Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Zapamiętaj mnie Przypomnij hasło Rejestracja
Wersja mobilna
Newsletter
Zgłoś uwagę
RSS

Bezpieczeństwo

rozwiń
Strona główna Bezpieczeństwo Artykuły Czy skanery antywirusowe faktycznie łapią wirusy?

Antywirusy mają chronić pecety, ale w konfrontacji z nowymi szkodnikami są często bez szans. CHIP wyjaśnia, z czym nie radzą sobie łowcy malware’u.

Czy skanery antywirusowe faktycznie łapią wirusy?

Średnia długość życia egzemplarza malware’u wynosi 24 godziny – to niewiele czasu na rozpowszechnienie się w Sieci, wykradzenie danych i zamianę ich na pieniądze.

Ale tyle często wystarcza, aby zainfekować wiele maszyn, nawet jeśli są chronione skanerami antywirusowymi. Takie są wyniki testu z CHIP 02/2011, s96. Żaden z badanych programów nie zablokował 100 proc. malware’u nowego typu ani do końca nie wyczyścił zainfekowanych komputerów. Głównym problemem okazuje się ilość, bo według Panda Security codziennie pojawia się 63 tys. nowych zagrożeń, z których wiele jest aktywnych tylko przez krótki czas i atakuje niewielką liczbę PC. Rozpoznanie i usunięcie każdego wirusa jest prawie niemożliwe. Aby zrozumieć mechanizm powstawania luk w oprogramowaniu antywirusowym, prześledzimy drogę wirusa przez poszczególne poziomy skanera.

Filtry: blokada gniazd wirusów

Strony przemycające malware przez luki w przeglądarkach to główna droga rozpowszechniania szkodników. Wrogi kod, czyli exploity, to najczęściej skrypty w językach HTML i JavaScript. Aby mogły się przenosić, przeglądarka musi najpierw otworzyć stronę, na której są zapisane. Zanim jednak malware przeskoczy na komputer użytkownika, musi pokonać filtr URL i firewall. To pierwsza ważna linia obrony. Działania prewencyjne w tym przypadku polegają na porównaniu URL z czarną i białą listą. Ale ta zapora nie jest zbyt szczelna, ponieważ według Panda Security co tydzień pojawia się 57 tys. nowych stron z malware’em i trudno jest zarejestrować je wszystkie na czas.
Jeśli strona jest nieznana, przeglądarka ściąga ją jako plik tymczasowy i sprawdza pod kątem występowania szkodliwych kodów. Oprócz tego firewall kontroluje całą komunikację sieciową i analizuje przychodzące pakiety danych. Na przykład F-Secure wykorzystuje Stateful Packet Inspection, który w przypadku każdego wysyłanego pakietu sprawdza, czy zażądała go aplikacja taka jak przeglądarka, czy też próbuje on przeniknąć tylnymi drzwiami. Symantec analizuje dodatkowo zawartość pakietów danych (Deep Packet Inspection), aby już na tym poziomie zablokować szkodliwe skrypty albo ataki typu XSS, polegające na podmianie w locie treści stron internetowych.
W ten sposób ochrona antywirusowa broni komputer przed zdecydowaną większością exploitów. Ale znanych. Malware nowego typu i zero-day exploits, czyli nienotowane wcześniej złośliwe kody, mogą zostać przeoczone. Jeśli filtr URL i firewall nie zainterweniują, exploit ściąga malware i próbuje go uruchomić. Zanim jednak plik się uaktywni, będzie musiał pokonać inne bariery skanera: sygnatury, heurystykę i analizę zachowania – procedury przebiegające w ułamkach sekund. W celu rozpoznania szkodnika antywirus przechwytuje nieznany plik i konfrontuje go z bazą danych sygnatur. Każda z nich składa się z wartości hash, czyli odcisku palca pliku, a często także z pojedynczych próbek kodu.
Jeśli sygnatura jest nowa, trafia do laboratorium antywirusowego wytwórcy skanera. Tym samym malware’owi pozostaje tylko dwie do czterech godzin na pokonanie innych barier. W tym czasie laboratoria analizują bowiem nowe przypadki, co według Symanteca trwa około jednej godziny. Jeśli okaże się, że nieznany kod jest szkodnikiem, jego sygnatura zostanie dołączona do aktualizacji programu antywirusowego, co maksymalnie zajmuje kolejne trzy godziny. Od tego momentu szkodnik jest notowany i nie ma żadnych szans: w naszym ostatnim teście wszystkie programy rozpoznały 100 proc. znanego malware’u.
Tak malware przechytrza obronę Szkodnik musi być po prostu szybszy od laboratoriów antywirusowych. Zdaniem Stefana Wesche z Symanteca problemem tych ostatnich jest zbyt mała ilość czasu na uaktualnienie centralnych baz sygnatur.

Heurystyka: głęboki wgląd w kod

Jeśli malware okaże się szybszy od laboratorium, musi pokonać pozostałe mechanizmy obronne: analizę behawioralną i heurystykę. Ta pierwsza nadzoruje działanie szkodnika, skupiając się na jego zachowaniach odbiegających od normy. Druga szuka z kolei w podejrzanym kodzie ciągów bajtów niewystępujących w programach użytkowych, lecz typowych dla malware’u.
Aby ją oszukać, twórcy szkodników szyfrują albo kompresują ich kod, żeby budową nie przypominały malware’u. Dlatego ważnym elementem heurystyki są dekompresatory, które przenikają zaprogramowane często wyłącznie na użytek malware’u, egzotyczne algorytmy archiwizujące i szyfrujące. Po ich złamaniu rzeczywisty kod podejrzanego pliku jest widoczny i może być poddany analizie heurystycznej oraz  behawioralnej pod kątem dziwnych właściwości budowy i zachowania.
Tak malware przechytrza obronę Autorzy wirusów wypełniają pliki na przykład przypadkowymi liczbami albo innymi bezużytecznymi elementami, aby zamaskować ich prawdziwe funkcje. Innym sposobem na oszukanie heurystyki jest kodowanie i szyfrowanie. Obok prostego kodowania base-64 producenci oprogramowania antywirusowego zetknęli się już z silnym szyfrowaniem RSA, np. w Max-Sploit-Toolkit. Niektóre szkodniki, takie jak trojan Alisa, wykorzystują do zakłócania analizy heurystycznej nowe zestawy poleceń CPU, wyjątki systemu Windows albo niecodzienne funkcje API.
Bez takiego maskowania pliku malware nie zajdzie daleko, bo podczas analizy heurystycznej musi przetrwać jeszcze statystyczną klasyfikację kodu polegającą na szukaniu podobieństw ze znanym malware’em. Zaliczają się do niej format i rozmiar pliku, sygnatury małych części kodu i certyfikaty cyfrowe. Według Avira sama heurystyka rozpoznaje około 60 proc. nieznanego malware’u. Pozostałe 40 proc. musi przejść jeszcze analizę zachowania, która rozpoczyna się po analizie heurystycznej,
a w niektórych skanerach przebiega równolegle z nią. Granica pomiędzy tymi poziomami skanera jest często rozmyta.

Piaskownica: wirtualny test pliku

Trafiony, zatopiony Polowanie na wirusy nie zawsze jest tak skuteczne jak tutaj. Wobec nowych trików malware’u pakiety bezpieczeństwa są często bezradne.
Trafiony, zatopiony Polowanie na wirusy nie zawsze jest tak skuteczne jak tutaj. Wobec nowych trików malware’u pakiety bezpieczeństwa są często bezradne.

Aby nie zagrażać systemowi użytkownika, podejrzany kod jest wykonywany w wirtualnym środowisku zwanym piaskownicą. To właśnie w nim silnik skanera rozpoznaje osobliwe zachowanie, takie jak ściąganie kolejnych plików z serwisów hostingowych albo ukrywanie procesów. Silnik pakietu bezpieczeństwa BitDefender podczas analizy przyznaje punkty za podejrzane działania, np. zakładanie nowego wpisu w Rejestrze systemowym. Jeśli liczba punktów przekroczy wartość graniczną, w zależności od ustawień programu, proces zostaje natychmiast zablokowany albo decyzję o jego działaniu pozostawia się użytkownikowi. Wartość graniczna jest wynikiem wyważenia dwóch czynników: siły ochrony przed malware’em i komfortu obsługi – bez tego byłoby zbyt wiele fałszywych alarmów, ponieważ również pożyteczne procesy mogą dokonywać zapisów w Rejestrze, takich jak np. wpisy Autostartu.

sebt
sebt 2011.06.10 20:17
Ten PC Tools to kpina a nie antywirus..
Gość IP: 83.10.60.* 2011.06.10 21:04
PC Tools wg Was najlepszym?

K-P-I-N-A
Gość IP: 81.190.79.* 2011.06.10 21:11
Nie mogłem uwierzyć, że Eset tak zleciało na pysk. Sprawdziłem, no i jakoś ten test mocno nie pokrywa się z testami np. av-comparatives.org.
piotrasta
piotrasta 2011.06.10 22:08
przy ilustracji powinno pisać reklama
Gość IP: 83.238.231.* 2011.06.10 23:03
codziennie ponad 60 tys zagrożeń... Apple nie ma prawa nazywać swojego systemu bezwirusowym! Mac os x jest niebezpieczny! Jak sam zainstalujesz szkodliwy program, to jest to wirus. Aha i na Linuxa nie ma wirusów, bo system nie jest popularny, chwila windows jest od niego 18 razy popularniejszy
http://www.w3schools.com/browsers/browsers_os.asp
więc na Linuxa powinno powstawać 63/18= 3 500 wirusów!
P.S. nie nazywajcie mnie trollem linuxowym, fanatykiem etc
Gość IP: 83.5.216.* 2011.06.11 01:02
od zawsze powtarzam.
Avira free + comodo firewall + malwarebytes
I nie ma mocnych na to. No i oczywiście za darmo.
Gość IP: 81.149.112.* 2011.06.11 03:29
1. Zainstalujcie sobie ludziska Windowsa na dwóch partycjach (system i dokumenty) i zostawcie trochę wolnego miejsca.
2. Zainstalujcie sobie jakiegoś linuksa.
3. Przeczytajcie http://linux.die.net/man/8/ntfsclone
4. Zróbcie backup windowsowej partycji ze wszystkimi programami których używacie, sterownikami drukarek itp.
5. Nieważne co się wydarzy za pomocą jednej komendy (15min) i jednego restartu macie waszego windowsa w stanie w którym był wcześniej. Przy okazji zaczniecie doceniać inne OS-y
Gość IP: 89.79.16.* 2011.06.11 05:55
a po co wogóle korzystać z linuksa do tworzenia backupu?jest masa znacznie lepszych narzędzi...ba nawet sprzętowych

co do testu to żałosne - pctools to syf....
marusz
marusz 2011.06.11 09:30
Do clone'a systemu polecam Clonezille. Bezpłatna, oparta na Linuksie, szybka.
ruth
ruth 2011.06.11 09:47
Autor nie wspomina, a szkoda, o podstawowych barierach dla "wirusów" zawartych w samym systemie Windows. Różnią się one od AV tym iż są skuteczne także wobec zagrożeń typu "zero-day exploits". Działają nie tylko bez inwestycji w jakiekolwiek oprogramowanie lecz nawet bez instalacji czegokolwiek.

Jedynego czego można się spodziewać po oprogramowaniu AV to:
- fałszywe poczucie bezpieczeństwa,
- spowolnienie uruchamiania systemu i działania aplikacji,
- fałszywe alarmy o zagrożeniach,
- stworzenie przez oprogramowanie AV (dzięki silnej integracji z systemem i wysokich uprawnieniach z jakimi owo oprogramowanie pracuje) poważnego zagrożenia do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się złośliwego kodu w systemie.

Jeżeli potrzebujecie powyższych, instalujcie oprogramowanie AV.
Gość IP: 83.7.190.* 2011.06.11 10:37
ja na lapku mam 50 gb partycje na minta i czesto korzystam:) pozdrawiaM:)
Gość IP: 86.30.237.* 2011.06.11 10:54
@ chip.pl piszacy ten news

najpierw piszecie ze panda mowi ze 63tys dziennie - potem ze 57tys dziennie - ale uj tam - 6tys w ta czy wew ta - WAZNE ZE CYFRY SA!!
Gość IP: 86.30.237.* 2011.06.11 10:55
@chip.pl

....zapomnialem - czy ten artykul jest tak samo wiarygodny jak piszecie te bzdury wspomniane przeze mnie statystiki?
mlody969
mlody969 2011.06.12 11:52
"codziennie ponad 60 tys zagrożeń... Apple nie ma prawa nazywać swojego systemu bezwirusowym! Mac os x jest niebezpieczny! Jak sam zainstalujesz szkodliwy program, to jest to wirus. Aha i na Linuxa nie ma wirusów, bo system nie jest popularny, chwila windows jest od niego 18 razy popularniejszy
http://www.w3schools.com/browsers/browsers_os.asp
więc na Linuxa powinno powstawać 63/18= 3 500 wirusów!
P.S. nie nazywajcie mnie trollem linuxowym, fanatykiem etc"

A kto ci powiedział że powinny być zachowane proporcje? Zrobiłes sobie proste dzielenie i myślisz że cokolwiek dowiodłeś a tak naprawdę to pokazałeś jak mało wiesz na ten temat. O efekcie skali się nie słyszało?

Nie nazwę cię trolem tylko ignorantem. To nie matematyka kolego.
Gość IP: 83.2.236.* 2011.06.12 11:58
autor chyba skopiowal artykuł z pudelka : )

oto perełki:

"skrypty w językach HTML" "Zanim jednak malware przeskoczy na komputer użytkownika" "dekompresatory" "ściąganie kolejnych plików z serwisów hostingowych" "modyfikacje Windows mogą być zachowane pomimo zablokowania aktywnego procesu"
azerty
azerty 2011.06.12 14:57
Chyba zrobię test serwisów internetowych o IT. Coś czuję, że chip będzie na końcu, może konkurencja mi zapłaci?!
Gość IP: 79.163.34.* 2011.06.12 19:51
Komentarz został usunięty ze względu na naruszenie zasad serwisu.
Gość IP: 89.79.16.* 2011.06.13 10:54
racja kolego racja...najwięksi trolle w internecie to własnie linuksowcy....system nic nie znaczy ale ma rzeszę bydła która pluje na lewo i prawo wciskając kit
Gość IP: 89.79.16.* 2011.06.13 10:55
ps.proszę o nieusuwanie powyższego postu mimo przekleństw - sama prawda drastyczna ale prawda(jak już wykropkujcie)
krejzistah
krejzistah 2011.06.14 01:00
PC Tools to w ogóle totalna żenada. W żadnych międzynarodowych testach się nie liczy. Eseta używałem dopóki nie wyszła nowa Panda, to się przerzuciłem, skuteczność ma taką samą, ale nie zamula tak kompa i samej siebie.
AUTOR: edward krzywy
DODANO: 10.06.2011
LICZBA WYŚWIETLEŃ: 7379

Co:
Gdzie:
Kraj:
praca IT Polska njobs IT praca
vacatures IT Netherlands njobs IT vacatures
arbeit IT Deutschland njobs IT arbeit
work IT United Kingdom njobs IT jobs
Lavoro IT Italia njobs IT lavoro
Emploi IT France njobs IT emploi
trabajo IT Espana njobs IT trabajo

Video
nowe filmy

CENEO Kup Najtaniej
LG HR530S LG HR530S
Dostępny w 14 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Roncato Easy Office (2710) Roncato Easy Office (2710)
Dostępny w 7 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
Panasonic HDC-SD707 Panasonic HDC-SD707
Dostępny w 1 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
NAVIGO 9i samochodowa mapa Polski NAVIGO 9i samochodowa mapa Polski
Dostępny w 1 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu
FIDELTRONIK GP1272 CSB FIDELTRONIK GP1272 CSB
Dostępny w 1 sklepach
Sprawdź CENY tego produktu