Zatrważający wzrost. Liczba rogueware w ostatnich dwóch latach zwiększyła się, a ich nowe mutacje o zmienionym kodzie powstają praktycznie każdego dnia. W efekcie w Sieci krążą tysiące wersji każdego ze skatalogowanych już szkodników, co utrudnia ich wykrywanie.
Ni stąd, ni zowąd Pulpit staje się czarny, na ekranie pojawiają się alarmy o wykryciu wirusa, a pomoc w jego usunięciu proponuje nieznany program zabezpieczający – właśnie tak coraz częściej wyglądają ataki hakerów. Przestępcy rozpowszechniają fałszywe narzędzia antywirusowe (zwane rogueware albo fake AV), które wyświetlają fikcyjne komunikaty o znalezieniu szkodników i nakłaniają do zakupu pełnej – i jednocześnie drogiej – wersji umożliwiającej ich usunięcie. Ofiarą oszustów padły już miliony internautów.
W artykule pokazujemy, jak rozpoznawać i bezpiecznie usuwać programy typu rogueware. Szczególnie ważne jest posiadanie zaktualizowanego pakietu zabezpieczającego, gdyż co miesiąc w Sieci pojawiają się tysiące nowych fałszywych antywirusów
i miliony stron służących do ich rozpowszechniania – a trend wciąż jest rosnący.
Oszustwo. Strony fałszywych antywirusów są często tak dopracowane, że podróbkę trudno odróżnić od oryginału.
Diagnoza: Krzykliwe komunikaty
Aplikacje rogueware rozprzestrzeniają się poprzez spreparowane strony internetowe. Wykorzystując luki w przeglądarkach lub wtyczkach takich jak Flash Player, instalują szkodnika na komputerze lub nakłaniają użytkownika do pobrania fałszywego kodeka wideo zawierającego niebezpieczny kod.
Niezależnie od tego, jakim sposobem podrobiony antywirus znalazł się na naszym dysku, jego obecność objawi się na kilka sposobów. Najczęściej na ekranie pojawiają się uciążliwe komunikaty sygnalizujące wykrycie wirusa i nakłaniające do zakupu płatnej wersji narzędzia, która go usunie. Zamykajmy takie okna poprzez Menedżera zadań, gdyż samo kliknięcie przycisku »Anuluj« może spowodować otwarcie niebezpiecznej strony lub pobranie kolejnych szkodników. Niektóre programy wyświetlają również powiadomienia na Pasku zadań, pokazują ostrzeżenia firewalla lub zmieniają tapetę Pulpitu i wygaszacz ekranu. Ponadto fałszywe antywirusy przeszukują dysk znacznie szybciej niż prawdziwe i wykrywają nierealnie wiele zagrożeń.
Rogueware rzadko krążą po Sieci samotnie. Jeśli napastnikom uda się już uzyskać dostęp do naszego komputera, mogą łatwo przemycić do niego kolejne szkodniki. Częstymi towarzyszami fałszywych antywirusów są trojany szpiegujące aktywność użytkowników i niepostrzeżenie przekazujące hakerom ich prywatne dane lub pobierające inne niebezpieczne aplikacje, np. keyloggery. Czasami zaatakowany komputer jest również włączany do botnetu, w związku z czym jego właściciel nieświadomie przyczynia się do dalszego rozpowszechniania rogueware. W połączeniu ze spreparowanymi skanerami pojawiają się również pierwsze aplikacje typu ransomware, czyli narzędzia szantażujące użytkownika.
Wszystkie te szkodniki mają bombardować internautę sygnałami ostrzegawczymi, by w końcu poszukał pomocy na stronie fałszywego antywirusa. Linki do takich witryn są również rozpowszechniane w postaci spamu oraz przez znane popularne serwisy, takie jak YouTube, Facebook czy Twitter.
Podejrzenia powinny wzbudzać zaszyfrowane adresy URL, uniemożliwiające rozpoznanie właściwej nazwy witryny docelowej. Chcąc pobrać nowy program zabezpieczający, powinniśmy zawsze kierować się bezpośrednio na stronę jego producenta. Nawet wyszukiwanie przez Google nie jest bezpieczne – drugą najpopularniejszą drogą rozpowszechniania szkodliwych narzędzi są spreparowane wyniki wyszukiwania. Hakerzy wykorzystują do pozycjonowania swoich stron popularne w danym momencie tematy, ale też łączą je z konkretnymi zapytaniami o programy antywirusowe. Stosowane przez nich metody sprawiają, że witryny spreparowanych programów znajdują się wysoko na listach znalezionych pozycji. Zazwyczaj strony, których adresy pojawiają się w wyszukiwarce, same w sobie nie stanowią zagrożenia, ale odwiedzający je internauci są od razu przekierowywani do innych serwisów, które infekują ich maszyny.
Hakerzy przykładają dużą wagę do tego, by witryny fałszywych antywirusów wyglądały wiarygodnie: umieszczają na nich podrobione certyfikaty jakości, chwalą się wysokimi pozycjami w rankingach i obiecują wysokie rabaty. Niektórzy posuwają się nawet do uruchamiania działających infolinii i serwisów wsparcia technicznego. Ceny bezużytecznych programów wahają się od 40 do nawet 130 dolarów. Waluta, jaką mielibyśmy zapłacić za program, jest zresztą czynnikiem, który powinien wzbudzić naszą czujność – poważni sprzedawcy operujący w Polsce zwykle podają ceny w złotówkach. Zasadniczo należy trzymać się z daleka od wszystkich programów, które skanują system za darmo, ale każą płacić za możliwość usunięcia znalezionych wirusów.
Nigdy nie podawajmy na podejrzanych stronach danych karty kredytowej.
Aktualizowany na bieżąco pakiet do ochronny przed internetowymi zagrożeniami z reguły radzi sobie z wykrywaniem i usuwaniem programów typu rogueware. Gdyby jednak szkodnikowi udało się przedrzeć przez nasze umocnienia, np. dlatego że zapomnieliśmy o aktualizacji antywirusa, może on zablokować zabezpieczenia systemowe. A wtedy nie będzie można zainstalować uaktualnień, a często nawet uruchomić skanera. Musimy wtedy zaopatrzyć się w narzędzie innego producenta, które usunie niechcianego gościa, np. Kaspersky Virus Removal Tool. Inne wyjście to skorzystanie z bootowalnej płyty, na której niektórzy producenci pakietów ochronnych dostarczają swoje produkty – zapisane na niej narzędzia pomogą w wykryciu i usunięciu rogueware’u.\
Na koniec powiem jedno... jesli przeliczysz drogi zmeczony problemami z windows uzytkowniku ile zaplaciles za komputer i ile straciles kasy, pracy badz nerwow na walke z problemami technicznymi swojego windowsa... to prawdopodobnie korzystniej bedzie zaplacic 30-40% wiecej za maka i miec SWIETY spokoj...
Do wszystkich ktorzy tu zaraz zaczna szczekac i warczec... zastanowcie sie choc przez chwile czy kiedykolwiek pracowaliscie na maku przez naprzyklad rok ? Jesli odpowiedz brzmi nie... to zostawiam to radze sie zastanowic nad obiektywizmem oceny systemu MacOS ...
Pozdrawiam wszystkich myslacych inaczej...
Pracowałem długo na macintoshach. Zaczynalem od G3.
To że nie masz problemów z falszywymi antywirusami jest dosyc zrozumiale. Na maka nie ma antywirusow (a jezeli jakies sa to ludzie sporadycznie z nich korzystaja - ja osobiscie nie myslalem o instalacji takiego softu) wiec pojawianie sie komunikatow o wykryciu byloby conajmniej glupie.
Co nie znaczy ze jest to system niepodatny na ataki. Mozesz miec syf i o nim nie wiedziec. Tymbardziej teraz gdy popularnosc makowek systematycznie wzrasta system apple nie zostanie nie zauwazony przez cybersyf.
Zgadzam sie ze ergonomia pracy jest inna. Natomiast dostepnosc i uzytecznosc programow innych niz pakiet adobe itp. jest cokolwiek dyskusyjna. Przynajmniej mi nie odpowiada cyberduck, timbuktu i inne wynalazki ktore uwazaja sie za klientow ftp. Podobnie z adium. Paskudny komunikator (moim zdaniem). Fakt, cukierkowo wyglada...
Ze sprzetowych rzeczy moge ponarzekac na klawiature i myszke... Apple zapomnialo ze nie tylko design sie liczy.
Na szczescie uzytecznosc i bezpieczenstwo time machine znam tylko z newsow na portalach bo nie bylbym tak poblazliwy dla sprzetu apple.
Czare goryczy przelal serwis macintosha w wawie....
No i od ponad roku nie dotykam maka...
o czym ty chłopcze piszesz?? uzywam windowsa dlugo - dlugo tez uzywalem mac os i byly wieczne problemy (montaz video) - moze i system byl bardziej stabilny ale niekompatybilnosc z windowsami klientow zalamywala mnie i dodawa tylko pracy
teraz uzywam windowsa xp i kasperskiego do ochrony i nie mam zadnych problemow - pieniadze ktore bym przeplacil inwestuje w coraz nowszy sprzet - co prawda niezbyt czesto smigam po stronach porno (mam kobiete jak sadze w przeciwienstwie do ciebie) ale komputer jest podlaczony do sieci niemal 24godziny na dobe
aaaa.. i jeszcze pograc moge jak mnie czasem naleci
Typowi informatycy z zadartymi do gory glowami i klapkami na oczach... podniecajacymi sie technicznymi specyfikacjami sprzetu i porownujacy komputery kierujac sie danymi technicznymi producenta… brak wam wyobrazni i szerokiego spojrzenia na sprawe...
Przecietny kowalski drodzy "koledzy" kiedy kupuje na przyklad samochod to nie spodziewa sie tego ze w skutek intuicyjnego i normalnego procesu uzytkowania zaczna sie w nim same wlaczac urzadzenia, same zamykac czy otwierac drzwi, czy tez bedzie sie wylaczal silnik, a na tablicy rozdzielczej zamiast wskaznikow zobaczy reklamy proszku do prania...
Wiec... skoro kupuje komputer to rowniez nie spodziewa sie ze uzywajac naprzyklad wbudowanej w system przegladarki moze popsuc komputer juz tego samego dnia... ( czytaj spowodowac ze zupelnie nie bedzie sie na nim dalo pracowac bo ciagle beda sie pojawialy jakies dziwne komunikaty ktore beda uniemozliwialy prace na nim... i nie tylko... widzialem juz windows zrabany na tyle sposobow ze juz nawet nie mam ochoty tego komentowac a jedynie czuje zazenowanie kiedy mysle o tym syfie jaki moze sie mi nieopatrznie dostac gdybym pracowal na windowsie… (kiedys nie byl to tak powazny problem jak teraz… no ale w dzisiejszych czasach wychodza problemy z architektura windows zaprojektowana na kolanie przez gatesa i jego poplecznikow ) i prosze mi tu nie wyjezdzac z tekstem ze macie antywirusy... bo prosze ja was w zyciu naprawilem juz moze okolo z 1000 komputerow (jesli nie lepiej... juz stracilem rachube..) i kiedy dotyczylo to maka to byly to wylacznie problemy z zepsutym dyskiem twardym (po trzech latach eksploatacji) a mam roznych klientow... sporo z nich ma maki... sam jak napisalem uzywam...
ciag dalszy w nastep. komencie... bo panowie z "chipy" niestety ograniczyli dlugosc koment. do 2000 znakow... (no comment doslownie i w przenosni)
A jak mi ktos wyjezdza z tekstem ze kaspersky to jest taki swietny to juz mi wogole wszystko opada lacznie z ochota na dyskusje z takim pajacykiem malowanym... dlaczego? Interfejs kasperskiego to jest najwieksze gowno jakie widzialem w zyciu... juz norton (ale nie 360) jest duuuuzo bardziej przejrzysty... nie mowiac juz o tym ze domyslna konfiguracja kasperskiego nie informuje naprzyklad ze skanuje wlasnie jakies pliki czy foldery (kiedy naprzyklad wlozymy pendrive) tylko bezczelnie zamula kompa... i nie wiadomo co sie dzieje... (oczywiscie mozna sie domyslac...) ale czy to jest naturalny sposob korzystania z komputera.... a co do skutecznosci to patrz wyzej…
Ale zapewne panowie przemadrzali zaraz napisza ze przeciez zeby obslugiwac komputer trzeba przeczytac 38 milionow stron dokumentacji technicznej.... otoz wyobrazcie sobie ze zeby obslugiwac maka nie trzeba w zasadzie czytac nic... (niezly zaskocz?) bo system jest tak zaprojektowany zeby byl intuicyjny... prosty w obsludze... i niezawodny, parafrazujac to do przykladu samochodu uzytkownik uzywajac systemu i programow w nim zainstalowanych a takze instalujac inne programy nie spotka sie z sytuacja kiedy system nieoczekiwanie zacznie zachowywac sie calkowiecie inaczej niz dotychczas i to na dodatek w skutek normalnego intuicyjnego uzytkowania…. system sie nie zepsuje bo jest odpowiednio zaprojektowany… malo tego… system dba o nasze ustawienia jak o najwieksza swietosc… zebyscie wiedzieli o czym mowie "panowie", posluze sie dwoma przykladami…
1) proponuje ustawic sobie ikony na pulpicie w windows tak zeby byly porozkladane logicznie jak papiery ktore trzymamy na biurku… w miare na calej powierzchni ekranu… tu jakies przegladarki internetowe, tam jakies dokumenty, tam skroty do programow… nastepnie proponuje podlaczyc komputer pod telewizor, badz na chwile zmienic rozdzielczosc… i coz sie stalo ? hmmmm… zaskocz… system ma kompletnie w dupie nasze przyzwyczajenia… leje na nie po calosci… otoz ikony sa ustawione tak jak zadecydowal windows… czyli totalna sieka (jednym slowem wchodzi nam ktos do pokoju i robi burdel na biurku), na maku prosze ja was… system ZAWSZE pamieta uklad ikon w danej rozdzielczosci , a kiedy zmieniamy rozdzielczosc to i tak stara sie nie robic zbyt duzego zamieszania…
2) ktos kupuje peceta… z dyskiem powiedzmy 1TB … wszystko pieknie… nagle … pada system… koles zlapal wirusa, wirus uszkodzil tablice partycji i zainfekowal mnostwo plikow systemowych… wiec trzeba zrobic format… (mowie o normalnym uzytkowniku nie dysponujacym cala masa narzedzi dyskowych, serwisem itp…) user ma tylko plyte z recovery cd albo z windowsem… ale pojawia sie problem bo koles uzywal tego kompa juz naprzyklad 3 lata… i ma w nim cala mase ustawien, prerefencji , plikow, dokumentow ,zdjec i innych rzeczy… co musi zrobic… ano oddac w rece "fachowcow" niestety zazwyczaj w cudzyslowiu… ktorzy fakt, zrobia kopie plikow klienta przed wgraniem systemu na nowo… ale niestety przywrocenie calego "systemu" od nowa nie jest mozliwe… przez system rozumiem system jaki wypracowal sobie klient podczas trzech lat pracy z windows…
I moglbym tak z pol dnia wymieniac roznice w podejsciu do uzytkownika w systemie (uwaga , kryj sie!) Windows a w systemie MacOS …
(tak mi sie jeszcze przypomnialo porownajcie sobie sposob obslugi i interfejs windows 95, windows 98, windows 2000, windows xp windows vista i windows 7 … kazdy jest inny… przez co przesiadka jest dla uzytkownika niezlym stresem… a teraz porownajcie sobie macosx 10.0 , 10.1, 10.2 itd… jak juz pozbieracie szczeke z podlogi to mozecie czytac dalej…)
Czym sie to objawia, ano tym ze system na kazdym kroku dba o to zeby nic sie nie zepsulo (oczywiscie jak sie ktos uprze to popsuje... ale wtedy ktos ma inne zamiary... a zwykle zamiarem uzytkownika jest po prostu uzytkowanie) ... mamy transakcyjny system plikow polaczony z genialnym indeksowaniem plikow on the fly przez co system zna kazdy szczegol o kazdym pliku na dysku (indeksujac rowniez jego zawartosc (jesli jest to dokument)co dla windowsiarzy to niezly zaskocz, oni musza pamietac nazwe pliku podczas gdy ja moge sobie jedynie przypomniec jakies slowa kluczowe wystepowaly w pliku naprzyklad slowo "ciocia" kiedy szukam listu do niej…) dziala to bardzo efektywnie...), EFI, system backupow time machine, system uprawnien - jakakolwiek modyfikacja systemu musi byc potwierdzona haslem (tylko raz) a nie jak na windows trzeba to robic czasem po kilka razy... (w w7 troche to poprawili... ale i tak smieszy mnie kiedy system prosi o uprawnienia do mozliwosci zmiany etykiety dysku
Naprzyklad dlaczego wirusy moga tak latwo zniszczyc boot sector i pliki systemowe ? bo MBR i NTFS to jedno wielkie gowno... to sie nadaje jedynie do kosza... juz dawno powinno sie go zastapic GPT (badz GUID jak kto woli)...
Sprobujcie kozaki zrobic program ala time machine na pececie
W zasadzie wiekszosc programow uzywa Cocoa czyli frameworku zarzadzalnego... w ktorym dziala garbage collector i jest to warstwa wysokopoziomowa (cos co microsoft od dluzszego czasu probuje doczepic do windowsa... i jakos im to powoli idzie..) , brak nonsensownych narzedzi typu naprzyklad defragmentacja... ( po kiego kiedy system sam moze optymalizowac polozenie plikow na dysku to raz, a dwa ze sam system plikow jest tak zbudowany aby zapobiegac zjawisku fragmentacji ... prosze sobie poczytac o HFS+...
Na koniec pytanie… dlaczego w windows ciagle sa przestarzale, kiepskie technologicznie rozwiazania z przed 20 lat a na MacOS nie … ? Otoz sprawa jest banalnie prosta… system MacOS jest tak zaprojektowany zeby jego ewolucja nie powodowala dramatycznych problemow z juz istniejacym software, a niestety zbyt zwarta i skrecona na sztywno , napisana na kolanie architektura windows jesli chcialo by sie ja podrasowac i wyzbyc sie wszelkich blednych rozwiazan okazala by sie zupelnie nowym systemem , zupelnie w sensie ze prawie nic nie dzialalo by poprawanie z juz istniejacych programow… koniec i kropka…
Uwazam sie za czlowieka oswieconego... interesowalem sie filozofia, medytowalem... bylem wegetarianinem... interesowalem sie chemia (5lat) , fizyka, elektronika... i nie tylko... naprawde mam szerokie zainteresowania... i bardzo szerokie horyzonty... jestem w zasadzie pewien ze przebilbym dowolne z waszych argumentow... bo wiekszosc z was widzi problem jednostronnie i nie ma pojecia o naturalnych silach jakie rzadza swiatem... o naturalnym podejsciu... wy widzicie tylko swoje programy do obrobki dupereli i komputery waszych znajomych... jesli myslicie ze moj tekst to tylko przechwalki to zapraszam na priva...
A porno ogladam dla rozrywki... wszystko jest dla ludzi... (zeby bylo smieszniej to czasem ogladam razem z dziewczyna ) swiat nie jest taki sztywny jak poglady wiekszosci z was… dziekuje za nie uwage…
A co do windowsa i mac osa - mnie nie interesują twoi klienci. Mnie interesuje to co mam na komputerze. Siedzę na windzie, mam antywira i absolutnie nic mi się nie dzieje. Nawet jeżeli twoi klienci łapią syf to co mnie to obchodzi jeżeli ja nie złapałem? U mnie działa i nie będę zmieniał tylko dlatego że u kogoś tam nie działa.
Co do zmiany na lepsze. Tutaj widac masz coś w rodzaju syndromu boga. Stwierdziłeś że Mac OS jest lepszy i zrobiłeś z tego twierdzenia dogmat przez który patrzysz na postępowania innych. Gdyby nie ten dogmat nie mógłbyś wystosować argumentu "wy polacy nie chcecie zmian nawet na lepsze". Po prostu z góry stwierdziłeś co dla kogo jest lepsze a co gorsze. Jakieś to żałosne. Kompleksy się odzywają kolego i nawet sam mogłes tego nie zauwazyć.
Co to znaczy lepszy? Bezpieczniejszy? To dlaczego promujesz Maca jeżeli Linux jest bezpieczniejszy od niego i windy razem wziętych? Albo może nie samo bezpieczeństwo decyduje który system dla kogo jest lepszy? Może ludzie cenią sobie także wielofunkcyjność, dostęp oprogramowania czy po prostu przyzwyczajenia? Albo chociażby cenę? Jezeli ludzie mogą za 2 tysiące kupić komputer z oprogramowaniem to musisz im naprawdę pokazać że komputer z oprogramowaniem za 6 koła lepiej zaspokoi ich potrzeby. A w 99% przypadków lepiej nie zaspokoi poniewaz zwykły pecet z windowsem w pełni im wystarczy. Naśmiewając się z ludzi dlatego że nie chcą kupić 3 razy droższego rozwiązania które tak naprawdę jest dla nich gorsze (np dlategoże dzieciaki nie będą mogły na macu pograć) pokazujesz że to raczej Polacy ciebie powinni się wstydzić niż ty Polaków.
Znasz coś takiego jak stosunek cena/jakość? Nawet jeżeli uznamy że bezapelacyjnie mac os jest lepszym programem to nie znaczy jednocześnie ze jest lepszym produktem dla konsumentów ze względu na jego koszty. Cóż, mając do dyspozycji 6 koła wolałbym kupić peceta z windowsem za 2,5 a za resztę pojechać do Egiptu i imprezować niż wydać całość na komputerek z systemem i podniecać się tym że "system ma lepszą architekturę". Powiem ci tak, większość ludzi architekturę ma w nosie jeżeli na gorszej mają zaoszczędzić 3-4 kafle.
No i to że coś jest lepsze nie znaczy że od razu powinienem się na to przesiadac. Jeżeli mam BMW 5 to wiadomo że 7 będzie od niego lepsza. Ale czy to oznacza że mam całe oszczędności pakować na lepszy samochód jezeli ten z pozoru gorszy mi wystarcza?
No i po co te szyderstwa? Z prostakami to już tak jest że gdy brakuje im argumentów ad rem stosują ad personam. Smiejesz się z polski dlatego że jest biedniejsza od innych krajów? Że ludzie przyciśnięci presją finansową racjonalizują swoje wydatki? Pan światowiec się znalazł. Myślisz że wywiało cię gdzies i tam jesteś kimś? Właśnie pokazujesz że jesteś nikim.
"dzisiaj robia to "panowie" w garniturach pod dyktando swiatowej finansjery"
Masz jakieś dowody czy tylko tak bełkoczesz jak dziadziuś na parkowej ławce który zapomniał wziąć leków?
"wy polacy tanczycie, tak jak wam unia, usa lub rosja zagraja (patrz smolensk)"
Jeżeli masz jakieś dowody na udział Rosji w katastrofie smoleńskiej to je przedstaw. Jeżeli nie to zamknij japę i siedź cicho. Bełkotać kazdy potrafi. A jeżeli nie masz dowodów to zapoznaj się z czymś takim jak brzytwa Ockhama
"wiec prosze, nie mow mi o korzeniach, bo ich po prostu nie masz (znaczy te co masz to "kupa smiechu"). a najsmieszniejsze jest to, ze zawsze tacy bedziecie, bo stoicie w miejscu z pogladami jak bydlo na polu."
tak, ja nie mam korzeni, a ty masz? jestes przybłędą która się własnego kraju wyrzekła a gdzieś tam i tak jesteś gościem. kto tu jest śmieszny? a co do poglądów - jeżeli mam je skrystalizowane to ich nie zmieniam jak przydrożna kurwa w zależności od sytuacji i sponsora