znak wodny

Google wie, jak usuwać znaki wodne

Powszechnie używana metoda zabezpieczania cyfrowych zdjęć przed kradzieżą jest, według amerykańskiego giganta, wysoce nieskuteczna. Firma opracowała algorytm, który błyskawicznie sobie z nią radzi.

Przeciętny grafik potrzebuje kilkunastu minut, by usunąć znak wodny z ilustracji lub zdjęcia. Gdyby miał powtarzać tę czynność, pracując nad większą liczbą zdjęć, okazałoby się to bardzo czasochłonne. Google udowodniło jednak, że istnieje dużo szybsza metoda łamania tych zabezpieczeń. W związku z tym, że wiele banków zdjęć używa na sprzedawanych przez siebie obrazach tych samych znaków wodnych, w tych samych miejscach (w centrum kadru i w narożnikach), udało się stworzyć algorytm, który potrafi je usunąć. To zaś czyni metodę ochrony praw autorskich zupełnie bezużyteczną. Cały proces ilustruje poniższe nagranie.

Google ma jednak pomysł na stworzenie lepszych zabezpieczeń. Wystarczy, by przy nanoszeniu znaku wodnego za każdym razem generować delikatne zniekształcenia, które sprawią, że każdy znak będzie unikalny, a co za tym idzie trudniejszy do usunięcia przez jakikolwiek algorytm. Oczywiście nie udaremni on prób kradzieży przez ręczną manipulację obrazu, ale z pewnością będzie stanowił dla grafików większe wyzwanie. | CHIP