CYBERKRYMINALNI odc. 3
Polisa na niewykrywalność
Wyłudzono 300 tysięcy. Śląscy policjanci nie domyślili się prawdy nawet po dokonaniu pierwszych aresztowań. Gdy ją odkryli, byli niemile zaskoczeni.
|
– Ale dziura – mruknął aspirant Robert Głowacki, parkując na nieużywanej od lat bocznicy kolejowej. Mroźny dzień dopiero wstawał, a on już zaczynał mieć go dość. Tego i wielu poprzednich, które schodziły mu głównie na jeżdżeniu po peryferiach Sosnowca i oglądaniu miejsc takich jak to. Wysiadł z samochodu i ruszył w stronę przerobionych na baraki mieszkalne wagonów. Odrapana farba, powybijane szyby i pourywane blaszane kominy sugerowały, że ostatni lokator tego ponurego osiedla wyprowadził się jeszcze w ubiegłym wieku. Dla pewności aspirant zajrzał do kilku barakowozów, ale poza stertami papierów i rozbitymi butelkami po wódce nie odkrył niczego ciekawego. To, czego szukał, odnalazł dopiero po dłuższym rekonesansie: obsypana śniegiem osiedlowa skrzynka pocztowa była prawie niewidoczna na tle zimowego krajobrazu. A jednak dla poczty istniała jako punkt adresowy. Głowacki pochylił się i odszukał interesującą go przegródkę. W środku nie zauważył żadnej przesyłki. Zresztą, nie liczył na to. Trzasnął zdjęcie służbową lustrzanką i wrócił do samochodu. Parada oszustów– Od dwóch miesięcy komendy z całej Polski zasypują nas zapytaniami o oszustów – powiedział godzinę później w sali konferencyjnej Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Oprócz niego w spotkaniu brał udział szef Zespołu do Walki z Przestępczością Komputerową Artur Kubiak i technik, którego aspirant znał tylko z widzenia. – Goście wystawiają drogie rzeczy na eBayu i Allegro – kontynuował Głowacki. – Ludzie robią przelewy, towary nie dochodzą, więc pokrzywdzeni zgłaszają to na policję. Jednostki terenowe ustalają, że właścicielami oszukańczych kont są osoby z Sosnowca, i kierują sprawę do nas. A konkretnie do mnie. Od dwóch miesięcy jestem ciągle za kółkiem, żeby po dojechaniu na miejsce stwierdzić, że nikt pod adresem z zapytania nie mieszka. – Mam teraz na głowie ponad 20 takich spraw – ciągnął po krótkiej przerwie. – Co gorsza, nie sądzę, że one jakoś się ze sobą łączą. Każdy nick ma odrębne konto bankowe, też założone na nieistniejący adres. Jeden handluje lustrzankami, inny sprzedaje tunery satelitarne. Poza tym każdy oszust wchodzi z innego IP. – Inny IP nie zawsze oznacza innego użytkownika – wtrącił się technik. – Mamy czasy transakcji. Wystarczy je porównać z logami od dostawcy – i gotowe. Potrzebny będzie nakaz od prokuratora. Złożyć wniosek? Pytanie skierowane było do inspektora Kubiaka, który od kilku minut był jakby trochę nieobecny. Przeczucie mówiło mu, że wszystkie te oszustwa się łączą, ale w sposób zupełnie inny, niż im się to wydaje. Kubiak przejechał dłonią po brodzie i w zamyśleniu popatrzył na technika. – Załatwię ten nakaz – powiedział po chwili. Haker, idiota czy niewinny– Coś tu nie gra – powiedział Kubiak kilka dni później, wpatrując się w raport z wydziału operacyjnego. Przed nim siedział technik, a dalej przy drzwiach aspirant Głowacki. Obydwaj mieli zdziwione miny, ponieważ w ich odczuciu wszystko poszło rewelacyjnie: po sprawdzeniu logów okazało się, że wszystkie ślady prowadzą do mieszkańca Sosnowca, Artura Ł. Mieli nawet jego adres. Trzeba zdjąć gościa i zabezpieczyć dowody. Nad czym tu myśleć? Pracowali za krótko w zespole Kubiaka, aby wiedzieć, że Artur Ł. był już kiedyś głównym podejrzanym w podobnej sprawie. Ale w trakcie przepowadzonych wtedy przeszukań nie znaleziono żadnych dowodów. – Facet był naprawdę wściekły. Zagroził, że jak znów go najdziemy bez powodu, to napisze do prasy, że go nękamy. I jeszcze wytoczy nam sprawę – zakończył opowieść Kubiak. – Może on faktycznie jest niewinny? – odezwał się technik. – Facet wykupił dostęp przez Neostradę, więc pewnie dostał ruter Wi-Fi w promocji. Mieszka w wieżowcu. Jeśli nie umie skonfigurować sprzętu, to byle amator może się bezprzewodowo zalogować na jego konto. Trzeba zacząć prowadzić w Neostradzie nasłuch online i obserwować. Znów będzie potrzebny nakaz. – Nakaz to żaden problem – rzucił zdawkowo Kubiak, bo wiedział, że prawdziwy kłopot pojawi się, gdy oszust znów „uderzy”. Co wtedy? – Są trzy możliwości – powiedział na głos, żeby uciszyć nurtujące go wątpliwości – albo to skończony idiota, który myśli, że może nas wodzić za nos, albo jakiś superhaker, albo gość jest po prostu niewinny. Wniosek był zasadniczo słuszny, ale pracownicy Zespołu do Walki z Przestępczością Komputerową nie brali pod uwagę czwartej możliwości: polisy na niewykrywalność. Nie uprzedzajmy jednak faktów... |

Kup najtaniej