Ethereum 2.0 – szybkość zamiast wiarygodności

Fot. ethereumprice.org
Współzałożyciel Ethereum zapowiada przebudowanie logiki tej kryptowaluty, co pozwoli zwiększyć znacząco liczbę transakcji - niestety ma się to odbyć kosztem pewności transakcji. Naszym zdaniem to zdecydowanie zły pomysł.

Podobnie jak w wypadku bitcoina, po pewnym czasie protokół używany przez ethereum ujawnił kilka wad. Obie kryptowaluty mają problemy ze skalowalnością, co powstrzymuje rozwój na szerszą skalę. Aby któraś z kryptowalut stała się uniwersalnym środkiem płatniczym, musi być wykonywanych zdecydowanie więcej transakcji na sekundę. To wąskie gardło sprawia, że zdecydowanie szybszy i pewniejszy tradycyjny system bankowy w dalszym ciągu ma przewagę w zastosowaniach komercyjnych. Jednak wiele instytucji przygląda się rozwiązaniom opartym na technice łańcuchów blokowych, dostrzegając zalety blockchaina.

Vitalik Buterin zapowiedział wprowadzenie kontrowersyjnych zmian w kryptowalucie ethereum (fot. John Phillips)

Większa skalowalność często wiąże się z mniejszym bezpieczeństwem kryptowalut. Aby rozwiązać ten problem, twórcy ethereum zdecydowali się przebudować logikę stojącą za kryptowalutą. Chcą w ten sposób uzyskać większą elastyczność i szybkość przeprowadzania transakcji. Buterin zapowiada, że ethereum nie straci na bezpieczeństwie. Według mnie nie jest to możliwe ze względu na charakter systemów rozproszonych. Obecnie, podobnie jak w przypadku bitcoina, ethereum opiera potwierdzanie transakcji na pracy koparek obliczających kryptowalutę. Na początku takie rozwiązanie przyczyniało się do rozwoju sieci. Teraz Buterin chce odejść od niego na rzecz szybkości, tracąc na pewności przeprowadzanych transakcji.

Wraz z popularyzacją kryptowaluty i wzrostem obciążenia, wzrasta trudność obliczania kolejnych bloków, a co za tym idzie – koszty energii elektrycznej i mocy obliczeniowej. Pisaliśmy o tym w tekście dotyczącym bezsensownego naszym zdaniem marnowania zasobów naturalnych i mocy obliczeniowej. Ten problem chcą rozwiązać twórcy ethereum. W niedalekiej przyszłości kryptowaluta przejdzie tzw. „hard forka”. Aktualizacja wprowadzi algorytm Casper do potwierdzania transakcji. W przeciwieństwie do obecnie stosowanych rozwiązań, to każdy z posiadaczy kryptowalut będzie odpowiedzialny za obliczanie kolejnego łańcucha. Sieć ethereum zostanie podzielona na komunikujące się ze sobą podsieci. Ma to znacznie przyspieszyć działanie całego systemu.

Według teorii CAP można osiągnąć tylko dwie z trzech właściwości systemu transakcyjnego – ethereum 2.0 rezygnuje z pewności przeprowadzenia transakcji na rzecz zwiększenia jego szybkości (graf. CHIP)

Pomimo tych szumnych zapowiedzi jestem sceptyczny co do zastosowania ethereum w komercyjnych rozwiązaniach, w których liczy się wiarygodność. Z tego samego powodu relacyjne bazy danych nie zostaną zastąpione przez bazy NoSQL. Podobnie jak kryptowaluty, poświęcają one wiarygodność lub dostępność sieci w zamian za utrzymanie ich rozproszonego charakteru. Niestety, zgodnie z teorią CAP, możemy wybrać tylko dwie spośród trzech kluczowych własności systemu transakcyjnego. Są to wiarygodność, dostępność oraz odporność na podział. Ponieważ kryptowaluty mają w założeniu rozproszoną naturę, ich twórcy muszą wybierać pomiędzy wiarygodnością a dostępnością transakcji. Przejście na Caspera oznacza ni mniej ni więcej jak zrezygnowanie z wiarygodności na rzecz szybszego działania systemu. A to źle wróży tej kryptowalucie, bo nikt rozsądny nie zdecyduje się powierzyć swoich pieniędzy niepewnemu systemowi transakcyjnemu. | CHIP