CES 2018 dobiegł końca – piszemy, co warto zapamiętać

Drony, nowe pomysły na obraz filmowy i dużo sprzętu dla graczy - czwarty, ostatni dzień CES za nami. Podsumowujemy targowy piątek i całe wydarzenie.

Piątek w Vegas

Ostatni dzień CES 2018 upłynął bez większych premier. Pojawiło się jednak sporo ciekawostek,  za którymi stały zwykle mniej znane firmy. Najwięksi producenci pokazali swoje nowości już na starcie targów lub na chwilę przed nimi.

Zotac zaprezentował cały pakiet urządzeń. Firma z Hong Kongu przywiozła do Las Vegas szeroką gamę komputerów miniPC. Wśród nich znalazł się wyposażony w karty graficzne NVIDIA Quadro P, a więc skierowane do profesjonalistów, np. inżynierów i architektów.

Tajwański CoolerMaster, jedna z ważniejszych firm w dziedzinie technologii chłodzenia w komputerach osobistych, przedstawiła natomiast urządzenia wykorzystujące technikę Heat Columns (czyli tzw. kolumny cieplne).

To nie UFO, a CoolerMaster MasterAir G100M z kolumną cieplną (fot. CoolerMaster)

Według zapewnień producenta, dzięki zastosowaniu tej metody można szybciej odprowadzić ciepło z powierzchni procesora, nawet przy dość niewielkich rozmiarach całego układu chłodzącego.

Interesująca jest ogłoszona przez szefa LG rezygnacja z cyklicznego produkowania nowych smartfonów. Koreańczycy planują odejść od rytmicznego wydawania kolejnych flagowców, co skraca „życie” poprzednich modeli.

Bardzo mocny sprzęt pokazało eVGA. Producent słynący z kart graficznych zaprezentował zasilacz SuperNOVA 2200 P2, który, zgodnie z tym co sugeruje nazwa, dysponuje mocą aż 2200 W.

2,2 kW mocy – w domowym komputerze trudno znaleźć zastosowanie dla takiego zasilacza (fot. Tomshardware)

Ten wydajny zasilacz może posłużyć np. w systemach, które mają więcej niż dwie karty graficzne z najwyższej półki oraz silnie podkręcony CPU.

Zaskująco zabrzmiała deklaracja wiceprezesa Dolby Laboratories, Gilesa Bakera. Oświadczył on, że dwa dotąd rywalizujące systemy poprawy obrazu video – HDR10+ oraz Dolby Vision – mogą koegzystować.

Panasonic DP-UB820 to odtwarzacz Blu-ray, który korzysta z obydwu popularnych standardów poprawy obrazu (fot. Panasonic)

Potwierdzeniem jest Panasonic UB820, odtwarzacz Blu-ray obsługujący obydwa formaty. W obu przypadkach zasada działania polega na korzystaniu ze specjalnie przygotowanych metadanych i na ich podstawie manipulowaniu parametrami wyświetlanego obrazu: jasnością, kontrastem oraz natężeniem barw.

Tłumy były, ale naprawdę duże premiery jakby omijały targi w Las Vegas (fot. Techgeek)

CES 2018 w pigułce

W Las Vegas zakończyły się targi elektroniki użytkowe. To jedno z najstarszych tego typu wydarzeń na świecie. Pierwsza edycja miała miejsce w 1967 roku w Nowym Jorku. Od tego czasu Consumer Electronics Show przenosił się do Nowego Jorku, Chicago oraz Las Vegas. Nie zmieniała się tylko tematyka targów: użytkowa elektronika. Nawet jeśli to czym ona na przestrzeni tych 50 lat była, różniło się drastycznie. Jak udał się tegoroczny CES? Liczba wystawców, zwiedzających i pokazanych sprzętów oczywiście musiała imponować. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, że czas świetności wielkich imprez technologicznych przeminął. Popatrzmy, jakie urządzenia były dotąd przedstawiane światu na CES: magnetowid w 1970 roku, kamkoder w 81, Commodore C64 w 82, NES w 85, DVD w 96 roku, HDTV w 1998, dalej MS Xbox w 2001 i Blu-ray trzy lata później. Czym na tym tle może pochwalić się CES 2018?

Chcielibyśmy, aby podczas CES pojawiły się urządzenia, które zrobią taką furorę jak C64 w latach 80. (fot. Commodore)

Komputer kwantowy IBM, pokazany w tym roku, z pewnością jest interesujący. Ale czy współgra z tematem imprezy? Przypominam – CES to Consumer Electronics Show (czyli Pokaz Elektroniki Użytkowej). Oczywiście można żartować, że bardziej do tej idei przystaje Solana. Ale wielcy producenci coraz mniej potrzebują imprez targowych, aby prezentować z odpowiednią pompą swoje nowe produkty. Ich budżety, intensywny marketing i możliwości przekazu, jakie daje współczesna technologia, sprawiają, że naprawdę największe premiery mogą odbywać się niezależnie od imprez takich jak CES, Computex czy IFA. Przykładem niech będzie Intel, który swoje Kaby Lake G pokazał na dzień przed targami w Las Vegas. Tak naprawdę o większości dużych premier z CES 2018 producenci informowali już wcześniej. Tak było również z nowymi procesorami AMD czy laptopami z Windowsem, korzystającymi z procesorów Snapdragon 835.

Lenovo Miix 630 – komputer z Windows 10 i Snapdragonem 835 (fot. Techradar)

Oczywiście pojawiły się zaskakujące nowości. Razer Project Linda to pomysł interesujący, chociaż stanowi jedynie udoskonalenie niegdysiejszego pomysłu ASUS-a. Brak zaskoczenia to z kolei czytnik linii papilarnych wbudowany w ekran smartfonu, ale już to, kto jest jego autorem (chińska firma Vivo, a nie Samsung czy Apple) może być niezwyczajne.

Jednocześnie pomimo braku naprawdę nowoczesnych premier, targi takie jak CES mają przyszłość. Dla mniejszych graczy to okazja, by pokazać się szerokiej publiczności i czasem (jak choćby w przypadku wspomnianego Vivo) utrzeć nosa największym w branży. A dla zwiedzających? Możliwość kontaktu na żywo z technologią, której często jeszcze nie ma w sklepach. Dla technologicznego geeka: bezcenne. | CHIP