Ochrona praw konsumenta
Chcieli trafić do filmu. Trafili na listę dłużników
Masz pomiędzy 4 a 60 lat i chciałbyś zarabiać 750 zł dziennie, grając w filmie? Masz na to szansę. Wystarczy się zarejestrować na stronach ag-rek.com. Niestety, nie za darmo, o czym kandydaci na gwiazdy medialne dowiadują się dopiero wtedy, gdy jest już za późno.
|
Gra w filmie jako statysta za 750 zł dziennie to niejedyna oferta serwisu www.ag-rek.com. Dziesięć dziewczyn i dwóch chłopaków może wziąć udział w sesji zdjęciowej do kalendarza na 2011 r. Warunki bajkowe: zdjęcia na Ibizie, a kontrakt obejmuje przelot w obie strony, wyżywienie, noclegi Takich ofert jest w serwisie znacznie więcej: sesja do kampanii reklamowej ze zdjęciami Wiele osób tego nie robi, ponieważ nie czyta dokładnie regulaminu, błędnie zakładając, że jeśli trzeba za coś płacić, to na pewno jest to podane przy zawieraniu umowy. Efekt finalny nie jest miły: po jakimś czasie kandydaci na przyszłe gwiazdy otrzymują rachunek — 50 zł plus koszty dodatkowe. Te ostatnie w postaci odsetek, opłat za monit i konsultacji prawnych mogą sięgnąć nawet 230 zł. Dla wielu zarejestrowanych w ag-rek.com rachunek jest szokiem, ponieważ czują się oszukani. Co gorsza, instytucje zwyczajowo broniące konsumentów w tego typu sytuacjach są tu bezradne, ponieważ firma, obsługująca serwis, Wieczorek and partner LTD, jest zarejestrowana w Londynie. — W takim przypadku konsument powinien się kontaktować z odpowiednikiem instytucji takiej jak nasza w Wielkiej Brytanii — mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK-u. — To nie jest zbyt dobra wiadomość dla tych, którzy czują się poszkodowani. Teoretycznie istnieje jeszcze inne wyjście — w 2003 r. wielu drobnych przedsiębiorców z Polski i Europy wzięła na cel spółka windykacyjna ze Szwajcarii. Powodem była firma European City Guide (ECG) zarejestrowana w Hiszpanii. Oferowała ona umieszczenie darmowej reklamy w katalogach biznesowych publikowanych w całej Europie. Użytkownicy rejestrowali się w firmowym portalu i otrzymywali pocztą formularz w języku angielskim, którego jawnym celem było przekazanie swoich danych teleadresowych. W rzeczywistości składając podpis na formularzu, akceptowali regulamin. Efekt? Po pewnym czasie otrzymywali wezwanie do zapłaty na kwoty od 700 do 1000 euro. To na początek. Gdy nie płacili, przychodziły ponaglenia od firmy windykacyjnej ze Szwajcarii — listy na czerwonym papierze i telefony o godz. 6:00. Jednak w tym przypadku poszkodowani znaleźli wyjście z sytuacji. Założyli forum stopecg.org, na którym rejestrowali się wystrychnięci na dudka klienci ECG. Gdy zebrało się odpowiednio dużo wniosków, sprawą zajęła się hiszpańska policja, kierując do sądu zbiorowy pozew. Rok na odwołanie |

Kup najtaniej
Zarowno w regulaminie, jak i tu napisano, ze rejestracja wymaga oplaty w wysokosci 50zl. Warunki sa jasne. Jasne jest takze, ze nikt za darmo nikomu nie chce zalatwiac pracy. Skad w takim razie takie wielkie oburzenie?
Trzeba bylo czytac regulamin, a nie klikac bez sensu, zeby tylko szybciej bylo...
Gdyby w regulaminie nie bylo nic na temat platnosci albo wylacznie wzmianka o platnosciach, ale bez podania kwoty, to mozna by mowic i oszustwie.
Poza tym, czy prawo nakazuje wyroznienie na pierwszym miejscu kwoty za usluge? Ceny za smsy premium tez masz zwykle podane malym drukiem. Poki nie bedzie takiego prawa, to wszystko jest ok.
Sprawa jest prosta: właściciel stworzył stronę w celu przestępczym i nie ma tu mowy o "uczciwej firmie".
Ponadto regulamin nie stanowi prawa, prawo jest określone przez ustawy. A ustawa mówi jasno, że zakres usług oraz jej cena musi być wyraźnie WYRÓŻNIONA (wiem, pleonazm), być jednoznaczna i nie budzić żadnej wątpliwości. Agencja nie spełniła tego (i bardzo wielu innych) wymogu (podobnie jak pobieraczek), więc działa wbrew ustawie, czyli niezgodnie z prawem. Ich regulamin również jest sprzeczny z ustawą (w bardzo wielu punktach), czyli nie jest dla użytkowników wiążący.
Jeszcze raz powtórzę: regulamin nie stanowi prawa, a jeśli jest niezgodny z prawem, to jest nieważny. I tak jest w przypadku ag-rek.com i pobieraczka.