Wiko Ufeel: pierwsze wrażenia naszych czytelników

Dlaczego uważasz smartfon Wiko Ufeel za godny przetestowania i co chciałbyś przede wszystkim sprawdzić? Na takie pytanie musieli odpowiedzieć wszyscy, którzy chcieli przetestować Wiko Ufeel. Nasi czytelnicy, którzy zostali wytypowani jako testerzy podzielili się z nami pierwszymi wrażeniami, oto one:

Naszym pierwszym testerem został Pan Paweł z Wrocławia, który testuje Wiko Ufeel jako telefon biznesowy. Jego pierwszy kontakt z Wiko Ufeel wyglądał tak:

Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem email od redakcji Chip.pl, że to właśnie ja zostałem wybrany do testowania tego Wiko Ufeel. Poniżej chciałbym się podzielić moim wrażeniami dotyczącymi tego telefonu.

Pierwsze uruchomienie

Smartfon został przez producenta zapakowany w solidne, kartonowe pudełko z kolorową grafiką. Uwagę przykuwa hologram z informacją, że został zaprojektowany we Francji. W środku opakowania znalazł się telefon opakowany w ochronną folię i pudełeczko zawierające słuchawki, ładowarkę, instrukcje oraz adaptery kart SIM między formatami nano i mikro oraz mikro i mini. Po wyjęciu z pudełka można od razu włączyć telefon. Bateria jest zamontowana na stałe, a klapka jest już założona.

Wygląd

Ufeel robi bardzo dobre wrażenie. Otrzymałem do testowania prawdopodobnie najlepszy wariant kolorystyczny: czarny z limonkową obwódką i tworzywem w kolorze grafitowym z tyłu (o którym napiszę za chwilę).

Na przedniej stronie urządzenia mamy jeden przycisk fizyczny, który jest jednocześnie skanerem linii papilarnych. Obok przedniej kamery znajduje się również dioda doświetlająca. Na boku po prawej stronie mamy przycisk głośności oraz przycisk blokady. Boki urządzenia zdobi ramka w kolorze limonki stylizowana na metal.

Na uwagę zasługuje tylna część telefonu. Pokryta jest tworzywem o dość charakterystycznej fakturze, przez co kilku moich znajomych nazwało ją „zamszową klapką”. Takie stwierdzenie jest jak najbardziej na miejscu – sam miałem podobne odczucie. Pokrycie tylnej klapki tym materiałem bardzo mi się podoba i jest wygodne. Dzięki temu telefon nie ma tendencji do wypadania z ręki. Z tyłu znajdziemy pojedynczy głośnik oraz kamerę z diodą doświetlającą. Całość dopełnia błyszczące logo Wiko.

Muszę powiedzieć, że wygląd Wiko Ufeel robi bardzo dobre wrażenie. Telefon wygląda elegancko, z pewną dozą ekstrawagancji (jak na przykład biała obwódka wokół aparatu na tylnej ściance). Na uznanie zasługuje też jakość wykonania urządzenia. Wszystkie elementy są perfekcyjnie dopasowane, widać dbałość o szczegóły.

Wydajność

Najważniejsze jest jednak to co dzieje się po uruchomieniu smartfona. Wiko Ufeel działa płynnie i błyskawicznie reaguje na dotyk. 3GB pamięci RAM robią swoje, przy przełączaniu się między aplikacjami nie zauważyłem żadnych opóźnień. Nawet w przypadku uruchomienia kilku aplikacji jednocześnie wszystko działa bardzo płynnie. Nie udało mi się spowodować żadnego widocznego spowolnienia działania urządzenia. Zdarzyły się jednak sporadyczne komunikaty o tym, że proces którejś z uruchomionych aplikacji uległ zakończeniu.

Wyświetlacz

Bardzo ważną dla mnie cechą telefonu jest jakość wyświetlacza. Ten użyty w Wiko Ufeel jest bardzo dobry. Obraz jest ostry i szczegółowy, kolory są nasycone. Wyświetlacz jest jasny i zapewnia szerokie kąty widzenia.

Zdjęcia

Kolejną rzeczą, którą musiałem sprawdzić od razu to działanie aparatu. Zdjęcia robione w pełnym świetle mają bardzo dobrą jakość. Zdjęcia robione w świetle sztucznym są trochę słabsze, zdarzają się nieostre. Bardzo podobają mi się bardziej zaawansowane ustawienia aparatu. W trybie manualnym można mocno zmienić ustawienia naświetlania, szkoda że nie da się zmieniać czasu naświetlania, ale manipulując kompensacją ekspozycji oraz czułością da się ominąć to ograniczenie. Kolejnym efektownym trybem jest tryb nocny oraz HDR.

Podsumowanie

Podsumowując, moje pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Wiko Ufeel to bardzo dobrze wykonane urządzenie, o nowoczesnym eleganckim wyglądzie. Pracuje bardzo płynnie, pozwala na swobodną pracę na co dzień. Aparat pozwala na wykonywanie zdjęć dobrej jakości w codziennych sytuacjach.

czytaj dalej

Kolejnym uczestnikiem akcji Przetestuj i Zatrzymaj jest Pan Jacek z Rzeszowa, który z zawodu jest nauczycielem akademickim, a prywatnie geekiem komputerowym. Pan Jacek napisał nam, że rozglądał się za telefonem w tym przedziale cenowym, w którym znajduje się Wiko Ufeel. A jego pierwsze wrażenia wyglądają następująco:

„Daj mu szansę!”, czyli jak pierwsze wrażenie może być mylące.

Wiko Ufeel dotarł do mnie w kolorowym pudełku sprawiającym wrażenie smartfonu przeznaczonego dla młodych ludzi – i takie też wrażenie odniosłem po rozpakowaniu samego telefonu. W pudełku poza telefonem i instrukcjami, dołączona była jeszcze ładowarka z osobnym przewodem „USB-micro USB” za pomocą którego możemy podpiąć telefon również do komputera, adaptery (przejściówki) na karty nano/micro/SIM i słuchawki.

Nie za bardzo wiem, dlaczego producent daje tylko jedną przejściówkę z nano-SIM na micro-SIM i dwie przejściówki na standardową kartę SIM, skoro w telefonie obydwa złącza są w standardzie micro-SIM. Słuchawki ładnie wyglądają i mają przycisk do odbierania rozmów, ale w zestawie zabrakło najtańszego elementu – różnych rozmiarów gumek dopasowanych do uszu.

Metalowa ramka wokół mojego egzemplarza ma kolor „lime” – tłumacząc dla mężczyzn – jasny odcień zielonego. Pomyślałem, że szkoda, że nie „space grey”, „chocolate”, „slate” lub chociażby „creamy” – to pozostałe warianty kolorystyczne. Już po kilku minutach zmieniłem jednak zdanie i stwierdziłem, że ta limonka jest jednak najbardziej oryginalna, wyróżnia się z tłumu i jest naprawdę ładna – nie zmieniłem zdania do dziś.

Czas włożyć kartę SIM i uruchomić telefon. Kilka pytań konfiguracyjnych Androida 6, skanowanie odcisku palca i zaraz po uruchomieniu pytanie, czy zaktualizować system? Oczywiście, że tak! Zawsze mam najbardziej aktualną wersję systemu! Kilkanaście minut czekania i… „Android recovery” – jakbym rootował system… dobrze, że mnie to nie stresuje i nie dzwonię od razu do serwisu.

Złe pierwsze wrażenie… ponowny restart, ponowna aktualizacja i… tym razem wszystko się udało. System działa i to nadzwyczaj płynnie, ale to nic nowego – Windows, Linux, Android – zawsze super działają zaraz po instalacji nawet na słabym sprzęcie, a dopiero po jakimś czasie uwydatniają się problemy. Tu na szczęście (może poza baterią) takowych nie zauważyłem. Po zainstalowaniu kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu aplikacji, system nadal działa tak samo szybko jak na początku. 3 GB RAM pozwala na posiadanie otwartych kilkunastu aplikacji bez zastanawiania się nad tym, co zamknąć, żeby otworzyć kolejną zakładkę Chrome lub inną aplikację – po prostu działa! Czytnik odcisków palca działa bezproblemowo i skanuje linie papilarne w ułamku sekundy. Pierwsze selfie wychodzi jakieś blade – tak samo, jak i zdjęcia głównym aparatem – może testując pozostałe tryby i ustawienia manualne uda mi się je dopracować w przyszłości.

Pierwsze wrażenie w styczności z tym telefonem jest mocno niesprawiedliwe, ponieważ dopiero kolejne powodują, że wyrabiamy sobie właściwe zdanie i zapominamy o tym, co było złe i chwilowe.