5 powodów, dla których musisz mieć nową drukarkę

Przyzwyczajenie to potężna siła. Nie wyrzucamy starych ubrań, bo będą "do chodzenia po domu", wyszczerbiony kubek jest pamiątką po wakacjach, a zestaw porysowanych winyli świetną inwestycją. Starej drukarki też nie zmienimy, bo chociaż hałasuje, ma apetyt na papier i jej eksploatacja jest kosztowna, to już się przyzwyczailiśmy. I jakoś jeszcze działa, to po co zmieniać?

A może czas spojrzeć na to nieco inaczej? Niepozorna drukarka potrafi kulturalnego człowieka doprowadzić do stanu wrzenia. Czy na prawdę warto kolejny raz walczyć z pożartym papierem i mieć po raz kolejny ręce całe w tonerze? Może już czas pozbyć się, powiedzmy to wprost, starego grata? Prezentujemy pięć powodów, dla których warto rozważyć zakup nowej drukarki.

Wszyscy kochamy kable, prawda?

Wszyscy pamiętamy zagadki rysunkowe typu „doprowadź mysz do sera” itp. Z tyłu każdego biurka zwisa wiązka kabli. Niektóre z nich zapewne są kablami drukarki. Gdy coś przestaje działać można się poczuć, jak podczas rozwiązywania takiej zagadki. Tyle, że zamiast znaleźć ser musimy odpowiedzieć na pytanie:  na końcu którego kabla jest drukarka? Jeśli zdecydujecie się na nowoczesny sprzęt, który oferuje łączność bezprzewodową już nie będziecie musieli czołgać się pod biurkiem, szukając odpowiedzi na to fundamentalne pytanie. Znamy lepsze sposoby na powrót do dzieciństwa.

Firma Brother ma w ofercie dwa urządzenia, które będą świetnym wyborem dla tych osób, którym kable obrzydły: wielofunkcyjny kombajn  laserowy DCP-1622WE oraz nowoczesna drukarka HL-1222WE. Oba, poza modułem Wi-Fi, wyposażone są w świetne oprogramowanie. Drukowanie, a nawet skanowanie za pomocą smartfona czy tabletu? Żaden problem, bowiem Brother iPrint&Scan to specjalna aplikacja, dzięki której błyskawicznie wydrukujemy potrzebne treści. Skanowanie też nie stanowi większego wyzwania. Oprogramowanie to współpracuje ze smartfonami działającymi na systemie Android, ale też na iPhone’ach i iPadach, a nawet na tych kilku nielicznych modelach smartfonów, którymi zarządza mobilny Windows. Naprawdę sądzicie, że to przerost formy nad treścią? Wyobraźcie więc sobie taką oto scenę wprost z Mordoru:

Wiadomo, że w biurze ważna jest mała-czarna (fot. Brother)

Maciej – pracownik warszawskiej korporacji, która nadała jego stanowisku nazwę niemożliwą do rozszyfrowania bez certyfikatu z Business English wpada do biura. Spotkanie za 10 min, a służbowy laptop uruchamia się z prędkością żółwia-inwalidy. Na wydrukowanie czeka stos dokumentów. Czy laptop zdąży się uruchomić i łaskawie pozwoli na wydrukowanie załącznika z maila? Czy jednak Macieja czeka porażka w starciu z okrutną technologią. Wszystko idzie nie tak. Na szczęście obok czuwa Anna – tu wstawcie sobie długą nazwę jej stanowiska kończącą się oczywiście słowem manager. Ma rozwiązanie w kieszeni. Smartfon. Za pomocą aplikacji iPrint&Scan drukuje potrzebne dokumenty, które jakimś trafem dostała dzień wcześniej od Macieja. Maciej jest uratowany. Happy end, kurtyna i sojowe latte. Napisy końcowe.

Drukarka działa z… namysłem?

„Co nagle, to po diable”, „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy” i kilka innych, utrzymanych w podobnym tonie przysłów, którymi raczyły nas babcie. Cóż, z całym szacunkiem i miłością: drogie babcie – pośpiech to drugie imię każdego człowieka XXI wieku. Niestety, nie każdej drukarki, tak przy okazji.

Bo szybkość wydruku bywa istotna. Kiedy mamy do wydrukowania stronę lub dwie, jesteśmy w stanie znieść długie filozoficzne podejście drukarki do kwestii upływającego czasu. A co, jeśli czeka nas drukowanie naprawdę dużej liczby stron? Mamy zawsze tyle czasu, by kontemplować wolno wypływające strony, szum urządzenia, delikatne miganie lampek. Nie. Prędzej coś nas trafi.

Otoczenie spokojne, a w tle może toczyć się niewidoczny dramat – drukarka doprowadza Macieja właśnie do szewskiej pasji.

Tego czasu z pewnością nie ma nasz bohater Maciej. Anna dostała awans i została przeniesiona 5 pieter wyżej. Ne może więc Maciej liczyć na jej pomoc. Na szczęście laptop działa już lepiej, bo Tomasz, specjalista z działu zwanego czule „A u nich działa”, wymienił Maciejowi dysk na SSD. Ale co to? Drukarka jakaś inna, wygląda na starszą. Maciej, nie zrażony tym uruchamia drukowanie. Mijają cenne sekundy. Ciszę zakłóca tylko biurowy szum. Znad ekranów od czasu do czasu ktoś spogląda na Macieja czekającego przy drukarce z pokorą i lękiem, niczym w kolejce w urzędzie skarbowym. Drukarka wreszcie rozpoczyna magiczny proces wydruku. Uśmiech triumfu znika z twarzy Macieja, kiedy zauważa, że trafiła mu się drukarka o wyjątkowo filozoficznej naturze. Gdy urządzenie kontempluje naturę każdej drukowanej strony, Maciej już buduje sobie wytłumaczenie swojego spóźnienia na spotkanie.

Gdyby jednak na piętrze Macieja została drukarka, którą awansująca Anna z premedytacją zabrała ze sobą – wielofunkcyjny Brother DCP-1622WE, cała historia byłaby mniej dramatyczna. 10 sekund na pierwszą stronę, 20 stron w minutę. Cały, mieszczący 150 kartek podajnik, wydrukujemy w około 7,5 minuty. Czy wasza stara drukarka to potrafi?

Nowoczesne jest trudne i irytujące?

Technofobia – lęk przed technologią. Dla wielu osób wszystko, co nowoczesne jest z gruntu niebezpieczne i z pewnością sobie nie poradzą z obsługą nowego urządzenia. Lepiej więc nie zmieniać nic. Fakt, w przypadku wielu urządzeń biurowych przeciętny użytkownik głupiej w starciu z wielością opcji i ustawień. Ale czy drukarka naprawdę musi być trudna w obsłudze? Czy potrzeba tytułu inżyniera mechatroniki, by poprawnie zeskanować obrazek?

Kiedyś drukowanie było proste, prawda? (fot. Wikipedia Commons)

Wielofunkcyjny Brother DCP-1622WE oraz drukarka Brother LH-1222WE potrafią wiele, ale nie stawiają użytkownikowi nadmiernych wymagań. Urządzenia mają czytelne wyświetlacze LCD, których obsługa jest łatwiejsza niż komunikacja ze współczesnymi smartfonami. Znalezienie potrzebnej opcji jest proste dzięki czytelnemu menu. Nawet zmora wielu użytkowników, czyli skanowanie dokumentów, nie stanowi problemu.

Za dobre się słono płaci

Przywykło się uważać, że wydruki są drogie. Koszt eksploatacji niektórych urządzeń rzeczywiście bywa znaczny, a nie każdy jest szejkiem z Dubaju. Bywa, że zakup nowej drukarki jest bardziej korzystny niż wymiana tonera lub, w przypadku drukarek atramentowych, tuszów. Oczywiście, istnieje wiele metod obniżenia kosztów eksploatacji. Większość tych amatorskich jest dość kreatywna, ale czy naprawdę trzeba bawić się w dosypywanie proszku lub wykonywanie zastrzyków z tuszem niewinnym drukarkom? Czy nie lepiej byłoby kupować wydajne materiały eksploatacyjne, których koszt pozostaje niewielki, a w przeliczeniu na kartkę sprawia, że paczka zapałek wydaje się niebotycznym wydatkiem?

Bo te tonery to drogie takie… Jak widać, nie w każdym przypadku (fot. Brother)

Wróćmy zatem do Macieja. Otóż w ramach różnych restrukturyzacji umożliwiono mu rozwój poza strukturami firmy, co brzmi lepiej niż „Maćka dziś wylali z roboty”. Maciej postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce i zakłada własną działalność. Ma nieco szczęścia i dostał dofinansowanie, za które kupuje m.in. drukarkę. Jest nowa, ładna, a pan w sklepie, młody, uczynny człowiek, powiedział, że szybka.

No i nie kłamał. Nowe urządzenie drukuje szybko. I równie szybko kończy się w nim toner. Maciej siada więc przed komputerem i wpisuje tajemniczy ciąg znaków umieszczonych na kasecie z tonerem. Tutaj nie zacytujemy Macieja wprost, ale powiemy jedynie, że w krótkich żołnierskich słowach powiedział, co myśli o cenach materiałów eksploatacyjnych. Po kilku minutach pomysłowy Maciej szuka alternatywnego rozwiązania. Okazuje się iż nieopodal swoją działalność prowadzi pan Roman, złota rączka, który ma też sposób na drogie w eksploatacji drukarki. Jeden telefon i sprawa załatwiona. Maciej ma już woreczek z czymś, co wygląda jak sadza z kominka, kartkę z instrukcją wręczoną przez Romana oraz wątpliwości, czy to dobry pomysł. Po godzinie wiadomo, że jednak zły. Ręce Macieja wyglądają jak u górnika na przodku, dywan jest do wyrzucenia, a po krótkim czasie okazuje się, że drukarka w zasadzie też. „Coś się zatkało – mówi serwisant kilka dni później – dosypywał pan tu czegoś?”

Wielu użytkowników korzysta z niesprawdzonych, często chałupniczo wytwarzanych materiałów eksploatacyjnych. Cierpi na tym zarówno jakość wydruku, jak i żywotność drukarki. Trudno się też dziwić, bo w przypadku znacznej części urządzeń eksploatacja z użyciem materiałów od producenta rzeczywiście jest kosztowna? Co zrobić? Kupić drukarkę, której koszty eksploatacji są więcej niż rozsądne. Brother DCP-1622WE oraz drukarka HL-1222WE to przykłady taniej eksploatacji. Kasety z tonerem pozwalają na wydrukowanie 1500 stron, a ich cena jest na tyle niewielka, że nie spojrzysz już na swoją starą, drogą w utrzymaniu drukarkę.

Dobry sprzęt drukujący jest wielki, ciężki i prądożerny

Tak, to prawda. Tyle, że nie dotyczy urządzeń przeznaczonych dla przeciętnego Kowalskiego i małych biur.

Do wielu domów i mniejszych biur, laserowy Brother HL-1222WE w zupełności wystarczy (fot. Brother)

Gdy Maciej uporał się z czyszczeniem dywanu, kanapy i rąk z czarnego proszku przypomniał sobie koleżankę Anne i jej małą wielofunkcyjną drukarkę Brother DCP-1622WE. Zakup drukarki to decyzja wymagająca rozwagi i rozeznania. W przypadku Macieja miał on już dość rozwagi, by zapytać Annę o model jej urządzenia.

Za wyborem urządzeń Brother DCP-1622WE (jeśli potrzebujecie skanera i kopiarki) lub Brother HL-1222WE (jeżeli wystarczy wam sama drukarka) przemawia nie tylko ich estetyczna forma i niski pobór prądu. To także prosta obsługa, druk z urządzeń mobilnych, redukcja liczby kabli do jednego – zasilającego, niskie koszty eksploatacji i dobra jakość wydruków. Jeśli wasza drukarka jest niełatwa w obsłudze, wolno działa, jest horrendalnie droga w utrzymaniu i pożera papier niczym koza, to może czas na zmianę?

Dla tych, którzy dojrzeli już do tej decyzji firma Brother ma dwa modele: DCP-1622WE oraz HL-1222WE i obydwa są objęte trzyletnią gwarancją producenta.