Archaica: The Path of Light

RECENZJA: „Archaica: The Path of Light”

Gry logiczne to w przypadku pecetów gatunek niszowy. Najłatwiej spotkać je wersji mobilnej, ale trudno wówczas liczyć na spektakularne wrażenia estetyczne. Polskie studio Two Mammoths postawiło wbrew temu trendowi na pecety i dało upust wyobraźni.

Wprowadzenie do gry jest bardzo oszczędne. Stojąc u progu kamiennych schodów dowiadujemy się jedynie, że na niebie pojawił się znak, który zwiastuje zagładę naszej cywilizacji. Jako Powiernik Światła musimy przejść tytułową Ścieżkę, by przynieść ocalenie swojemu ludowi. Przez całą grę nie zobaczymy tu ani jednej filmowej sekwencji, a jedynymi przerywnikami są enigmatyczne, krótkie opisy miejsc, urządzeń i wydarzeń. A mimo to warstwa fabularna nie jest uboga. Wręcz przeciwnie, odkrywanie kolejnych tajemnic, nawet jeśli drobnych i mało oryginalnych przypomina czytanie baśni, którą dobrze się przecież zna, a i tak za każdym razem powraca do niej z przyjemnością.

 

archaica the path of light
Historię poznajemy w formie krótkich opisów.

To jednak nie fabuła motywuje do przechodzenia kolejnych poziomów. Jest tu ona jedynie wisienką na torcie, która sprawia, że dzieło jest bardziej kompletne. Do „Archaiki” przyciąga przede wszystkim zjawiskowa oprawa wizualna, zupełnie inna od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w przypadku gier logicznych. Oczywiście można stworzyć produkcję w minimalistycznej stylistyce, która będzie również cieszyć oczy, czego świetnym przykładem może być polskie „Zenge”, ale trójwymiar dodaje większej immersji, pozwala bardziej zbliżyć się do wykreowanego przez twórców świata. A w tym przypadku zdecydowanie jest się do czego zbliżać.

archaica: the path of light
Plansze tętnią starożytną magią

Bracia Tureccy zapraszają graczy do ruin, które urzekają różnorodnością – raz będą Wam kojarzyć się z egipskimi, skrytymi w piasku obeliskami, innym razem z leśnymi pozostałościami po ołtarzach druidów, a jeszcze kiedy indziej z krasnoludzkimi artefaktami. Niewielka zmiana w grze świateł i dodanie kilku obiektów powodowało, że każda plansza wygląda inaczej, a jednocześnie spójnie z pozostałymi. W sumie jako Powiernik Światła przemierzamy 65 plansz podzielonych na sześć krain. Najbardziej urokliwy jest chyba jesienny krajobraz Wysp, czyli ruin unoszących się na wodzie skąpanych w świetle zachodzącego słońca. Przepięknym barwom akompaniowała delikatna ścieżka dźwiękowa, pasująca do klimatu fantasy.

archaica: the path of light
Wśród krain znajdziemy m.in. dżunglę, pustynię i podziemne ruiny

Jedynym rozczarowaniem okazuje się zbyt statyczny widok. Całość obserwujemy z perspektywy rzutu izometrycznego i choć plansze są bogate w detale, to twórcy nie zaoferowali możliwości przybliżenia obrazu. Ba, nie możemy też obracać kamerą, a jedynie przesuwać ją delikatnie w czterech kierunkach. Przypuszczalnie dzięki temu uniknięto nadmiaru pracy związanej z modelowaniem poziomów, co w przypadku dwuosobowego studia jest jakimś usprawiedliwieniem, ale gracze chyba woleliby mieć w tej kwestii trochę więcej swobody. Brak możliwości obracania kamery sprawia też, że poszukiwanie bonusowych artefaktów jest zbyt proste, czego na szczęście nie da się powiedzieć o głównych łamigłówkach.

archaica the path of light
Przykład jednego z trudniejszych poziomów

Starzy wyjadacze od razu przypomną tu sobie takie klasyki gatunku jak polska „Lasermania” z Atari czy „Laser Light” z PC. W grach przygodowych często wykorzystuje się zagadki oparte na mechanice światła i lustrzanych powierzchni, w związku z czym mechanika „Archaiki” nie powinna być dla nikogo zaskakująca. Zadaniem gracza jest takie manipulowanie obiektami na planszy, by przeprowadzić wiązki światła do konkretnych kryształów generując w ten sposób moc otwierającą kolejną bramę. Z kolejnymi etapami dochodzą coraz to bardziej wymyśle machiny, sprawiając, że poziom trudności dość szybko rośnie. Końcowe etapy potrafią stanowić prawdziwe wyzwanie.

archaica the path of light
Niecierpliwi gracze mogą skorzystać z ułatwień

Na szczęście twórcy pomyśleli też o systemie podpowiedzi, który pomaga naprowadzić gracza na właściwą drogę. By skorzystać z niego należy najpierw odszukać na planszy schowane w różnych miejscach ogniwa. To fajny pomysł, bo w grach logicznych często zbyt łatwy system pomocy lub możliwość pominięcia zagadki bardzo psuje doznania z rozgrywki.

Pod względem technicznym jest również perfekcyjnie – nic się nie zacina, animacje są płynne i bardzo dobrze wykadrowane. Nawet ruchome menu przypominające kamienny posąg robi tu wrażenie. Nic dziwnego, że „Archaica” powstawała dobre trzy lata. Widać w niej olbrzymi nakład pracy, artystyczne zacięcie i pasję. Miejmy nadzieję, że gra osiągnie komercyjny sukces i bracia Tureccy będą mogli w spokoju pracować nad kolejnymi projektami.

Gra jest dostępna na platformie Steam w cenie 14,99 euro, co nie jest zbyt wygórowaną kwotą jak na produkt tak wysokiej jakości. Gorąco polecamy. | CHIP