Obama jest przeciwny szyfrowaniu smartfonów

Ten sam konflikt między prawem do prywatności obywateli a prawem państwa do ich kontrolowania przeniósł się ostatnio – za sprawą firmy Apple – na rynek smartfonów. Głos w tej sprawie zabrał sam prezydent Obama.

Spór między firmą Apple i FBI, które nie mogło poradzić sobie z odszyfrowaniem danych zawartych na jednym z iPhone’ów, cały czas nie może się skończyć. Niektórzy producenci – zwłaszcza Google i Microsoft – wyrażają przy tym swoje poparcie dla Apple, zaś inni, jak Amazon, na wszelki wypadek po cichutku likwidują szyfrowanie danych we własnych urządzeniach.

Tym razem jednak głos w tej sprawie zabrał nie przedstawiciel jakiegoś koncernu, ale sam prezydent Barack Obama. W charakterystyczny dla siebie sposób poinformował najpierw, że nie może skomentować bezpośrednio konfliktu między Apple a FBI, po czym wyraził pewną opinię ogólną, która jednoznacznie określa jego preferencje w stosunku do jednej ze stron konfliktu.

Jeśli technologicznie będzie możliwe stworzenie całkowicie zabezpieczonego urządzenia, do którego nie będzie istniał żaden klucz, w którym nie będą ukryte żadne drzwi, to jak w takim razie udowodnimy winę człowiekowi zajmującemu się pornografią dziecięcą albo jak powstrzymamy spisek terrorystów? — zapytał Obama podczas wywiadu, jakiego udzielił redaktorowi naczelnemu Texas Tribune. I dodał –

to fetyszyzowanie naszych telefonów ponad wszelkie inne wartości nie jest dobrym rozwiązaniem

.

Cóż, nie są to jakieś szczególnie nowe argumenty – spotykaliśmy się już z nimi chociażby przy okazji prób wprowadzania różnego rodzaju cenzury internetowej. Linia konfliktu „od wieków” pozostaje ta sama: z jednej strony znajduje się nasza prywatność i wolność, a z drugiej – kontrola mająca służyć (według zapewnień rządzących oczywiście) poprawie naszego bezpieczeństwa.

Zdjęcie prezydenta Obamy pochodzi z serwisu Shutterstock.