10-tysięczna farma botów przygotowana do samorządowej kampanii wyborczej?

Fot. video advertising news
Od początku listopada profile kandydatów na prezydenta Warszawy zyskały po 10 tysięcy nowych obserwujących. Na ogół - tych samych. Konta zwykle nie mają zdjęć, nazwy są przypadkowe, profile nie tweetują. Czekają.

Osobliwą zmianę w statystykach kont Patryka Jakiego z PiS oraz Rafała Trzaskowskiego z PO zauważyła ekspertka, zajmująca się kreowaniem wizerunku – Anna Mierzyńska (pracowała wcześniej między innymi w biurze poselskim Roberta Tyszkiewicza z Platformy Obywatelskiej). Większość przeanalizowanych kont założono w ostatnich trzech tygodniach. Tysiące milczących jak dotąd użytkowników obserwuje kandydatów na stanowisko prezydenta stolicy, a także liderów opinii.

— Gdyby były to konta prawdziwych twitterowiczów, miałyby różną historię i różnych obserwowanych — zaznacza w rozmowie z CHIP-em Anna Mierzyńska. — Tu obserwowani polscy politycy są praktycznie tacy sami, natomiast śledzone konta zagraniczne odznaczają się dużą różnorodnością. Stąd mój wniosek, że boty przygotowane są pod zlecenie na polskim rynku.

Profile Patryka Jakiego i Rafała Trzaskowskiego zyskały w krótkim czasie tysiące nowych obserwujących (graf. Anna Mierzyńska)

10 tysięczna „farma” obserwuje też polityków, dziennikarzy i celebrytów, popularnych na Twitterze. W przeciwieństwie jednak do poprzednich podobnych działań, nowe konta-zombie nie ograniczają się do śledzenia profili tylko z jednej politycznej strony. Firmy, zajmujące się takimi operacjami, zwracają teraz większą uwagę, aby nie zakładać kont i nie wykonywać akcji (np. follow) w jednym momencie. Obserwujemy systematyczny wzrost, który może wyglądać naturalnie.

— Fakty są ewidentne. Czy moje wnioski natomiast okażą się prawdziwe, to się okaże dopiero po uaktywnieniu botów lub po kampanii wyborczej. Inne państwa, takie jak USA czy Wielka Brytania, twarde dowody zdobyły także dopiero później, w wyniku śledztw – dodaje Mierzyńska.

Warto obserwować, jak podczas zbliżającej się kampanii samorządowej będą zachowywały się utworzone w ostatnim czasie konta. Dopiero na tej podstawie będziemy mogli zweryfikować, czy partie starają się sterować dyskusją, prowadzoną w sieci. W czerwcu pisaliśmy w CHIP-ie o badaniu przeprowadzonym na Uniwersytecie w Oxfordzie, dotyczącym m.in. naszej części Twittera. Naukowcy z Wysp potwierdzili wtedy istnienie armii 40 tysięcy polskojęzycznych botów. Według współautora badania, Roberta Gorwy, firmy, które za tym stoją, rekrutują osoby, zarządzające utworzonymi kontami. Profile zakładane są prawdopodobnie automatycznie za pomocą skryptu, napisanego w jednym z popularnych interpretowanych języków programowania, takich jak Python albo Ruby. | CHIP