Zbudował przydomowy UPS z 4,5 tysiąca zużytych baterii

Fot. Peter Matthews
Peter Matthews skonstruował w przydomowym ogródku własny Powerwall. Do zmontowania "magazynu energii" wykorzystał stare baterie litowo-jonowe z laptopów.

Majsterkowicz użył kilku tysięcy baterii, stosowanych w laptopach, do zbudowania agregatu podtrzymującego prąd. Peter Matthews zainspirował się Powerwallem sprzedawanym przez firmę Tesla. Jego rozwiązanie jest jednak znacznie tańsze i pomaga chronić środowisko. Szacuje się, że około 95% baterii sprzedawanych w USA nie wraca do ponownego użytku i w efekcie zanieczyszcza naszą planetę. Szczegółowe wyliczenia kosztów oraz specyfikację rozwiązania hobbysta zamieścił na forum poświęconemu budowie tego typu konstrukcji. Możecie się z nimi zapoznać po bezpłatnej rejestracji na stronie. Ponadto na swoim kanale w serwisie Youtube udokumentował krok po kroku etapy budowy Powerwalla z baterii.

Całość kosztowała 9,5 tys. dolarów (ok. 34 tys. zł) i zwróciła się po 16 miesiącach użytkowania. Koszt samych baterii to tylko 800 dolarów (2900 zł). Większość kosztów pochłonęły komponenty do wykonania super-akumulatora oraz elektronika zapewniająca bezpieczeństwo. 900 dolarów (3200 zł) jego twórca wydał na panele słoneczne zasilające konstrukcję, ale równie dobrze można ją podłączyć bezpośrednio do sieci energetycznej.

4480 baterii, z których składa się konstrukcja, może magazynować 40kWh energii. Dla porównania, Powerwall Tesli w Ameryce kosztuje 6,2 tys. dolarów (22 tys. zł) i magazynuje tylko 14 kWh energii elektrycznej. W cenę nie jest wliczony koszt instalacji oraz paneli słonecznych. W Europie Powerwall Tesli jest znacznie droższy. Odbiorcy w Niemczech czy Wielkiej Brytanii muszą dopłacić około 1900 dolarów (6800 zł).

Przydomowe „ściany mocy” mogą również odciążyć sieć, zapewniając bezpieczeństwo energetyczne na szeroką skalę. Jeśli każdy dom byłby wyposażony w tego typu agregat, rządy nie musiałyby inwestować ogromnych kwot w rozbudowę sieci energetycznej. Także potencjalne ataki terrorystyczne, wymierzone w elektrownie i połączenia przesyłowe, byłyby mniej skuteczne, a klęski żywiołowe mniej dolegliwe dla mieszkańców. | CHIP

Źródło: Future