blade runner 2049

„Blade Runner 2049”: tak tworzono efekty specjalne

Fot. vainityfair.com
"Blade Runner 2049" to doskonałe widowisko, które wbrew pozorom nie wykorzystuje tak wiele grafiki komputerowej, jak mogłoby się wydawać. Podobnie jak pierwsza część serii z 1982 roku spora część scenografii została przygotowana na makietach.

Jeśli widzieliście nowego „Łowcę Androidów” w kinie, to z pewnością zauważyliście spójną wizję artystyczną. W porównaniu do wielu współczesnych filmów science-fiction, gdzie CGI wprost wylewa się z ekranu przytłaczając widza produkcja Denisa Villeneuve wydawała się dużo bardziej naturalna, można rzecz – wręcz teatralna. Udało się to osiągnąć wykorzystując w dużej mierze te same metody, co kilkadziesiąt lat temu. Firma Weta Workshop stworzyła całe, miniaturowe Los Angeles – wieżowce, uliczki oraz imponujący, kilkumetrowy budynek Wallace Tower. Artyści nałożyli na nie ręcznie nawet tekstury czy takie detale jak graffiti na murach. Zobaczcie poniżej, jak wiele wysiłku włożono w scenę, którą znacznie mniejszym kosztem dałoby się wykonać z wykorzystaniem technik komputerowych.

Warto także zauważyć, że w przypadku scen z aktorami także starano się uniknąć pracy w studiu na green screenach. Zielona płachta towarzyszyła tylko w bardziej spektakularnych lokacjach, których nie dało się pokazać innymi metodami. „Blade Runner 2049” rozgrywa się w dalekiej przyszłości, w której hologramy, androidy i latające samochody są na porządku dziennym, więc w ujęciach z ich udziałem twórcy wspierali się zaawansowanymi technikami komputerowymi. Jednym z najtrudniejszych wyzwań było „wskrzeszenie” Rachel, której nie mogła zagrać aktorka z pierwowzoru, Sean Young. Do dwuminutowej sceny z jej udziałem zaangażowano współczesną aktorkę o bardzo podobnych rysach twarzy oraz grafików 3D, którzy połączyli głos Sean Young z jej manieryzmem, ciałem innej aktorki oraz animację wirtualnej twarzy.

O tym czy tak wielki wysiłek się opłacił powinny zaświadczyć wysokie oceny filmu w serwisach Rotten Tomatoes (87/100) czy Metacritic (81/100). Na początku stycznia powinniśmy też poznać nominacje do Oskarów – spekuluje się, że „Blade Runner 2049” może zgarnąć statuetkę w kategorii efektów specjalnych i muzyki.

„Blade Runner 2049” dzieje się 30 lat po wydarzeniach z pierwszej części serii. Oficer K (Ryan Gosling) zajmujący się tropieniem zbuntowanych androidów niespodziewanie odkrywa spisek, który może wywołać chaos w społeczeństwie. By dojść do prawdy i zapobiec katastrofie będzie musiał odnaleźć Ricka Deckarda (Harrison Ford), byłego agenta, który niegdyś zajmował się także polowaniami na replikantów. | CHIP