CHIP: NVIDIA porzuci graczy dla „górników”?

Szef NVIDII przyznaje, że docenia rynek, związany z wykorzystywaniem GPU do pozyskiwania wirtualnych walut. To zapowiedź przekierowania produkcji bardziej na tego typu podzespoły niż karty gamingowe?

NVIDIA towarzyszy graczom od wielu lat. Czyżby miało się to zmienić?

NVIDIA w sprawie kryptowalut

CEO FIRMY, Jensen Huang, stwierdził:

– To jasne, że pojawią się na rynku kolejne waluty. Jest oczywiste, że GPU są najlepsze do obliczeń kryptograficznych. Ten rynek z pewnością nie zniknie w najbliższym czasie – podkreślił Huang i dodał, że zna problem dostępności kart graficznych dla graczy.

Pewnym wskaźnikiem możliwej zmiany kursu przez NVIDIĘ jest też odpowiedź na pytanie, dotyczące gamingowej wersji GPU Volta. To aktualnie najpotężniejszy układ, zapowiedziany przez „zielonych”. Ma on być niezwykle wydajny, np. przy obliczeniach związanych z uczeniem maszynowym. Jego prawdopodobna premiera to pierwszy kwartał przyszłego roku. Spodziewalibyśmy się, że szef firmy potwierdzi, że GPU tego typu trafią także do konsumenckich kart GeForce. Zamiast tego padło jedynie enigmatyczne oświadczenie:

– Nic jeszcze nie ogłosiliśmy. Mogę tylko powiedzieć, że nasza linia produktów jest pełna wspaniałych zabawek – stwierdził Jensen Huang.

NVIDIA Volta – propozycja NVIDII dla rynku kopalń bitcoinów (fot. Digitaltrends)

Sytuacja z perspektywy gracza wygląda odrobinę niepokojąco. Zwłaszcza, że możliwości produkcyjne NVIDII (i AMD, bo rzecz dotyczy także „czerwonych”) nie są nieskończone. Przy stale rosnącym kursie kryptowalut, karty graficzne będą coraz częściej towarem deficytowym.

Towar deficytowy? W Polsce mamy z tym pewne doświadczenie, acz w innej rzeczywistości rynkowej

Zysk czy lojalni klienci?

Zamiast konkurować z dobrze zapowiadającymi się kartami AMD Vega, NVIDIA może zdecydować się na kontrowersyjny ruch i zwiększyć zyski płynące z zaopatrywania „kopalń” kryptowalut. Te przy wysokim kursie bitcoina są w stanie zapłacić za GPU więcej niż gracze. Jeśli NVIDIA przeznaczy większą część swoich mocy produkcyjnych na rzecz kart do koparek bitcoinów (takie mogą być pozbawione np. wyjść wideo), poszkodowani będę gracze.

Górnicy kontra gracze – geneza konfliktu

Początkowo nic nie zwiastowało problemów. Gracze mieli swoje karty graficzne, NVIDIA wraz z systematycznym wzrostem popularności gier mnożyła zyski. Kiedy wprowadziła w 2006 roku układy graficzne GeForce serii 8, pojawił się nowy termin: GPGPU (general-purpose graphics processing unit – układ graficzny ogólnego przeznaczenia). I nic już nie było takie samo.

GeForce 8800 GTX, do niego wzdychaliśmy w 2006 roku, karta potrafiła jednak nie tylko generować grafikę (fot. NVIDIA)

Chodziło o wykorzystywanie coraz większej mocy obliczeniowej układów graficznych do celów innych niż grafika 3D. Udało się. CUDA (Compute Unified Device Architecture), bo tak NVIDIA nazwała tę technologię, pierwotnie miała głównie obliczać fizykę obiektów w grach.

GPGPU było obecne zarówno w GeForce’ach, jak i profesjonalnych kartach Quadro, ale też w przeznaczonych wyłącznie do obliczeń kartach GPGPU Tesla. Procesory CPU zyskały więc potężnego sojusznika. Dzięki kartom graficznym można było szybciej wykonywać niektóre operacje, które normalnie polegałyby wyłącznie na CPU.

W 2009 roku, trzy lata po GPGPU, pojawia się bitcoin. Kryptowaluta urzeczywistniająca koncepcję rodem z cyberpunkowych marzeń lat 80. Pozbawiona nadzoru bankowego, oparta o zaszyfrowaną, rozproszoną bazę danych, wirtualna waluta początkowo mogła wydawać się fanaberią – ciekawostką, która umrze śmiercią naturalną, będącą losem wielu ambitnych projektów, przychodzących zbyt wcześnie. Tak się jednak nie stało.

Kurs bitcoina z silnymi wzrostami w 2013 i 2017 roku

Bitcoin początkowo rzeczywiście nie był super popularny. W 2013 roku wystrzelił jednak jak rakieta. „Kopanie” bitcoinów (udostępnianie mocy obliczeniowej w zamian za szansę uzyskania kryptowaluty), wraz ze wzrostem ich wartości, stawało się coraz bardziej opłacalne, a surową moc obliczeniową dostarczały już nie tylko procesory.

Wszystko przez to jak został zbudowany bitcoin. Każdy nowy blok jest „wykopywany” co 10 minut, transakcje w sieci zbiera się w grupy po 2000 i potwierdza. Przez to poziom trudności wypracowania waluty jest powiązany z mocą obliczeniową. W skrócie: warto mieć coraz silniejszy komputer, a nic tak dobrze nie wspomaga tego procesu jak karty graficzne.

Pieniądze z bitcoinów kontra gry

Nie trzeba być analitykiem finansowym, by zauważyć jedno – bitcoin stale rośnie. Najsilniejszy wzrost zanotował w tym roku i nadal podnosi swoją wartość, co najbardziej odczuwają gracze.

Takich koparek jest wiele, a każda pochłania masę kart graficznych

Bo kto inny stale potrzebuje ulepszać komputery, szczególnie za pomocą nowych układów graficznych? Zwiększona popularność bitcoina i innych kryptowalut sprawiła, że na rynku dosłownie zabrakło GPU z wyższej półki. Właściwie wszystko od GTX 1060 i RX 470, aż po konstrukcje high-end zostało wymiecione ze sklepowych półek i magazynów. Wpływu na cenę kart oczywiście nietrudno się domyślić. W tej chwili producenci już w miarę opanowali problem – ceny kart oraz ich dostępność znacznie się poprawiły, ale jeszcze miesiąc temu płacenie za GTX 1060 niemal 2000 złotych nie było wcale rzadkością.

I niech tak zostanie (fot. NVIDIA)

Czas pokaże, kto dla „zielonych” będzie najważniejszy – gracze wspierający firmę od 1999 roku, czyli od chwili powstania pierwszego prawdziwego GPU, czy pokusa kryjąca się za wykresami kursu kryptowaluty. A jeśli zastanawiacie się, czym najlepiej kopać kryptowaluty, to polecamy nasz test: Test wydajnych kart graficznych dla „krypto-górników”  | CHIP

Źródło: Digitaltrelnds.com