USA oficjalnie oskarżają Koreę Północną o cyberataki

Korea Północna to według administracji Donalda Trumpa, kraj winny atakowi z pierwszej połowy 2017 roku.

Nawet jeśli wojna między USA i Koreą Północną oficjalnie jeszcze nie wybuchła, to de facto toczy się już od jakiegoś czasu. Rzecz w tym, że teatrem działań wojennych nie jest wschodnia Azja, a także próżno szukać akcji zbrojnych z wykorzystaniem rakiet czy pocisków. Wojna toczy się w internecie. Administracja Donalda Trumpa, ustami doradcy prezydenta, Thomasa Bosserta, oskarża północnokoreańską dyktaturę o atak wirusa WannaCry, który miał miejsce w pierwszej połowie mijającego roku.

WannaCry to jeden z największych ataków mijającego roku. Obok (mającego swoje źródło prawdopodobnie w innej, nieco bliższej nam wschodniej dyktaturze wirusa Petya) jest przedstawicielem nowego rodzaju ransomware’ów. Takie wirusy będą się pojawiały wg. ekspertów z F-Secure coraz częściej (fot. EPA)

W wywiadzie dla Wall Street Journal Bossert stwierdza, że administracja USA ma dowody na działania Korei Północnej oraz, że do podobnych wniosków doszły tez inne rządy oraz prywatne firmy. To, że reżim Kim Dżong Una sponsoruje hakerów to oczywiście nic nowego. Mówi się o tym od dawna i nieraz wskazywały na to firmy zajmujące się tematyką bezpieczeństwa. Pierwszy raz jednak władze USA oficjalnie oskarżają Koreańczyków z północy właśnie o WannaCry. Wcześniej, jeszcze w październiku, podobne oskarżenie wysnuła Wielka Brytania.

Atak wirusa WannaCry miał miejsce w maju tego roku. Program sparaliżował ponad 300 tysięcy komputerów na całym świecie, a wywołane nim straty szacuje się na miliardy dolarów. Zaprojektowano go tak, by wyglądał jak stworzony do celów zarobkowych przez cyberprzestępców. Jednak Amerykanie już oficjalnie uważają, że za szkodnikiem stoi reżim Kim Dżong Una.

Thomas Bossert – doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa (fot. BBC)

Teoretycznie był to ransomware, ale wygląda na to, że jego celem było nie zarobienie pieniędzy na wymuszeniu, a wywołanie chaosu i strat w świecie zachodnim. Korea Północna ma na swoim koncie także wcześniejsze ataki, jak choćby ten z 2014 roku na Sony Pictures. Wówczas gniew azjatyckiego reżimu wywołał film „The Interview”, naśmiewający się z przywódcy Korei Północnej.

W miarę jak będziemy czynili internet bardziej bezpiecznym, będziemy egzekwowali odpowiedzialność od tych, którzy próbują nam szkodzić lub nam grożą, bez względu na to czy działają sami, w organizacjach przestępczych czy są wrogimi państwami – powiedział Bossert. Narzędzia, jakimi posługują się totalitarne reżimy są zbyt groźne, by mogły być ignorowane (…). Doradca Białego Domu podkreślił także, że USA będą kontynuowały politykę nacisku na rząd Korei Północnej.

My wolimy kiedy Koreańczycy grają w Starcrafta (fot. cnn)

Konflikt Korei Północnej ze Stanami Zjednoczonymi od pewnego czasu wydaje się coraz bliższy przejściu w fazę „gorącą”. Biorąc pod uwagę iż północnokoreański dyktator dysponuje bronią nuklearną, a od niedawna także środkami skutecznego jej przenoszenia, pozostaje mieć nadzieję, że konflikt nie przełoży się na faktyczne uderzenia zbrojne, które mogłyby skutkować śmiercią wielu niewinnych ludzi. | CHIP