, obracające się pod wpływem płynącej wody i – zapewne poprzez jakąś odmianę dynama – ładujące wbudowany akumulator o pojemności 5200 mAh. Jak deklarują projektanci ładowarki, do pełnego naładowania wystarczy dwugodzinne zanurzenie w przeciętnie bystrym strumieniu. Po wyjęciu z wody śruby mogą zostać zdemontowane, odsłaniając porty USB – i dalej wszystko działa już jak w typowym power-banku. Ładowarka ma także wbudowaną latarkę – pełen komplet.

Gdzie i kiedy może się przydać tego typu urządzenie? Oczywiście wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z płynącą wodą. Ale niekoniecznie (i tu jest odpowiedź na pytanie: kiedy?) – woda może być tak naprawdę niemalże stojąca, natomiast poruszać się może sama ładowarka, na przykład przymocowana z tyłu żaglówki podczas wakacyjnych rejsów po Mazurach.