Tracer Gamezone Illuminato USB – test klawiatury

W ciągu ostatnich miesięcy na rynku zaczęło pojawiać się coraz więcej bezramkowych klawiatur mechanicznych dla graczy. Akcesoria te dedykowane są fanom minimalistycznego designu lub osobom nieposiadającym wiele miejsca na biurku. Do grona takich produktów jak Roccat Suora czy Asus ROG Claymore dołączyła nowa klawiatura Tracera.

Produkty polskiego producenta wyraźnie odstają swoimi cenami od asortymentu konkurencji. Śmiało można powiedzieć, że są dostępne na każdą kieszeń. Nie inaczej jest w przypadku Tracer Gamezone Illuminatio USB. Podczas gdy alternatywne mechaniczne, bezramkowe klawiatury kosztują ponad 400 zł, opisywana tu Illuminatio jest oferowana za jedyne 249 zł. Wydawać by się mogło, że tańszy odpowiednik będzie mocno odstawał od wysokobudżetowych produktów, ale – co ciekawe – wcale nie jest tak źle, choć jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Tuż po wyjęciu z pudełka klawiatura sprawia bardzo dobre wrażenie. Jej kompaktowe rozmiary (44 x 13 x 0,8 cm – bez podkładki pod nadgarstki) zadowolą fanów minimalizmu i wąskich biurek. Górna powierzchnia klawiszy, obudowa klawiatury oraz podkładka pod nadgarstki pokryta została matowym plastikiem, natomiast boki klawiatury oraz boczna powierzchnia samych klawiszy wykonana została z jego śliskiej, błyszczącej odmiany. Jestem wrogiem wszelkich, błyszczących powierzchni, ale w tym przypadku zupełnie nie rzucają się one w oczy. Niestety tłuste odciski palców na powierzchni matowej już tak – najbardziej zwłaszcza w sekcji podstawki pod nadgarstki i w okolicy strzałek kierunkowych. Esteci będą tym rozczarowani, ale pamiętajmy, że odciski palców imają się też droższych klawiatur.

Srebrna ramka obiegająca całą klawiaturę oraz jej zaokrąglone krawędzie sprawiają, że urządzenie ma o wiele mniej surowy charakter niż w przypadku Suory firmy Roccat. Jak już wspominałam wcześniej mamy tu do czynienia z tzw. bezramkowym designem – klawisze nie są zabudowane, więc musimy się liczyć z tym, że przestrzenie między nimi będą o wiele częściej łapały wszelkie okruszki i paprochy. Z drugiej strony da się je szybciej wyczyścić więc możemy to traktować zarówno jak wadę jak i zaletę.

Na spodzie klawiatury znajdziemy dwie odchylane nóżki, pięć antypoślizgowych stopek oraz kanał, którym wygodnie rozprowadzimy kabel na trzy możliwe sposoby. To bardzo przydatny detal, którego często pozbawione są inne klawiatury. Zastrzeżenie mogę mieć do dwóch rzeczy. Po pierwsze podkładki antypoślizgowe są dość słabej jakości. Owszem zapobiegają one przesuwaniu się sprzętu, ale odklejenie się jednej z nich tuż po wyjęciu z pudełka nie wróży niczego dobrego na przyszłość. Szkoda także, że zabrakło kabla w oplocie.

Zawód przeżyłam w momencie podpięcia klawiatury do PC. Okazało się bowiem, że Illuminato świeci się jak tandetna, bożonarodzeniowa choinka. Każdy rząd klawiszy wyróżniony został innym kolorem podświetlenia. I cóż z tego, że mamy tu aż 6 trybów zachowania się światła, jak wszystkie barwy są stałe. Jedynym ratunkiem dla moich oczu okazało się całkowite wyłączenie tego dziadostwa (zmienić jedynie możemy oświetlenie panelu bocznego na jeden z siedmiu kolorów). Oczywiście nie wszyscy muszą maniakalnie dopasowywać podświetlenie swoich akcesoriów do jednego schematu i jestem pewna, że znajdą się tu nawet miłośnicy takiego wielobarwnego wzoru. Moim zdaniem jednak szkoda, że producent nie postawił na większą swobodę customizacji.

Pod nakładkami znajdziemy mało znane przełączniki Outemu Blue, którym w teorii najbliżej do niebieskich Cherry MX. W praktyce już przy pierwszym użyciu da się wyczuć różnicę. Outemu są głośniejsze (miejcie to na uwadze, gdy dzielicie z kimś pokój lub biuro), a ich klik wydaje bardziej „twardy” ton, przypominający stare maszyny do pisania. Wymagają także większej siły nacisku (60g). Podobnie jak Cherry MX Blue tak i tutaj odczujemy mało sprężysty feedback, co przy normalnym pisaniu czy graniu nie będzie nikomu przeszkadzało, ale przy rozgrywkach wymagających bardzo szybkiego wciskania tych samych klawiszy, wolno odskakujący klawisz może robić różnicę.

Przyczepić się można także do drobnego detalu w konstrukcji klawiszy – większość z nich posiada wypalone laserem znaki, natomiast 17 z nich (m.in. Klawisze kierunkowe i multimedialne) posiada także nadrukowane symbole, które jak wiadomo mają tendencję do ścierania się. Rozczarowuje także określana prze producenta żywotność klawiszy – jest to zaledwie 5 milionów kliknięć. Opisywana przeze mnie wcześniej Suora posiadała dziesięciokrotnie dłuższy cykl życia… Warto dodać, że oprócz klawiszy numerycznych znajdziemy tu także trzy klawisze multimedialne.

Nie zawodzi natomiast technologia anti-ghostingu pozwalająca na równoczesne wciśnięcie kilku klawiszy. Klawiatura obsługuje również makra, ale ich zapisanie może przysporzyć Wam nieco kłopotu z racji tego, że Illuminato nie posiada dedykowanego oprogramowania- wszelkie zmiany rejestrujemy z poziomu samej klawiatury. Makra mogą być przypisane niestety tylko do pięciu przycisków: Y, U, I, O, P. Jest to pewne ograniczenie, ale da się do niego przyzwyczaić. Zapisać możemy sekwencje do 31 komend i pod tym względem nie uświadczyłam problemów.

Podsumowanie
Jeśli nie przeszkadzają Wam takie mankamenty jak brak oprogramowania, ograniczona liczba makr, głośny klik czy stałe barwy podświetlenia to z pewnością będziecie usatysfakcjonowani z tej klawiatury. Nie znajdziecie na rynku tańszego mechanika z bezramkowym designem, klawiaturą numeryczną, klawiszami multimedialnymi, podświetleniem i odłączaną podpórką pod nadgarstki.

Ocena: 65/100

Specyfikacja techniczna:

  • Waga: 1,0 kg
  • Przełączniki: Outemu Blue
  • Żywotność: do 5 mln kliknięć
  • Liczba klawiszy: 108
  • Przewód: USB 1,8 m
  • Aktywacja skoku: 2mm
  • Pełne wsparcie anti-ghosting
  • Czas reakcji: ≤ 5 msec
  • Oświetlenie: Stałe w 6 kolorach (6 trybów)
  • Makra: Tak (5 stałych klawiszy)
  • Oprogramowanie: brak