Amerykanie chcą się bronić przed Koreą przy pomocy broni EMP

Armia Stanów Zjednoczonych wyłączy komputery i pozbawi wroga komunikacji. Impulsy elektromagnetyczne wykorzystywane w nowych bombach powodują zwarcia urządzeń elektronicznych.

Zderzenie nowego i starego. Amerykańskie bombowce B-52 (oblatane w 1952 roku) będą przenosiły broń rodem z science-fiction: pociski emitujące mikrofale. Wadą tego rozwiązania jest stosunkowo bliska odległość konieczna do wystrzelenia pocisku. Bombowiec musi się znajdować w odległości około tysiąca kilometrów od celu, aby atak się powiódł. Mimo to, jeden pocisk jest w stanie skutecznie unieszkodliwić systemy wroga i pozbawić go komunikacji. Póki co broń jest dość pokaźnych rozmiarów, jednak zapewne z czasem powstaną mniejsze wersje. Pozwoliłoby to na budowanie zdalnie sterowanych dronów mogących wedrzeć się na tyły wroga, wyłączyć zasilanie i pozbawić go komunikacji.

Projekt CHAMP (Counter-electronics High Power Microwave Advanced Missile Project) realizowany jest przez firmy Boeing i Raytheon. W zeszłym roku lotnictwo Stanów Zjednoczonych przeznaczyło prawie 5 milionów dolarów na rozwój technologii umożliwiającej wyłączanie urządzeń elektronicznych przeciwnika. Przeprowadzono też testy na szeroką skalę na poligonie w stanie Utah. Na obszarze 6,5 tysiąca kilometrów kwadratowych zbudowano kilka celów przypominające centra sterowania. Na filmie poniżej widać, jak impuls elektromagnetyczny wyłącza komputery w prowizorycznej bazie.

Na pewno zastanawiacie się, w jaki sposób Amerykanom udało się wykonać to nagranie. Kamera była pokryta specjalnymi panelami ochronnymi. Wykonanie całej infrastruktury przy użyciu takich materiałów jest jednak bardzo kosztowne. Zwłaszcza, jeśli chodzi o starsze urządzenia. Nie dość, że ich zabezpieczenie odpowiednimi panelami byłoby kosztowne, to również nie do końca skuteczne ze względu na trudności w dokładnym ich pokryciu materiałem chroniącym przed falami elektromagnetycznymi. Zresztą nawet jeśli urządzenia będą umieszczone w bunkrze zbudowanym na zasadzie klatki Faradaya, to i tak bomba elektromagnetyczna zerwie łączność ze światem zewnętrznym, co sprawi, że systemy będą tak naprawdę bezużyteczne.

Technologia działa na tej samej zasadzie co kuchenki mikrofalowe, które mamy w naszych domach. Niektórzy majsterkowicze używając transformatora, magnetronu i kondensatorów wyjętych z mikrofalówki budują własną broń elektromagnetyczną. Pamiętajcie jednak, że takie urządzenie stworzona z podzespołów kuchenki mikrofalowej jest w stanie nie tylko wyłączyć elektronikę, ale również trwale uszkodzić ciało, a nawet zabić. Z tego powodu stanowczo odradzamy tego typu eksperymenty.  |CHIP

Źródło: CNBC