Kaspersky może dostać zakaz w USA

Senat Stanów Zjednoczonych będzie głosował nad obowiązkowym wycofaniem oprogramowania Kaspersky Lab z instytucji wojskowych. Politycy uważają, że wiele wskazuje na związki przedsiębiorstwa z Kremlem. "To bezpodstawne oskarżenia" - ripostuje producent antywirusa.

Senatorowie USA chcą za pomocą nowej ustawy zwiększyć bezpieczeństwo danych, które mogą być istotne dla obronności kraju. Powołują się na to, że rosyjska firma może być zależna od Kremla. FBI odwiedziło kilkunastu amerykańskich pracowników firmy Kaspersky. Jak podaje NBC, pytania miały dotyczyć działań firmy w USA i miały charakter kontrwywiadowczy. Cytowana przez stację senator z New Hampshire, Jeanne Shaheen, podkreśliła:

– Powiązania pomiędzy Kaspersky Lab i Kremlem są bardzo alarmujące. Kongres jest w znacznej mierze zgodny, że firmie tej nie można w pełni ufać w kwestiach ochrony kluczowych instytucji, szczególnie systemów komputerowych istotnych dla bezpieczeństwa narodowego – zaznaczyła senator Shaheen.
Podobne zarzuty pod adresem Kaspersky Lab pojawiły się już w roku 2015, kiedy agencja prasowa Bloomberg zwróciła uwagę na bliskie powiązania firmy z administracją Władimira Putina. Do posądzeń nawiązują też autorzy internetowych memów, wymyślając grafiki takie jak poniższa.

Logo Kaspersky przerobione na KGB
Podobne memy krążą po Internecie od jakiegoś czasu, a Kaspersky Lab nie pierwszy raz stoi w ogniu oskarżeń o bliskie związki z Kremlem

Firma antywirusowa wydała oświadczenie: Nie mamy żadnych powiązań z żadnym rządem, nigdy nie pomagaliśmy i nie będzie pomagać jakiemukolwiek rządowi w działaniach cyberszpiegowskich. Firma ma za sobą 20 lat historii w branży zabezpieczeń komputerowych i zawsze trzymała się najwyższych standardów moralnych w biznesie. Kaspersky Lab uważa, iż niedopuszczalne jest oskarżanie bez jakichkolwiek dowodów. Firma wyraża chęć współpracy z instytucjami rządowymi w dochodzeniu, które, zdaniem Kaspersky Lab, zaprzeczy tym nieprawdziwym oskarżeniom – pisze rosyjskie przedsiębiorstwo.

Że wokół rosyjskiej firmy może zrobić się za Atlantykiem gorąco, można było przypuszczać już miesiąc temu, kiedy republikański senator z Florydy, Marco Rubio zapytał szefów NSA, CIA, FBI i trzech innych agencji rządowych, czy czuliby się bezpiecznie, korzystając z oprogramowania firmy Kaspersky. Wszyscy odpowiedzieli, że nie.

Są też przypuszczenia, że dochodzenie może mieć związek z pracami specjalnej komisji Roberta Muellera, badającej wpływ Rosji na ostatnie wybory prezydenckie w USA. Wcześniej wyszło na jaw, że Kaspersky płacił w 2015 roku Michaelowi Flynnowi za konsultacje. Flynn to późniejszy doradca ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Donalda Trumpa, zwolniony w lutym. Wielokrotnie zarzucano mu zbyt bliskie związki z Kremlem.

Michael Flynn i Władymir Putin
W 2015 roku Kaspersky Lab płaciło za konsultacje M.Flynnowi (fot. Business Insider)

Właściciel firmy Kaspersky Lab, miliarder Eugene Kaspersky, ukończył w 1987 roku moskiewski Instytut Kryptografii, Telekomunikacji i Informatyki, wspierany przez KGB.
Firma pracuje przy zabezpieczeniu wielu instytucji na całym świecie, nie tylko w USA. Możliwe, że jeżeli Senat Stanów Zjednoczonych przyjmie ustawę, blokującą produkty Kaspersky, wiele innych państw pójdzie w ślady Amerykanów i przyjrzy się dokładniej produktom firmy Eugene’a Kaspersky’ego. Antywirusów rosyjskiej firmy używają także polskie instytucje publiczne. | CHIP

Źródło: NBC News