SteelSeries Apex M500 – test klawiatury

Na rynku klawiatur mechanicznych zaczyna się robić tłoczno - i bardzo dobrze, bo każdy gracz, czy to uczestniczący w zawodach e-sportowych, czy oddający się hobby w zaciszu domowego ogniska, ma szansę znaleźć najbardziej pasujący mu model. Najnowsza propozycja duńskiego producenta wygląda bardzo niepozornie, ale ma szansę pobić serca wielu użytkowników.

Po wyjęciu z pudełka Apex M500 zwraca uwagę dwoma rzeczami. Pierwsza to rozmiar urządzenia. Ma się wrażenie, że producent wycisnął z pola o powierzchni 440 x 136 mm tyle przestrzeni, ile tylko się dało. Klawiatura ta jest minimalistyczna w bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa. Wiele profesjonalnych akcesoriów peryferyjnych dla graczy wygląda agresywnie, posiada przedziwne kształty i – co zawsze poczytuję na minus – zajmuje sporo miejsca na biurku. Pod tym względem Apex M500 niesamowicie przypadł mi do gustu. Nie znajdziemy tu żadnych zbędnych przycisków czy pokręteł regulujących pracę multimediów. Jeśli wyłączymy w klawiaturze podświetlenie, będzie ona mogła doskonale udawać model biurowy, zupełnie nie rzucając się nikomu w oczy. Oczywiście taki design to też pójście na kompromis – przy dłuższych sesjach zaczniecie odczuwać brak podkładek pod nadgarstki. Wówczas jedynym ratunkiem jest robienie sobie krótkich przerw lub zakup dodatkowego akcesorium.

W zasadzie, gdyby pozbawić Apex logotypu producenta, po wyciągnięciu z kartonu mało kto domyśliłby się, że jest to model kierowany do profesjonalnych graczy. Ale już sama waga urządzenia – solidne 1,24 kg – sugeruje, że pod niepozorną obudową kryje się skomplikowana maszyneria. Ciężar oraz nakładki antypoślizgowe sprawiają, że klawiatura nigdy nie przesuwa się samoczynnie, nawet przy wyjątkowo zaciętej rozgrywce. Obudowa wykonana z plastiku i wzmocniona hartowaną stalą także każe nam przypuszczać, że klawiatura nie zużyje się przez lata. Producent gwarantuje żywotność na poziomie 50 mln kliknięć, co jest standardem w kategorii klawiatur dla graczy.

Przy okazji obudowy warto wspomnieć o jeszcze jednym szczególe, który w teorii może brzmieć jak mało istotny detal, ale w praktyce zwiększa estetykę i komfort z użytkowania. Na odwrocie urządzenia znajdziemy bowiem trzy kanały, którymi możemy dowolnie rozprowadzić kable – producent pomyślał zarówno osobach, które podpinają klawiaturę z lewej, jak i z prawej strony biurka. Dzięki takiemu „drobiazgowi” kabel nie zawija się i nie plącze, a także nie wpływa na stabilność całej konstrukcji. Z tyłu znajdziemy także podpórki -nie mają jednak one regulacji, zatem możemy albo używać klawiatury „na płasko” albo pod ustalonym przez producenta kątem.

Czego brakuje? Chociażby wbudowanego portu USB, do którego można podłączyć dodatkowe akcesoria np. pendrive. W wielu modelach o podobnej cenie takie rozwiązanie jest obecne, dlatego jego brak w Apexie nieco dziwi.

Ponieważ ten model klawiatury mechanicznej kierowany jest przede wszystkim dla graczy, znajdziemy tu przełączniki

Cherry MX Red

– wymagają one najmniejszej siły nacisku i mimo wysokiego skoku klawisza (4mm) aktywacja efektu występuje już w połowie drogi. Co to oznacza podczas użytkowania? Duży komfort podczas grania (nie musimy się wysilać by aktywować skomplikowane komendy i makra, a sama aktywacja następuje błyskawicznie) i nieco mniej wygody podczas zwyczajnej pracy przy biurku. Ponieważ ja zdecydowanie więcej piszę niż gram, sądziłam, że korzystanie z tej klawiatury podczas godzin pracy będzie udręką (teoretycznie najlepszym rozwiązaniem w moim przypadku byłyby tu przełączniki Cherry MX Brown), ale pozytywnie się zdziwiłam. Przesiadkapery ze zwykłej, płaskiej klawiatury na tego niewielkiego mechanika obyła się bezboleśnie. Już po dosłownie kilku minutach nie odczuwałam dyskomfortu i mogłam w równie szybkim tempie pisać bez popełniania błędów, co przy zwyczajnej klawiaturze. Nie jest zatem tak, że klawiatury mechaniczne nie nadają się do pracy – po prostu trzeba znaleźć dobrze wyprofilowany dla siebie model.

Tak jak w przypadku każdego urządzenia SteelSeries, tak i do klawiatury Apex M500 znajdziemy dedykowane oprogramowanie. Z jego poziomu możemy tworzyć dowolną liczbę profili np. profil do pracy czy schemat pod CS:GO. Bardzo fajnie, że profile te mogą być aktywowane automatycznie, przy uruchomieniu konkretnego programu czy gry. Dzięki temu nie musimy za każdym razem wchodzić do oprogramowania czy przełączać profili manualnie.

Soft pozwala na tworzenie makr. konfigurację każdego przycisku i regulację podświetlenia. Niestety jeśli jesteście fanami kreowania własnych zestawień iluminacji nie mam dobrych wiadomości – Apex M500 posiada wyłącznie niebieskie podświetlenie. Oprogramowanie pozwala nam jedynie na jego przyciemnienie, całkowite wyłączenie lub aktywację efektu „oddychania”. Wpasowuje się to jednak w strategię producenta, który zdecydowanie chciał uczynić ten model jednym z najbardziej prostych i minimalistycznych w swojej ofercie.

Bez względu na to, w jakiej grze będziecie używać tej klawiatury, czy to w klasycznym RPG-u czy wieloosobowej strzelance, spełni ona Wasze oczekiwania. Konstrukcja jest solidna, estetyka miła dla oka, a reakcja na wciśnięcie klawisza, nawet bardzo delikatne, jest natychmiastowa. Ponieważ Apex M500 nie posiada ani podpórek pod nadgarstki, ani dodatkowych przycisków funkcyjnych czy portu USB polecałabym ją głównie fanom minimalizmu, którym zależy na jakości urządzenia oraz osobom, które na co dzień będą ją używać do surfowania po sieci czy innej pracy biurowej.

Ocena: 80/100

Parametry techniczne:

  • Układ klawiszy: tradycyjny
  • Liczba klawiszy: 104
  • Wymiary klawiatury: 136 x 440 x 39 mm
  • Waga: 1,24 kg
  • Długość kabla: 2 m
  • Przełączniki: Cherry MX Red
  • Aktywacja skoku: 4mm
  • Żywotność: 50 mln kliknięć
  • Podświetlenie: kolor niebieski
  • Pełne wsparcie Anti-Ghosting
  • Cena: około 500 zł

Plusy:

+ minimalistyczny design

+ waga i antypoślizgowe podkładki

+ przełączniki Cherry MX

+ ergonomia

+ proste w użyciu oprogramowanie

Minusy:

– brak portu USB

– brak wielokolorowego podświetlenia