Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Zapamiętaj mnie Przypomnij hasło Rejestracja
Wersja mobilna
Newsletter
Zgłoś uwagę
RSS

Bezpieczeństwo

rozwiń
Strona główna Bezpieczeństwo Artykuły Programy, które balansują na krawędzi

Ryzykowne aplikacje

Programy, które balansują na krawędzi

Aby skutecznie zainfekować peceta, szkodniki potrzebują wspólników – dziurawych, pełnych luk programów. A jest ich bez liku. W artykule prezentujemy 10 najbardziej niebezpiecznych z nich oraz podpowiadamy, w jaki sposób uszczelnić popularne aplikacje, takie jak Firefox, pakiet Office czy Windows Media Player.

Nurkowanie wśród rekinów staje się popularną rozrywką: znudzeni monotonią wielkomiejskiego życia Kowalscy wchodzą tym celu do metalowej klatki zanurzonej w przybrzeżnych wodach RPA. Przywabione krwawymi kawałkami mięsa żarłacze rozpędzają się i z hukiem uderzają o stalowe pręty. A Kowalscy, bezpieczni w swoich akwalungach, wykonują spektakularne zdjęcia z wakacji.

Oczywiście nikt z uczestników takich wypraw nie odważyłby się wejść do wody bez ochrony, jaką zapewnia klatka. Jednak tak właśnie postępuje wielu internautów – ignorując ważne aktualizacje, nieomal zapraszają hakerów do zwiedzenia ich peceta. Firma Trusteer monitorująca bezpieczeństwo aplikacji użytkowych sprawdziła software zainstalowany na 2,5 miliona pecetów. Wynik: 80 proc. internautów korzysta z przestarzałej i niebezpiecznej wersji Flasha. W przypadku Adobe Reader jest jeszcze gorzej – liczba osób korzystających ze starszych wersji programu sięga 84 proc. W tej sytuacji wystarczy odwiedzenie zainfekowanej strony albo otworzenie spreparowanego dokumentu, aby złośliwe oprogramowanie na dobre zadomowiło się w systemie.

Dziurawe aplikacje to coraz częściej jedyna droga umożliwiająca hakerowi przejęcie kontroli nad systemem. Zabezpieczenia Windows z wersji na wersję stają się bowiem coraz trudniejsze do sforsowania. Bramą, dzięki której może dojść do inwazji, okazują się więc dziury w programach. A jest ich naprawdę mnóstwo. Finansowana przez rząd USA organizacja National Vulnerability Database (nvd.nist.gov) opublikowała w dniu zamykania artykułu informacje o 39 050 znalezionych lukach. Co więcej, ich liczba wzrasta średnio o 19 dziennie.

Co prawda, wiele dziur wykrywa się w oprogramowaniu, z którym przeciętny użytkownik raczej nie ma styczności, na przykład w systemie Solaris firmy Sun. Jednak na wysokich pozycjach w rankingu luk plasują się także aplikacje instalowane na każdym komputerze. Z tego powodu tak ważne jest korzystanie z narzędzi aktualizacyjnych, które dbają o to, by zainstalowane na naszym pececie oprogramowanie zawsze było w najświeższej wersji, bądź – jeszcze lepiej – rozejrzenie się za bezpiecznymi alternatywami dla popularnych aplikacji.

Zanim przedstawimy luki w często używanych programach oraz ich bezpieczne zamienniki, musimy przyjrzeć się jednemu z interfejsów systemu Windows będącemu już od lat źródłem kłopotów: ActiveX. Z raportu działu bezpieczeństwa X-Force firmy IBM wynika, że w 2009 roku umożliwił on aż 62 proc. skutecznych włamań internetowych. Co więcej, trzy na pięć najbardziej popularnych ataków przeprowadzanych za pomocą przeglądarek także odbywa się z wykorzystaniem modułów AcitveX.

ActiveX: Otwarta rana Windows

ActiveX został zaimplementowany w Windows w 1996 roku celem rozszerzenia funkcjonalności standardowych aplikacji typu Internet Explorer, Media Player czy Outlook, na przykład o kontrolkę obsługującą format QuickTime. Interfejs stworzono, gdy Internet nie był jeszcze tak niebezpiecznym miejscem, jakim jest obecnie. W efekcie wtyczkę ActiveX uznaje się za bezpieczną, tylko gdy zawiera cyfrową sygnaturę. Składniki ActiveX, które nie mają takich podpisów, mogą zostać wyłączone za pośrednictwem aktualizacji wpisu w Rejestrze. Robi się to przez dodanie tzw. killbitu, czyli bitu, który dezaktywuje wtyczkę. Jeśli chcemy, możemy sami sprawdzić, jakie killbity zostały ustawione w naszym systemie. W tym celu przechodzimy w edytorze Rejestru do klucza »HKEY_LOCAL_MACHINE\ SOFTWARE\Microsoft\Internet Explorer\ActiveX Compatibility«. Killbit łatwo rozpoznamy po wpisie »Compatibility-Flag« z wartością »0x00000400«.

Luki w ActiveX stanowią tak poważne zagrożenie, ponieważ wtyczki posiadają te same uprawnienia, co aplikacja, w której zostały uruchomione. Na przykład jeżeli użytkownik Windows XP korzysta z Internet Explorera, mając uprawnienia administratora, to ładowane przez tę przeglądarkę kontrolki ActiveX również uzyskują pełny dostęp do systemu. W przypadku Visty i Windows 7 podstawową ochronę przed tym zapewnia funkcja »Kontrola konta użytkownika« – o ile nie została wyłączona.

Luki w ActiveX może wykorzystać także każda zainfekowana strona internetowa – niebezpieczna wtyczka zostanie uruchomiona, jeżeli tylko strona zna jej identyfikator. Jeśli chcemy na dobre zablokować wykonywanie kodu kontrolek ActvieX w IE, odpowiednie ustawianie znajdziemy, wybierając »Narzędzia | Opcje internetowe| Zabezpieczenia | Poziom niestandardowy«.

Pod koniec 2009 roku kłopoty z ActiveX uległy zwielokrotnieniu. Dwie nowo wykryte luki w bibliotece ATL (Active Template Library), za pomocą której tworzone są wtyczki ActiveX, stawiają pod znakiem zapytania sens całej tej technologii. W chwili, gdy ujawniono istnienie dziur w ATL, stało się jasne, że należy sprawdzić wszystkie formanty ActiveX, jakie do tej pory stworzono, a następnie – w razie wykrycia luk – napisać je od początku.

Jedna z luk w ATL umożliwia wywołanie błędu przepełnienia bufora, w efekcie czego zainfekowana wtyczka zapisuje informacje poza wyznaczonym jej zakresem pamięci, na przykład w obszarze zarezerwowanym dla usług systemu Windows. Druga luka pozwalała na obejście killbitu umieszczonego w Rejestrze, przez co wtyczka ActiveX uruchamia się bez wiedzy użytkownika. Microsoft wypuścił już aktualizacje rozwiązujące problem przeznaczone do Outlooka oraz Media Playera.

Inne rozwiązanie polega na korzystaniu z alternatywnej przeglądarki internetowej, która sama z siebie nie uruchamia wtyczek ActiveX. Nie polecamy Internet Explorera – większość inwazji przy użyciu ActiveX odbywa się właśnie za jego pośrednictwem. Znacznie lepszy wybór to Firefox, ale też nie do końca, o czym piszemy niżej.

Przeglądarka: Dziurawy Firefox

„Ognisty lis” na początku był uważany za bezpieczną przeglądarkę. Ale z upływem lat to się zmieniło: w samym tylko 2009 roku opublikowano informacje o ponad 80 lukach w Firefoksie. W efekcie przeglądarka znalazła się na szczycie rankingu najbardziej ryzykownych programów, a do tego w jej przypadku obserwujemy negatywny trend – liczba dziur w Firefoksie wzrasta od dwóch lat, podczas gdy w IE z każdym rokiem minimalnie, ale jednak maleje. Jednak ciągle nie ma możliwości rzetelnego porównania, która z tych przeglądarek jest bezpieczniejsza. Powód? Dezinformacja: o ile  Mozilla otwarcie przedstawia wszystkie wykryte luki, o tyle Microsoft milczy jak kamień do czasu, gdy luka, o której on już wie, nie zostanie wykorzystana przez złośliwe oprogramowanie.

Dodaj komentarz 2 komentarze
bthoven
bthoven 2010.02.11 06:40
sprawa ogólnie znana
Gość IP: 188.147.228.* 2010.02.11 08:42
kiepski artykuł a szczególnie to "Jednak stosunkowo łatwo uniknąć tego zagrożenia – wystarczy nie otwierać pobranych z Sieci dokumentów w tych formatach." - wystarczy odłączyć kompa od sieci i nigdy przenigdy nie wkładac żadnych penów dyskietek czy płyt i nie mamy żadnych problemów nawet z mega dziurawym softem
AUTOR: jerzy majdaniec
DODANO: 10.02.2010
LICZBA WYŚWIETLEŃ: 3365

Video

nowe filmy

CENEO Kup Najtaniej
Komputronik Infinity Game-ON Ultimate RIG (zKKICS-089) Komputronik Infinity Game-ON Ultimate RIG (zKKICS-089)
Dostępny w 2 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Sharp LC42SH7E Sharp LC42SH7E
Dostępny w 22 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Canon Pixma MG5350 (5291B006AA) Canon Pixma MG5350 (5291B006AA)
Dostępny w 15 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Microsoft Lifecam Vx-2000 Microsoft Lifecam Vx-2000
Dostępny w 35 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu