tomb raider

Filmowa Lara Croft na widowiskowym zwiastunie Tomb Raidera

Fot. Youtube
6 kwietnia na ekranach polskich kin będziemy mogli zobaczyć najnowszy film Roara Uthauga o przygodach 21-letniej archeolog Lary Croft - jednej z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek gier wideo wszech czasów. W sieci opublikowano zwiastun, na którym możemy zobaczyć zalążek fabularny i Alicię Vikander w roli głównej.

W przeciwieństwie do poprzednich filmów z tego uniwersum ze słynną rolą Angeliny Jolie, najnowsza część nie będzie odrębną historią. Scenariusz „Tomb Raidera” opiera się na grze o tym samym tytule z 2013 roku. Fabuła stanowi reboot całej serii – Lara Croft, tak jak w wirtualnej produkcji, ma dopiero 21 lat i wyrusza na swoją pierwszą, wielką wyprawę w celu odnalezienia ojca, który zaginął przed laty. Ślady doprowadzają dziewczynę i jej przyjaciół na wyspę Yamatai znajdującą się w Smoczym Trójkącie u wybrzeży Japonii. Miejsce owiane jest tajemnicą, gdyż to właśnie tutaj miało znajdować się legendarne królestwo Yamatai rządzone przez królową posiadającą moc sprawowania kontroli nad pogodą. Rozbijając się u wybrzeży wyspy młoda archeolog zostaje rozdzielona z resztą załogi. By przetrwać będzie musiała wykazać się zręcznością, wiedzą i sprytem.

Gracze, którzy zawsze narzekają, że filmowe adaptacje gier nie są z nimi ściśle powiązane powinni być zadowoleni z obrania przez producentów innego kierunku. Zwiastun kinowego „Tomb Raider” obfituje w wiele scen znanych z gry, a Alicia Vikander wyjątkowo dobrze pasuje do swojej roli. Miejmy nadzieję, że całość będzie równie dobra, co bestsellerowa seria Crystal Dynamics. Przed seansem zalecamy zagrać w pierwszą część gry (sprawdź aktualne ceny tego tytułu).

Do tej pory filmowe adaptacje gier nie zyskiwały przychylności recenzentów. W najlepszych przypadkach były to przeciętne filmy akcji („Resident Evil”, „Doom”). Warto jednak podkreślić, że oceny widzów i krytyków nie pokrywają się często z popularnością danego filmu… „World of Warcraft” z 2016 roku okazał się najlepiej zarabiającą adaptacją w historii, a i „Angry Birds Movie” zarobił niezłe pieniądze w stosunku do wydanego budżetu. Nic dziwnego, że coraz więcej producentów skłania się w stronę ekranizacji gier. W kolejce czekają jeszcze m.in. „Just Cause”, „Firewatch” i oczywiście netflixowy „Wiedźmin”. | CHIP