Quentin Tarantino nakręci Star Treka

Fot. Gage Skidmore
Reżyser pracuje nad scenariuszem z J.J. Abramsem. Pełnometrażowy film będzie prawdopodobnie nawiązywał do klasycznych odcinków serialu.

Quentin Tarantino 8 września udzielił wywiadu, w którym powiedział, że zdecydowanie wolałby nakręcić „Star Treka” niż „Gwiezdne Wojny”. W tym samym wywiadzie dość mocno skrytykował J.J. Abramsa za niezbyt udany restart serii. Teraz panowie będą współpracowali przy nowej odsłonie pełnometrażowego filmu. Jeśli uda im się dogadać w tzw. „pokoju pisarzy”, Tarantino usiądzie za kamerą, a Abrams zostanie producentem nowej pełnometrażowej odsłony „Star Treka”.

Na pewno możemy liczyć na świetną opowieść. Quentin Tarantino jest wielkim fanem „Star Treka”. Prawdopodobnie w scenariuszu znajdzie się wiele odniesień do klasycznego serialu. W wywiadzie reżyser wspomina odcinek „Yesterday’s Enterprise” ze „Star Trek Next Generation”, który według Tarantino jest najlepszym przykładem dobrze opowiedzianej historii poruszającej temat podróży w czasie.

— Jesteś w stanie wziąć po prostu któryś ze starych odcinków Star Treka i w bardzo prosty sposób rozciągnąć go na 90 minut filmu, albo nawet i więcej. I to naprawdę będzie świetny film!

Tarantino najwyraźniej nie jest fanem Benedicta Cumberbatcha, z którego zresztą naśmiewa się w swoim stylu:

— Benedict Cumberbum (celowe przekręcenie nazwiska przyp. redakcji) nie może być Khanem! To Ricardo Montalbanardo nim jest!

Benedict Cumberbatch nie przypadł do gustu reżyserowi „Wściekłych Psów” w roli Khana (fot. Paramount Pictures)

Tarantino ponadto uważa, że idea jakoby wydarzenia w filmach wyreżyserowanych przez Abramsa działy się w innym uniwersum jest – jak to określił – „brzydkim kruczkiem prawnym”. Niewykluczone, że reżyser „Pulp Fiction” i „Kill Billa” będzie musiał zagryźć zęby i przyjąć podobne wytłumaczenie tego co według niego popsuł Abrams.

Quentin Tarantino to amerykański reżyser, który swoją popularność zdobył dzięki swojemu niezaprzeczalnemu talentowi do opowiadania wciągających i widowiskowych historii. W swojej twórczości miesza elementy kiczu kina klasy B oraz tzw. „spaghetti westernów”. W redakcji nie możemy się już doczekać tego, co wymyśli ekscentryczny reżyser. Choć raczej nie liczyłbym na to, że zobaczymy Jeana-Luca Picarda z piłą mechaniczną oraz Spocka tańczącego disco na pokładzie Enterprise. | CHIP