Czy kryptowaluty zastąpią tradycyjne pieniądze?

Fot. Garrick Hileman i Michel Rauchs
W Ameryce 86 procent giełd handlujących kryptowalutami ma licencję na prowadzenie działalnosci. W Europie i Azji mniej niż połowa takich instytucji posiada oficjalne zezwolenie od rządu. Największe "kopalnie" kryptowalut znajdują się w Chinach oraz w Gruzji.

Dr Garrick Hileman oraz Michel Rauchs z Uniwersytetu Cambridge opublikowali raport na temat kryptowalut, który opracowali we współpracy z największymi serwisami zajmującymi się wirtualnymi pieniędzmi. Wynika z niego, że korzysta z nich od 3 do 6 milionów ludzi na całym świecie. Tak duża rozbieżność w szacunkach wynika z faktu, że jedna osoba może korzystać z kilku portfeli. Mimo to rząd wielkości pokazuje na jakim etapie rozwoju są wirtuane pieniądze. W ostatnich latach powstał cały przemysł związany z kryptowalutami zatrudniający co najmniej 2000 osób. Najwięcej zajmuje się wymianą wirtualnych pieniędzy na waluty narodowe. Wiele firm i aktywistów upatruje w bitcoinie oraz ethereum przyszłej światowej waluty pozbawionej wad tradycyjnych pieniędzy. Inni uważają kryptowalutowy szał za bańkę spekulacyjną, po której za kilka lat pozostaną tylko wspomnienia.

 

Na początku roku bitcoin zaczął być powszechnie wymieniany na dolary (fot. Bitcoinity)

Według badania naukowców z Cambridge, 75 procent Amerykanów, którzy mieli dostęp do kryptowalut, używało ich do płacenia za produkty i usługi. Rośnie także liczba sklepów, w których można dokonywać płatności wirtualnymi pieniędzmi. Jednak ciągle za rzadko kryptowaluty są używane w codziennym życiu, aby zagrażały walutom narodowym. Aby wytworzył się obieg zamknięty w gospodarce, użytkownicy kryptowalut musieliby częściej nimi płacić w sklepach albo wypłacać w ten sposób pensje. Z tego powodu ciągle tak istotne są giełdy wymieniające bitcoiny albo ethereum na narodowe waluty.

Bitcoin jest ciągle najpopularniejszą kryptowalutą, ale ethereum również zyskało zaufanie inwestorów (fot. CoinMarketCap)

Wyjątkiem od tej reguły są Chiny. To kraj, którego rząd przykłada bardzo dużą wagę do kontroli swoich obywateli i firm, które działają na rynku. To paradoksalnie mogło przyczynić się do wytworzenia „drugiego obiegu” w chińskiej gospodarce z użyciem cyfrowych pieniędzy. Idea stojąca za kryptowalutami i „ekonomią dzielenia się”, dość szybko została podchwycona przez Chińczyków. Bardzo możliwe, że kryptowaluty zaczęły w Chinach wypierać państwową walutę także w codziennym życiu, co stało się sygnałem ostrzegawczym dla władz. Chińska Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowanie zamknęła internetowe zbiórki pieniędzy, a zaraz potem giełdy kryptowalut. Oficjalnie chodziło o zwalczanie nadużyć i oszustw, choć sposób w jaki zareagował chiński rząd był drastyczny.

Najczęściej z kryptowalut korzystają Chińczycy i mieszkańcy Europy (fot. Dr Garrick Hileman i Michel Rauchs )

Doprowadziło to do bardzo dużych spadków wartości bitcoina z 5 tys. do 3 tys. dolarów. Po panice dziś nie ma jednak śladu i bitcoin znowu zaczął się umacniać. Kiedy piszemy ten tekst, wartość bitcoina wynosi 4 tys. dolarów. Co ciekawe, załamanie kryptowaluty już w lipcu przewidział Ronnie Moas, który zajmuje się doradztwem finansowym. Co jeszcze ciekawsze, finansista uważa, że w ciągu najbliższych 3 lat cena bitcoina podskoczy do astronomicznych 20 tys. dolarów. Czy ma rację przekonamy się w 2020 roku. O ile oczywiście rządy innych krajów nie pójdą w ślady Chin i nie zabronią handlu kryptowalutami. | CHIP

Źródło: Cambridge