erotyczne zabawki

Erotyczne zabawki mogą wykradać dane

Fot. Unsplash
Panty Buster, wsuwana pod bieliznę zabawka dla kobiet, mogła wykradać dane użytkowników z ich komputerów i urządzeń przenośnych. Zagrożone wyciekiem były nie tylko adresy e-mail, ale też treści rozmów i wysyłane zdjęcia.

Zanim obdarujemy ukochaną osobę walentynkowym smart gadżetem warto sprawdzić, czy nie zagraża on naszej prywatności. Panty Buster to niemiecki gadżet erotyczny – rodzaj nakładki wibracyjnej, którą wkłada się pod bieliznę i kontroluje jej działanie z poziomu aplikacji mobilnej. Ponieważ w grę wchodzi także zdalna kontrola, zabawka łączy się z Internetem. Aplikacja posiada także komunikator z opcją wideorozmów. Austriaccy badacze z SEC Consult zauważyli, że urządzenie jak i powiązana z nim strona pozbawione są odpowiednich zabezpieczeń. Hakerzy, którzy wiedzieli o luce mogli bez problemu uzyskać loginy i hasła użytkowników przechowywane na serwerach producenta, a co za tym idzie otrzymać dostęp do czatów, adresu domowego użytkownika czy materiałów udostępnianych w aplikacji. Producent wprowadził już co prawda bezpieczniejszy sposób parowania urządzenia oraz aktualizację firmware, ale nie ma informacji, czy jest to wystarczający rodzaj ochrony.

panty buster
Panty Buster to jedna z licznych zabawek erotycznych łączących się z siecią (fot. YouTube)

Specjaliści z firmy ESET przypominają, by samodzielnie dbać o swoje bezpieczeństwo stosując kilka prostych czynności m.in. zmieniać domyślne hasło dostępu, odłączać urządzenie od sieci gdy nie jest używane i dbać o regularne aktualizacje.

Do tego typu zdarzeń dochodziło już w przeszłości. Pół biedy jeśli informacje o naszej aktywności seksualnej zbierane są anonimowo jak w przypadku wibratora We Vibe (choć nie każdemu może się to podobać). Popularna opaska Fitbit domyślnie publikowała dane użytkowników dotyczące ich aktywności seksualnej. Ponieważ profile były prezentowane w wyszukiwarce Google, każdy mógł dowiedzieć się kiedy dana osoba całowała się, przytulała czy uprawiała seks – wystarczyło znać jej pseudonim. W ubiegłym roku głośniej zrobiło się o wibratorze Svakom Siime Eye z kamerką, do której bardzo łatwo było uzyskać dostęp osobom trzecim. | CHIP