W chińskim internecie jeszcze trudniej

Fot. Pixabay
Najnowsze przepisy wymagają od m. in. serwisów społecznościowych, aby zbierały dane użytkowników. Właściciele witryn muszą zgłaszać wszystkie przypadki publikacji nielegalnych w Chinach treści.

Co prawda chińskie prawo już wcześniej zmuszało internautów do podawania podczas rejestracji prawdziwych danych, jednak w wielu przypadkach nie było ono przestrzegane. Teraz chiński rząd chce rękoma właścicieli i administratorów serwisów społecznościowych sprawdzać konta oraz wpisy obywateli. Chińczycy będą mogli korzystać z pseudonimów, o ile podadzą swoje prawdziwe dane podczas rejestracji. Zaostrzenie cenzury ma najpewniej związek zaplanowanym na jesień 19 Zjazdem Komunistycznej Partii Chin.

Przerobione słynne zdjęcie z placu Tian’anmen z 1989 roku było popularne w chińskiej sieci

Chińczycy próbują omijać cenzurę. Między innymi publikują memy, odnoszące się do rzeczywistości politycznej. Ich wyszukiwanie jednak jest szybko blokowane. Chińskie władze ocenzurowały między innymi frazę „wielka żółta gumowa kaczka”. Jej wpisanie początkowo prowadziło do przerobionego zdjęcia z placu Tian’anmen. W ostatnim czasie, jak pisaliśmy, na celowniku władz znalazł się też Kubuś Puchatek, ponieważ fabularna postać za bardzo przypominała prezydenta Xi Jinpinga.

Po spotkaniu prezydenta Chin z Barackiem Obamą w 2013 roku zaczęły pojawiać się memy z Kubusiem Puchatkiem (fot. Disney/Kevin Lamarque)
Po spotkaniu prezydenta Chin z Barackiem Obamą w 2013 roku zaczęły pojawiać się memy z Kubusiem Puchatkiem (fot. Disney / Kevin Lamarque)

Przywódca Chin jest wierny rewolucji kulturalnej, wprowadzonej przez Mao Tse-tunga. Według założeń tej ideologii m.in. – w chińskich mediach nie powinny być rozpowszechniane treści, pokazujące zachodni tryb życia. Z tego powodu wielu producentów filmów i seriali nie może dystrybuować swoich produkcji za Wielkim Murem, a jeśli już się pojawiają, to w mocno okrojonych wersjach.

Władze Chińskiej Republiki Ludowej kolejny raz ostatnio zaostrzają cenzurę. Wcześniej, na żądanie Państwa Środka, Apple zablokowało w chińskiej wersji swojego sklepu aplikacje do obsługi VPN, które umożliwiały omijanie obostrzeń i dostęp do zachodnich portali informacyjnych. Zagraniczne firmy, chcąc utrzymać dobrą pozycję na tamtejszym rynku, idą na ustępstwa. Dotyczy to nie tylko Apple, ale też np. Google i Microsoftu. Firma z Redmond przygotowała specjalną wersję Windowsa 10, przeznaczoną tylko dla klientów z Chin i dostosowaną do lokalnych wymagań. Nie ma w niej m. in. usługi OneDrive. | CHIP

Źródło: The Verge