CYBERKRYMINALNI odc. 4
Wielki skok na e-banki
W Sieci pojawiły się fałszywki polskich banków. Gdy znaleziono ich źródło, sprawa przybrała niecodzienny obrót. A gdy udało się ją rozwikłać, okazało się, że ze znalezieniem winnych może być duży problem.
|
Funkcjonariusz operacyjny z Komendy Głównej Policji w Warszawie, ujawniający jedynie imię – Mariusz – jechał ulicą Puławską, słuchając radia Nagle zaświergotała komórka. Dzwonił jego znajomy ze szkoleń, obecnie dyrektor departamentu bezpieczeństwa jednego z największych polskich banków. Zanim Mariusz odebrał telefon, przemknęły mu przez głowę dwie myśli. Pierwsza, że telefon o 18 tuż przed długim weekendem oznacza dużą sprawę, a druga, że w związku z tym jest więcej niż prawdopodobne, iż nie będzie miał w tym roku długiego weekendu. Cóż, należy to przyznać otwarcie – jego przypuszczenia potwierdziły się. Dwa w jednym– To podróba, ale absolutnie perfekcyjna – głos w słuchawce był wyraźnie zdenerwowany. Wkrótce napięcie udzieliło się również Mariuszowi. Poprosił o chwilę przerwy, zjechał na pobocze i zgasił silnik. Chciał być absolutnie skoncentrowany podczas tej rozmowy, żeby nie przeoczyć żadnego szczegółu. A sprawa wyglądała tak: jeden z klientów banku odebrał godzinę temu email, w którym poinformowano go, że coś niedobrego dzieje się z jego kontem. W treści znajdował się odsyłacz, którego kliknięcie przeniosło go na stronę banku w Sieci. Tam klient dowiedział się, że z powodu poważnej usterki serwisu musi zalogować się w panelu awaryjnym, gdzie poproszono go o podanie kilku kolejnych haseł jednorazowych. Brudny serwer– Tak – odpowiedział Mariusz i natychmiast zrozumiał obawy dyrektora. Zatruwanie DNS to diabelska sztuczka: złodziej hakuje serwer DNS u dużego dostawcy Sieci, po czym podmienia interesujące go rekordy. Jeśli podmieni te z adresami domen banku, zaczną się oszustwa na masową skalę, bo przecież nikt ze zwykłych ludzi się nie domyśli, że wpisując – Mamy sygnały z sektora bankowego, że w Polsce były już przypadki zatruwania serwerów DNS – odezwał się dyrektor. – Dlatego uważamy, że najprościej byłoby zablokować serwer z podróbką. Tyle że to może zrobić tylko policja. Trasy pakietów wskazują na Australię. Podeślę ci nasze logi. – Podeślij – powiedział funkcjonariusz Mariusz i rozłączył się. Potem zawrócił Zablokować to początekAnaliza logów z banku i zbudzony w środku nocy przedstawiciel lokalnego dostawcy Internetu z antypodów wskazali, że maszyna z podrobioną witryną banku stoi w prywatnym mieszkaniu gdzieś na przedmieściach Sydney. Mieli adres, mieli dowody, na co więc czekać? |

Kup najtaniej
A DNS cache poisoning to nie taki nowy atak...
Co by nie siać pesymizmu, bardzo dobrą rzeczą dla bezpieczeństwa są hasła jednorazowe dla wykonywanych transakcji: a) mające limit czasowy b) generowane na konkretną operację c) wysyłane innym kanałem niż net - np. na komórkę. Niestety mało PL banków ma takie gadgety.
IE ma tylko te badzwiene BHO.