Zmiana EV, czyli wartości ekspozycji, pozwala dobrać inne naświetlenie zdjęcia niż chce to zrobić aparat na podstawie odczytu wbudowanego światłomierza
Zdjęcie naświetlone według wskazań światłomierza aparatu było zbyt jasne, szarawe i nieciekawe. Dopiero skorygowanie ekspozycji o -0,7 EV pozwoliło uzyskać odpowiedni nastrój.
W tego typu sytuacjach zdjęciowych najlepiej skorzystać właśnie z pomiaru punktowego. Stosując inny rodzaj pomiaru światła, spowodujemy, że cały kadr rejestrowany będzie jako jaśniejszy, za to wnętrze podwórka będzie prześwietlone.
Funkcja rozpoznawania twarzy w nowszych aparatach dba również o poprawne naświetlenie, dzięki czemu nieodpowiednia jasność tła nie ma negatywnego wpływu na zdjęcie.
Sekonic L-758DR DigitalMaster to jeden z najnowocześniejszych światłomierzy dostępnych obecnie na rynku, przeznaczony do współpracy z aparatami cyfrowymi.
Fotografowie rejestrujący śluby najczęściej naświetlają zdjęcia w trybie manualnym, zdając się na automatykę pomiaru błysku.
Sekonic L-758DR DigitalMaster to jeden z najnowocześniejszych światłomierzy dostępnych obecnie na rynku, przeznaczony do współpracy z aparatami cyfrowymi.
Przyciski korekcji ekspozycji (1) i pamięci pomiaru (2) to dwa kluczowe narzędzia służące do poprawnego naświetlania zdjęć w każdych warunkach.
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak niesamowicie mądry jest wasz aparat? Sam ustawia ostrość i sam odpowiada za właściwe odwzorowanie kolorów w zależności od temperatury barwowej światła. Jakby tego było mało, jednocześnie tak dobiera parametry ekspozycji, by wykonane zdjęcie było nie za jasne ani za ciemne, tylko w sam raz – poprawnie naświetlone.
Na marginesie dodajmy, że odpowiedzialny za prawidłowe naświetlenie zdjęcia zintegrowany światłomierz to jedna z najstarszych samoczynnych funkcji aparatu, dostępna na długo przed pojawieniem się autofokusu czy balansu bieli. A jednak mimo wielu lat rozwoju i wyraźnego postępu technologicznego nader często automatyczny pomiar naświetlenia nie działa tak, jakby sobie tego życzyli użytkownicy. Warto zatem zrozumieć zasadę jego działania, aby dobrze go kontrolować i poprawić, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Świat na procentach
Najogólniej rzecz ujmując, automatyczny pomiar światła opiera się na założeniu, że niemal każda fotografowana scena odbija średnio 18 procent światła. Wyobraźmy sobie, że bierzemy do ręki naprawdę duży mikser i na pełnych obrotach obrabiamy ten przepiękny górski krajobraz przed nami. Powstanie z niego taka bura jednorodna pulpa, która będzie odbijać właśnie około 18 procent światła. Dla porządku wspomnijmy, że według nowszych ustaleń ma to być raczej 13 lub 12 procent, ale w tym momencie nie jest to dla nas najważniejsze. Chodzi o to, aby zrozumieć pewne zasady, zaś to, czy światłomierz naszego aparatu wyskalowany jest na 18 czy 12 procent, nie ma aż takiego znaczenia. Po prostu i tak zaproponuje on takie parametry ekspozycji, aby wspomniane 18 czy 12 procent uzyskać.
Tyle teorii. W praktyce bywa różnie. Jeśli mamy fart i fotografujemy scenę, która rzeczywiście odbija średnio 18 (12) procent światła, a główny motyw, który nas interesuje, nie jest ani zbyt jasny, ani zbyt ciemny – zdjęcie powinno zostać poprawnie naświetlone. Gorzej, jeśli którykolwiek z powyższych warunków nie zostanie spełniony. Wtedy zdjęcie naświetlone jest teoretycznie prawidłowo, ale w naszym subiektywnym odczuciu – źle. Niestety, zdarza się to naprawdę często, dlatego warto wiedzieć, jak sobie w takiej sytuacji radzić.
Włącz funkcję
wykrywania twarzy
Prostym sposobem radzenia sobie w sytuacjach, gdy średnia jasność kadru znacznie odbiega od 18 procent, jest skorzystanie z jednej z najnowszych zdobyczy techniki fotograficznej, czyli algorytmów rozpoznających ludzką twarz. Na początku służyły one głównie do określenia, w którym miejscu kadru powinna być ustawiona ostrość, jednak producenci szybko doszli do wniosku, że ludzka twarz powinna być nie tylko ostra, ale i poprawnie naświetlona. Skoro aparat wie, gdzie się ona znajduje, nic nie stoi na przeszkodzie, by właśnie obszar „paszczowy”, nawiązując do „Rejsu”, został poprawnie naświetlony. Pamiętajmy jednak, że starsze kompakty cyfrowe, w których zaimplementowano już algorytmy rozpoznające ludzką twarz, mogą wykorzystywać je tylko do ustawiania ostrości.
Jak łatwo się domyślić, rozwiązanie ma jedną, za to istotną wadę – w kadrze musi znajdować się jakiś człowiek, na dodatek zwrócony twarzą w stronę obiektywu…
Użyj programu
tematycznego

W kompakcie BenQ DC E1000 wśród 24 programów tematycznych znajdziemy też taki o nazwie „śnieg”, oznaczony ikoną bałwanka.
W wielu przypadkach średnia wartość odbitego światła znacznie przewyższa 18 procent. Dwa z nich są na tyle typowe, że producenci aparatów (zwłaszcza kompaktów) postanowili coś z tym zrobić. Zaproponowali specjalne programy tematyczne: „plaża” i „śnieg”. Nazwy mówią same za siebie – fotografowanie na tle jasnego piasku czy śniegu (dość częste w sezonach urlopowych) może wiązać się z problemami.
Problem wynika z tego, że śnieg czy nadmorski piasek odbijają znacznie więcej światła niż zakładane 18 procent. Aparat nie wie o tym, więc chcąc ową wartość uzyskać, rejestruje zdjęcie znacznie ciemniejsze niż w rzeczywistości. Efekt łatwo przewidzieć: szary śnieg, bury piasek
i przede wszystkim ciemne, słabo widoczne sylwetki osób obecnych na zdjęciu. Ale jeśli włączymy w aparacie temat „plaża” czy „śnieg”, zdjęcie zostanie właściwie naświetlone.
POZDRAWIAM