Recenzja gry Dead Space 2
Recenzja gry Dead Space 2 - Nekromorf ostrzega: granie grozi strachem!
Czy jest coś straszniejszego dla człowieka, który kocha swoją pracę niż zaprzestać wykonywania jej? Jest – niemożność wykonywania jej z powodu strachu.
|
Tak w bardzo wielkim skrócie można opisać moje doświadczenia z Dead Spacem. Kiedy zlecono mi zrecenzowanie tej produkcji ucieszyłem się – w końcu robi się to, co się lubi, a później pisze się z tego relację. Zameldowanie jednak mojemu przełożonemu wykonania zadania okazało się trudniejsze niż myślałem. Żeby się przestraszyć nie musiałem nawet przygaszać światła. Akcja drugiego Dead Space’a rozgrywa się trzy lata po wydarzeniach znanych nam z pierwszej części gry. Po unicestwieniu istoty kontrolującej Nekromorfy, Issac Clark dziwnym trafem znalazł się na stacji krążącej wokół największego księżyca Saturna – Tytana. Nie przybył tam jednak z wizytą towarzyską – jest pacjentem szpitala. Krótko po wybudzeniu ze śpiączki dochodzi do opanowania stacji przez Nekromorfy, które – jak wiadomo z pierwszej części – z każdym zabitym człowiekiem powiększają swoje szeregi. Okazało się też, że nasz bohater postradał zmysły i ma halucynacje. Tak więc walka z przeciwnikami będzie dodatkowo utrudniona. Wydawałoby się, że wszystko, co było do odkrycia zostało już odkryte w pierwszej części, ale nie jest to do końca prawda. Gracz stopniowo poznaje kolejne elementy historii. Problem w tym, że jest ona niezwykle chaotyczna, a i sami twórcy, jak widać, nie mieli ochoty poskładać tego wszystkiego w jedną całość. Przechodząc cała grę miałem nadzieję na wielki finał, na coś, co zapamiętam po grze. Niestety zakończenie okazało się równie bezpłciowe, co uknuta historia. Inną sprawą jest wykreowany świat science-fiction i siermiężnym klimat, które sprawdzają się w tej produkcji znakomicie. Na każdym kroku spotykamy specyficzną grę świateł i cieni, a zagrożenie wisi w powietrzu. Kiedy już czujemy, że zaraz nadejdzie nieuniknione, ładujemy broń, przygotowujemy się i… nic się nie dzieje. Przeciwnik zaskakuje nas bowiem w najmniej oczekiwanej chwili i właściwie pojawia się znikąd. Niestety, po dłuższej chwili przyzwyczajamy się już do tego i klimat staje się normą, a horror przeradza się w shooter z elementami, które mają wzbudzić w nas dreszczyk przerażenia. Oczywiście nie oznacza to, że gra jest nieprzewidywalna. W całości opiera się na skryptach, a więc w określonym momencie pojawia się określone zagrożenie. Znając już „kombinacje” w jakiej kolejno wychodzą Nekromorfy może spokojnie skupić się na taktyce. Inna sprawa, że cholerstwo tłucze naszego biednego inżyniera dość mocno, a i liczba w jakieś się pojawia nie pozostawia złudzeń. Jeżeli jednak uważasz, że nie straszne ci żadne potwory możesz pokusić się o tryb hardkor. Odblokowuje się on po przejściu gry na podstawowym poziomie trudności. W tej wersji apteczek jest bardzo mało, nekromorfy przypakowały i walą jeszcze mocniej, a zapisu gry możemy dokonywać tylko trzy razy podczas całej gry. Oczywiście istnieją jeszcze autozapisy, ale po restarcie programu zostają one usunięte. I co? Nadal uważasz, że jesteś hardkorem? |


Kup Najtaniej
W Amnesii musiałem - po prostu musiałem sobie robić przerwy bo nie wytrzymywałem tego olbrzymiego napięcia (podobnie jak mięśnie moich pośladków
Natomiast w Dead Space gra się zupełnie na luzie - przynajmniej do połowy gry, do której mniej więcej już dotarłem.
Ty byś pewnie napisał lepiej.
Uwielbiam wszystkich marudzących tutaj. Sami nie umieją poprawnie po polsku napisać jednego zdania, a mądrzą się, jakby mieli za sobą 30 lat praktyk dziennikarskich.
Jak dla mnie wszystko było jasne. Co do samej gry to jedynka mi się bardziej podobała. Dwójka to już troszkę takie straszydełko, a nie horror. Z plusami i minusami trudno się nie zgodzić, choć moim zdaniem ocena 7 jest troszkę za surowa.
Czy w Dead Space można grać w trybie FPP, czy tylko TPP?
... na mnie wrażenia nie zrobiła, do tego stopnia, że skasowałem ją na początku 7 rozdziału. Może i źle zrobiłem, ponoć później robi się znacznie ciekawsza i wciągająca ... ale dla mnie to za długo żeby czekać. Historia mnie w ogóle nie wciągnęła, choć czekałem na ten tytuł długo.
panie spoznialski na nastepny raz wez to pod uwage :p