TEST: Surface Pro – Microsoft idzie pod prąd

Fot. Konstanty Młynarczyk
Kolejny rok, kolejny Surface Pro. Można powiedzieć: co rok, to Surface. Choć w tegorocznym modelu Surface Pro nie znalazło się zbyt wiele nowych rozwiązań, to jednak pojawiły się w nim takie elementy, które czynią ten komputer godnym pożądania.

Do tej pory komputery z serii Surface Pro nosiły numery wskazujące, do której generacji należą. W tym roku Microsoft zdecydował się zmienić tę zasadę i nowa maszyna zamiast Surface Pro 5 nazywa się po prostu Surface Pro. Dlatego przy parametrach, do których odnosimy się w tekście, podajemy także rok wprowadzenia danego modelu na rynek.

Parametry techniczne

Procesor: Intel Core i7-7660U (2,5 GHz, 2 rdzenie, 3 MB Smart Cache)
Układ graficzny: Intel Iris Plus Graphics 620
Ekran: PixelSense 13,5” IPS (2736 × 1824) 3:2 (267 PPI)
Dysk: SSD 512 GB (Toshiba THNSN0256GTYA)
Pamięć RAM: 16 GB 1866 MHz LPDDR3 (Low Power DDR)
Złącza: 1 x USB 3.0, mini DisplayPort, gniazdo mini jack Combo (słuchawki i mikrofon), SurfaceConnect
Komunikacja: Wi-Fi 802.11 ac, Bluetooth
Inne wyposażenie: sprzętowy moduł szyfrujący TPM, czujnik zewnętrznego oświetlenia, kamera internetowa 720p, podświetlana klawiatura.
Masa: 780 g (bez zasilacza i klawiatury), 1180 g (bez zasilacza, z klawiaturą)
System operacyjny: Microsoft Windows 10
Cena (brutto) testowanej wersji: 10 999 zł
Klawiatura: 799 zł
Rysik: 499 zł

Obudowa

Kto widział Surface Pro 4, widział też Surface Pro. Jedyny detal, po którym można odróżnić oba urządzenia to kształt otworów ukrytych w szparze wentylacyjnej biegnącej wzdłuż krawędzi, z tyłu urządzenia. Reszta jest taka sama. W końcu, po co poprawiać coś, co jest dobre?

Zacznijmy od tego, że to nie jest zwykła obudowa, tak jak Surface Pro nie jest zwykłym notebookiem. Została wycięta w całości z monolitycznego bloku z lekkich i wytrzymałych stopów aluminium i magnezu. Jej brzegi są ścięte pod kątem, tworząc w przekroju trapez, węższy od strony pleców i szerszy przy ekranie. Wszystkie krawędzie zostały starannie sfazowane, a rogi zaokrąglone, dlatego mimo będącej znakiem rozpoznawczym linii Surface kanciastości komputer trzyma się wygodnie, bez dyskomfortu, jaki mogą sprawić zbyt ostre brzegi aluminium. Przód obudowy pokrywa jednolita tafla szkła, pod którą znajduje się ekran. I to wszystko. Chociaż nie, jest coś jeszcze. Coś, co decyduje o tożsamości Surface Pro. Mam na myśli odchylaną na dwóch zawiasach aluminiowo-magnezową płytkę, służącą za nóżkę do postawienia urządzenia. To właśnie dzięki niej można o tym przypominającym tablet sprzęcie powiedzieć „komputer”. Nóżka jest bardzo sztywna, ale prawdziwe uznanie należy się inżynierom Microsoftu za wspomniane wyżej zawiasy. Ich mechanizmy stawiają na tyle duży opór, żeby w każdej pozycji nóżka bez problemu utrzymywała nie tylko ciężar komputera, ale też położonej na nim (na przykład do rysowania) ręki użytkownika. Jednocześnie działają na tyle lekko, że ustawienie nogi w wybranym położeniu nie sprawia żadnych problemów. Bardzo ważne jest to, że regulacja pozycji nóżki jest całkowicie płynna – tylko od użytkownika zależy, pod jakim kątem chce ustawić ją, a więc i ekran Surface’a (nauczenie się tej trudnej sztuki zajęło Microsoftowi dwa lata – dopiero Surface Pro 3 miał bezstopniową regulację kąta nachylenia!). Nowością modelu Surface Pro 2017 jest jeszcze większy maksymalny kąt pochylenia nóżki. Można dzięki niemu ułożyć urządzenie na stole niemal płasko, ale wciąż trochę uniesione do góry: idealna pozycja na przykład do rysowania.

Zestaw złączy ten model Surface Pro odziedziczył w prostej linii po przodkach. Na krawędziach obudowy znajdziemy gniazdo USB A (obsługa standardu 3.0), złącze mini Display Port, wyjście jack 3,5 mm, dwa przyciski głośności i przycisk Power, a do tego schowany pod rozkładaną nóżką slot na karty microSD. Jeśli ta lista wydaje wam się raczej krótka, to pewnie dlatego, że… jest krótka. Podczas pracy bardzo często brakuje drugiego złącza USB – na przykład po to, żeby móc podłączyć dysk zewnętrzny bez konieczności odłączania myszy. Z kolei zastosowanie jako wyjścia obrazu gniazda mini Display Port sprawia, że trzeba zaopatrzyć się i cały czas nosić ze sobą przejściówkę do HDMI. Użycie tego, będącego de facto powszechnie akceptowanym standardem złącza rozwiązało by problem. Tymczasem jednak, choć argument „inni mają gorzej” nie należy do eleganckich, zdecydowanie nadaje się do użycia w tym przypadku. Zestaw składający się z pełnowymiarowego gniazda USB, oddzielnego wyjścia obrazu i gniazda kart pamięci w porównaniu do pojedynczego złącza USB C, które ma służyć zarówno do podłączania peryferiów (przez przejściówki) jak i odbiorników obrazu (przez inne przejściówki) od razu nabiera atrakcyjności. Przydałoby się po prostu dołożenie do Surface Pro na przykład właśnie gniazda USB C.

Ekran

To jeden z tych elementów, które czynią Surface Pro unikalnym. Projektując trzeci model swojego komputera, Microsoft zdecydował się pójść pod prąd popularnemu trendowi, zgodnie z którym wyświetlacze w komputerach stawały się coraz szersze i niższe zarazem. Zamiast panoramicznej matrycy 16:9, do swojego flagowego urządzenia wybrał ekran o proporcjach boków 3:2. Moim zdaniem, to była doskonała decyzja. Większość treści, z jakimi mamy do czynienia jest rozwijana w pionie, a nie w poziomie, więc ekrany panoramiczne tak naprawdę nie tylko w niczym nie pomagają, ale wręcz przeszkadzają. Wyświetlacz 3:2 nie tylko ma przy takiej samej długości przekątnej wyraźnie większą powierzchnię, ale też pozwala wyświetlić większy kawałek strony WWW, dokumentu czy tabeli Excela. Co więcej, obrócony bokiem, okazuje się być niezłym odwzorowaniem strony papierowego magazynu, książki czy komiksu, a więc doskonale nadaje się też do konsumpcji tego typu treści. Oczywiście, e-book reader czy iPad, wyposażone w ekran o proporcjach boków 4:3 jeszcze lepiej nadają się do czytania komiksów i książek, „panoramiczne” notebooki świetnie sprawdzają się przy oglądaniu filmów, a wielkie monitory ultra wide 21:9 pozwalają zmieścić o wiele więcej treści. Jednak dla lekkiego urządzenia mobilnego mającego służyć zarówno jako notebook jak i tablet, te proporcje ekranu okazują się idealnie dobranym kompromisem.

Od strony parametrów, wyświetlacz Surface Pro można uznać za wzorcowy. Przy rozdzielczości 2736 x 1824 pikseli i przekątnej o długości 12,3″ jego gęstość wynosi 267 PPI, a to oznacza że praktycznie nie ma szans na zobaczenie pojedynczych pikseli, zaś obraz zawsze będzie doskonale ostry. Duże brawa należą się za wysoki poziom jasności, sięgający w naszym pomiarze 453 cd/m.kw, a także kontrast wynoszący 1320:1, stawiający wyświetlacz Surface Pro wśród najjaśniejszych i oferujących najlepszy kontrast.

Ekran Surface Pro jest oczywiście dotykowy, a zintegrowany digitizer rozpoznaje jednocześnie 10 punktów styku palców z powierzchnią.

Wydajność

Testowany przez nas Surface Pro był wyposażony w procesor Core i7 7660U taktowany zegarem 2.5 GHz, chip graficzny Iris Plus 640 oraz 16 GB dwukanałowej pamięci RAM.

Ten model jako jedyny z całej serii – w odróżnieniu od wersji z procesorami Core i3 oraz Core i5 – jest chłodzony aktywnie.

W testach wydajności Surface Pro poradził sobie doskonale:

  • IceStorm Unlimited (ogólna): 105 582 punkty
  • 3DMark IceStorm Extreme: 45 140 punktów
  • 3DMark Cloud Gate (ogólna): 8 985 punktów
  • League of Legends: 27 fps
  • PCMark 8 Work: 4 371 punktów
  • PCMark 8 Home: 3 894 punkty

Ta wersja Surface Pro będzie doskonałym towarzyszem dla osób potrzebujących relatywnie dużej mocy obliczeniowej w małym opakowaniu. Mowa jednak raczej o biznesmenach obrabiających wielkie tabele Excela czy pracujących z pełnymi multimediów prezentacjami, albo freelancerach obrabiających w terenie zdjęcia i filmy, a nie graczach – to oczywiście zupełnie nie ta kategoria urządzeń.

Czas pracy na baterii

Nie ma co ukrywać, to kluczowa kwestia w urządzeniu, którego głównym atutem jest mobilność. Testowany model nie jest jednak typowym sprzętem ultramobilnym. Wyposażony jest w nieprzeciętnie wydajne komponenty, więc mogło się okazać, że czas pracy na baterii zszedł w tym przypadku na plan dalszy. A jednak okazało się inaczej.

Surface Pro z Core i7 nie jest niestety aż tak wytrwały jak Surface Laptop, którego testowaliśmy wcześniej, jednak jego wyniki bardzo przyjemnie zaskakują:

  • Czas pracy na baterii, odtwarzanie wideo: 9 h 32 min
  • Czas pracy na baterii, internet przez WiFi: 8 h 23 min
  • Czas ładowania baterii: 2 h 53 min

Czas pracy dorównuje temu, co prezentował Surface Pro 4 z procesorem Core i5, a więc zdecydowanie bardziej energooszczędnym CPU.

Klawiatura i rysik

Osobiście mnie złości polityka Microsoftu, polegająca na tym, że urządzenie jest sprzedawane bez klawiatury – dodatku, bez którego praktycznie nie nadaje się on do efektywnego używania. Skoro każdy, kto zdecyduje się na zakup Surface’a musi kupić klawiaturę, to czemu odłączać ją od urządzenia…?

Skoncentrujmy się jednak na samej klawiaturze. W porównaniu z poprzednim modelem nie zmieniło się w niej niemal nic i jest do doskonała wiadomość, bo w klawiaturze Type Cover od Surface Pro 4 w zasadzie nie trzeba robić żadnych poprawek. Jest odpowiednio sztywna, mimo zachowania niewielkiej wagi i grubości, ma dobry układ klawiszy, z możliwością wygodnego przełączania klawiszy najwyższego rzędu pomiędzy funkcjami systemowymi (głośność, zmiana podświetlenia itp.), a wciąż wykorzystywanymi przez poweruserów funkcjami F1-F12. Skok i twardość przycisków są dobrze dostrojone, pozwalając pisać szybko i z wyczuciem – zaryzykowałabym stwierdzenie, że to jedyna klawiatura, która może pod względem przyjemności pisania rywalizować z doskonałymi klawiaturami ThinkPadów.
Klawiatura jest wyposażona w 5 stopniowe podświetlenie, które można także całkowicie wyłączyć. Stosunkowo duży touchpad ma przyjemnie gładką powierzchnię i daje bardzo dobrą kontrolę nad kursorem, choć nie dorównuje pod tym względem touchpadom laptopów Apple.

Największą nowością klawiatury Surface Pro w porównaniu do poprzedników jest pokrycie jej alcantarą, przyjemnym w dotyku i bardzo odpornym materiałem, używanym powszechnie w meblarstwie i do pokryć tapicerskich w samochodach. Alcantara ma wyraźną strukturę, która bardzo dobrze wygląda i nadaje komputerom charakter i jest na prawdę miła w dotyku. Ze względu na ograniczony czas testów nie mogę wypowiadać się na temat trwałości tego materiału, ale wstępne testy sugerują, że nie powinna ona stanowić żadnego problemu.

Ekran Surface Pro ma wbudowany nie tylko układ rozpoznawania dotknięcia palcami, ale też digitizer do obsługi rysika. Został on oparty na autorskiej technologii firmy NTrig, dzięki której możliwa jest produkcja niezwykle cienkich ekranów, w przeciwieństwie do uznawanych za rynkowy standard digitizerów Wacoma. Efekty są rzeczywiście widoczne: nie tylko udało się zachować niezwykle małą grubość obudowy komputera (cały komputer ma zaledwie 8 mm grubości), ale też ekran Surface’a ma wyraźnie mniejszy niż urządzenia Wacoma efekt paralaksy, czyli odległość pomiędzy powierzchnią szkła, której dotyka rysik a punktem widocznąymna ekranie. Im mniejsza paralaksa, tym większa precyzja rysowania.

Do rysowania i pisania służy rysik, który podobnie jak i klawiaturę trzeba dokupić oddzielnie. Waży on 20 g i jest zasilany wymienną baterią, która powinna jednak wystarczyć na całe lata pracy. Komunikujący się z komputerem za pomocą interfejsu Bluetooth rysik jest w stanie przekazywać do Surface’a informacje o pochyleniu, umożliwiając na przykład naturalne cieniowanie, a także o sile nacisku (potrafi rozpoznać 4096 poziomów nacisku). Umieszczony w miejscu chwytu przycisk uruchamia menu kontekstowe, a „długopisowy” przycisk na górze rysika może służyć do szybkiego uruchomienia aplikacji do notatek. Rysik wykorzystuje bardzo udany, magnetyczny system mocowania do obudowy Surface’a Pro, umożliwiający wygodne przechowywanie.
Rysik jest wyposażony w wymienne końcówki, których symulowana „twardość” objawiająca się oporem ruchu po ekranie ma odpowiadać typowym twardościom profesjonalnych ołówków używanych do szkicowania.

Rysika używa się wygodnie – jest bardzo czuły i precyzyjny, a rysowane linie pojawiają się praktycznie bez żadnego opóźnienia. Nie zachwyca za to wrażenie pisania po ekranie – opór wydaje się zbyt mały, poślizg zbyt duży, czuje się też nie za przyjemne, delikatne uginanie się powierzchni ekranu. To wciąż jeden z lepszych rysików na rynku, jednak zdecydowanie nie najlepszy. Na pochwałę zasługuje natomiast skuteczny mechanizm „palm rejection”, czyli system pozwalający na rozpoznanie i zignorowanie dłoni dotykającej ekranu podczas pracy rysikiem, działający podczas naszych testów bez jakichkolwiek pomyłek.

Podsumowanie

Surface Pro to maszyna unikalna: bardzo mobilna, oddająca do dyspozycji użytkownika wielką moc obliczeniową i przy tym zaskakująco długo pracująca na baterii, wreszcie niesamowicie uniwersalna. Microsoft, który stworzył i wypromował kategorię komputerów 2-w-1 oferujących zarówno wszystkie zalety ultralekkiego notebooka jak i tabletu po raz kolejny pokazał, jak należy projektować takie urządzenia – Surface Pro jest najlepszą hybrydą, jaką można kupić. | CHIP