Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Narzędzia osobiste
  • Newsy: 8440
  • Artykuły: 7302
  • Zdjęcia: 78863
  • Posty forum: 115812
Sekcje

Jesteś w: Strona główna > Blogi > Antyblog
Antyblog

Marcin Chmielewski

Grafik z zamiłowania. Informatyk z powołania. Redaktor CHIP-a z przypadku. Lubi to.

Liczba postów: 4
Liczba komentarzy: 83
Liczba wyświetleń: 4340
Tagi blogu: antyblog

Premier, polityka, Internet i wolność słowa - dla kogo tu nie ma miejsca?

Data postu: 26.01.2010, 21:23
Liczba wyswietleń postu: 940
Tagi postu: cenzura, polityka, prawo

Po mobilizacji internautów w sprawie zawetowania ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych, Donald Tusk zapowiada debatę. Mięknie przed kampanią, czy ma racje, mówiąc, że nie chce ograniczać wolności słowa?

Chociaż ustawa wprowadzająca rejestr witryn niedozwolonych może na pierwszy rzut oka wyglądać jak próba ograniczania wolności, co zresztą w ten właśnie sposób zostało przyjęte przez internautów, to sprawdza się tu stara, dobra zasada - pozory mylą. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie - co to są strony niedozwolone. Otóż witryny niedozwolone to takie, na których szerzy się dziecięca pornografia, wulgaryzmy, nielegalny hazard czy też oszustwa. Ich rejestr pozwoli internautom na ich ominięcie. 

Niestety, po raz kolejny przekonuję się o tym, że polska internetowa społeczność to ludzie  ograniczeni, wręcz niemyślący, niemający własnego zdania, a oglądający się za innymi. Skoro ktoś powiedział, że to ogranicza moją wolność, to pewnie tak jest - myśli sobie przeciętny internauta, nie zdając sobie sprawy z tego, jak potężnym, a zarazem niebezpiecznym narzędziem jest Internet. 

Ci, którzy nigdy nie mieli styczności z pornografią dziecięcą, nie zostali nigdy oszukani, naciągnięci w sieci, nie wpadli w nałóg grania na pieniądze - nie zrozumieją intencji Premiera. Niestety. Przecież ich to nie dotyczy, to czym się martwić. Ważne, że nie będzie mógł skomentować jakiegoś materiału, który jest zamieszczony na witrynie niedozwolonej, więc jest powód do ataku na rząd. 

Spotkałem się również z określeniami typu "Tusk miał zrobić drugą Irlandię, a robi drugie Chiny". Musiałbym przekląć, by móc ustosunkować się do tych słów. Przecież po ponad dwóch latach rządów PO już dawno mamy drugie Chiny. Kompletna cenzura w sieci, prześladujemy Ojca Rydzyka, a i Google wkrótce się z naszego pięknego kraju wyniesie. 

Oczywiście po takim wpisie zostanę okrzyknięty pierwszym POpulistą RP, ale dowiedzie to tylko i wyłącznie słuszności moich osądów. Na koniec czysto informacyjnie - Premier zwołał debatę w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych. Odbędzie się ona w przyszłym tygodniu.

Aha, i zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się z każdym polemizować :)

Gość Gość IP:204.152.239.* 2010.02.05 15:36
To co wywołało moje osobiste oburzenie w tym projekcie to bardzo nierzetelne i naciągane uzasadnienie projektu. Pół roku temu rząd opublikował program Reforma Regulacji, który opisuje jasne i przejrzyste zasady prowadzenia oceny skutków regulacji. Teraz, pół roku po tej publikacji, MinFin przygotowuje projekt, który stanowi żywy dowód na to, że opisane zasady są traktowane przez urzędników fasadowo. Dlatego protestuję przeciwko RSiUN, mając dość fasadowej legislacji i mętnego, wewnętrznie sprzecznego prawa. Proszę nie akceptować tak nierzetelnie przygotowanego projektu tylko dlatego, że "pomysł jest dobry".
mchmielewski mchmielewski (CHIP) 2010.01.27 23:45
Virtus, chętnie bym Ci odpowiedział na parę pytań, ale redaktor Frąckiewicz skutecznie odebrał mi na to ochotę. A zasadę mam taką, że nie pcham się tam, gdzie mnie nie chcą, w przeciwieństwie do niektórych. I jak dobrze, że o "oburzeniu sporej części redakcji" dowiaduję się jako pierwszy :) Chyba, że ta spora część redakcji, to 2. I jak dobrze, że poziom merytoryczny komentarzy niektórych jest o wiele wyższy. Zwłaszcza ich końcówka.

PS. A tego okropnego sposobu traktowania czytelników w komentarzach jakoś doszukać się nie mogę, a czytam po raz trzeci.
rfrackiewicz rfrackiewicz (CHIP) 2010.01.27 19:34
Virtus: rdakcja CHIP-a odcina sie od tego co wyprodukowal nasz wspolpracownik pan Chmielewski. ba. dzis ten wpis wzbudzil oburzenie sporej czesci redacko za sprawa swojego niskiego poziomu merytoryczneo oraz sposobu w jaki traktowani sa w komentarzach czytelnicy. podobnych bzdur ze swieczka szukac. pozdrawiam.

World Wide SEX

Data postu: 06.12.2009, 19:17
Liczba wyswietleń postu: 2150
Tagi postu: Porno, seks, Sieć

Pornografia w Sieci nie jest czymś, czego nie da się znaleźć. Właściwie jest eksponowana na każdym kroku, przez większość portali internetowych. Powód? Kobieca (i nie tylko) golizna przyciąga miliony użytkowników, zwłaszcza mężczyzn.

Internet bez pornografii nie byłby tym samym Internetem, którym jest dzisiaj. Nie będę Wam prawił wykładu na temat pociągu seksualnego, bo przecież każdy z nas doskonale wie, że odsłonięte piersi to nie to samo, co odsłonięty łokieć. Z tego samego założenia wychodzi większość internetowych portali, które kipią seksem. Oczywiście, nie tylko Internet jest przepełniony golizną. Trend odsłaniania wszystkiego, co tylko się da widoczny jest również w teledyskach muzycznych. W niemal każdym raperskim klipie oglądać możemy trzęsące się pośladki, a nie wszystkie emitowane są po godzinie 22. Największe gwiazdy wykorzystują swoje ciało, aby zdobyć jeszcze większą popularność - weźmy taką Lady Gagę, która w każdym swoim teledysku musi pokazać swój tyłek. Pytanie brzmi - po co? Żeby odciągnąć uwagę od niedociągnięć muzycznych? Otóż nie - seks po prostu świetnie się sprzedaje. Innymi słowy - jak nie pokażesz choć trochę ciała, to w show-biznesie nie istniejesz. Trafiają się oczywiście wyjątki, ale z reguły tylko dlatego, bo nie mają czego pokazać. 

Nie inaczej jest w Internecie. Seks jest wszędzie, niemal w każdym zakamarku Sieci. Takie serwisy jak fotka.pl czy Nasza-Klasa już dawno stały się zbiorowiskiem "fotek" szalonych nastolatek, które podłapały trend pokazywania ciała, wykonując "seksowne zdjęcia" najczęściej przed lustrem. Istnieją także serwisy stworzone specjalnie w takim celu - jednym z nich jest mixer.pl, który hołduje zasadzie "potrójne życie" i zrzesza "sexy społeczność", cokolwiek to znaczy. Jednym z większych portali internetowych, które nie wstydzą się emanować seksem, jest o2.pl. Tam z poziomu strony głównej często można trafić na nagie (choć ocenzurowane) zdjęcia. Odnośniki do niecenzuralnych filmików są natomiast na porządku dziennym - powiązane są dwa serwisy z tego typu klipami, Pop&Sex oraz Smog.pl - na obydwu wystarczy potwierdzić swoją pełnoletność i już można do woli przebierać w erotycznych materiałach. A kto czyta treść takiego potwierdzenia? Nikt. Kliknięcie "tak, chcę zobaczyć materiał" jest przecież wykonywane automatycznie. 

null

Na stronie głównej można znaleźć również odnośniki do "sexy profili" wspomnianego już serwisu mixer.pl, a także mniej smaczne przekierowanie do "SEKSownej zakonnicy". Słowo daję, nawet jeśli zostałaby ostatnią przedstawicielką płci pięknej, to nagiej zakonnicy oglądać bym nie chciał. Kliknąć można także na miniaturkę zdjęcia przedstawiającego całkiem nagą kobietę, która co prawda zasłania sobie to i owo, ale od czego przecież mamy wyobraźnię? Klikamy i co? I nawet nie musimy potwierdzać swojej pełnoletności, aby móc cieszyć oko pięknymi nagimi ciałami modelek, które dostarczają towarzystwa piłkarzom podczas sesji zdjęciowej.

null

To jednak nie wszystko - samo Google i jego algorytm wyszukiwania nie jest zbytnio dopracowany, aby chronić nas przed demoralizującym naciskiem wszechobecnej erotyki. Po wpisaniu wyrazu "Google" w wyszukiwarce obrazów, w oczy od razu rzuca się dość nietypowe logo Google, w którym literki oo zastępują dwie dorodne piersi. Być może ten obrazek pojawi się tylko przy wyłączonym filtrze SafeSearch, ale nic straconego dla tych, szukających z aktywnym filtrem. 

Po wpisaniu tego samego wyrazu przy "umiarkowanym" filtrze, pierwsze oznaki erotyki ukazują się nam już na trzeciej stronie wyników - tym razem pojawia się nam Pamela Anderson i jej obfity biust niemal na wierzchu. Co robi ten biust? Oczywiście pełni rolę dwóch literek oo w słowie Google, napisanym na topie aktorki. 

Po co ja o tym wszystkim? 

Ano po to, żeby pokazać Wam, jakim prawem rządzi się show-biznes i Internet. Gwiazdy, portale internetowe, a nawet nastolatki z NK i fotki.pl pokazują to co trzeba, aby stać się popularnym. Kanadyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Montrealu chcieli przeprowadzić badania porównujące postawę młodych mężczyzn, którzy nigdy nie oglądają pornografii, z tymi, którzy robią to regularnie. Niestety pomysł nie wypalił, bo badacze nie mogli znaleźć nikogo, kto nie miałby styczności z pornografią w Sieci. Naukowcy postanowili więc pójść tym tropem. Przeprowadzili ankietę wśród studentów, której wyniki nie są zbyt optymistyczne. Większość ankietowanych pierwszy raz oglądała pornografię w wieku 10 lat. 90 procent z nich do oglądania zdjęć nagich kobiet korzysta z Internetu, zaś reszta woli bardziej tradycyjne sposoby - gazetki, filmy DVD i telewizję. Idąc dalej, przeciętny student ogląda porno trzy razy w tygodniu po 40 minut (ta, jasne), a ci będący w stałych związkach - średnio 1,7 raza po 20 minut. 

Być może taka ilość pornografii w Sieci nie ma negatywnego wpływu na osoby dorosłe i nie zmienia ich sposobu postrzegania kobiet czy ich związków, a czasem potrafi nawet czegoś nauczyć, to nie tu tkwi problem. Problemem jest to, że coraz młodsze osoby (dzieci) mają dostęp do zakazanych materiałów w Sieci. Wiek 10 lat to chyba trochę zbyt wcześnie, aby wchodzić w sferę erotyzmu i poznać wszystkie zakamarki ciała płci przeciwnej. Zwłaszcza, jeśli odbywa się to przy pomocy Internetu, a nie wiedzy własnych rodziców. Tak ogromny zasób materiałów erotycznych, do których dostęp mają coraz młodsi internauci, pozwoli nam wkrótce mówić na Internet - WWS, czyli World Wide Sex. A potem dziwić się, że coraz więcej nastolatków zostaje rodzicami.

Gość Gość IP:193.227.105.* 2009.12.14 09:39
strasznie odkrywczy ten news :)
Gość Gość IP:62.29.174.* 2009.12.07 07:54
Większość rodziców nie potrafi rozmawiać z dziećmi o seksie. Chyba od zawsze dzieciaki zdobywały tą wiedzę z książek, od kolegów itp.
Internet jest równie dobry jak każde inne źródło informacji. Pouczyłbym raczej dzieciaki jak zapobiegać niechcianemu zainfekowaniu komputera wirusami czy trojanami przy przeglądaniu stron erotycznych. Bo że będą próbowały to pewne. Przy okazji wypada pouczyć dzieciaki jak zapobiegać ciąży. A nóż im się ta wiedza przyda.

Niektóre społeczności (np. w starożytnej grecji) nie przywiązywały specjalnej uwagi do golizny. I ta postawa wydaje mi się znacznie zdrowsza od naszej, opartej na tzw. "kulturze" chrześcijańskiej. Rozmaite tabu nie sprzyjają uczeniu ludzi posiadania otwartych umysłów. I tolerowaniu odmienności.
Gość Gość IP:212.67.156.* 2009.12.07 00:16
I’m fairly sure if they took porn off the internet, there’d only be one website left, and it’d be called “Bring back the porn!” dr. Cox
Zachody i wschody ...
warmiak
Sikory i myszołowy.
warmiak
Zima,zima,zima...
aykro
Idziemy na całość! ...
Przyjaciele twojego ...
Asus 1201N. ...
Kup najtaniej
Najpopularniejsze
  • pimp4you
    Avatar
    10:37 13.03.2010
    nHancer

    Witam. Ostatnio wczoraj jak się mylę natknąłem się na informacje, że w programie nHancer można włączyć/ustawić jakieś "ukryte" opcje w kartach ... więcej


  • pimp4you
    Avatar
    10:31 13.03.2010
    Equalizer.

    Witam mam taką prośbę ... Podeślijcie mi linki do różnych ustawień equalizera. Chodzi mi o ustawienia pod muzykę o raz o jak największy bass i ... więcej


  • krzysieksa
    Avatar
    10:26 13.03.2010
    Jaki BIOS zainstalować ?

    Witajcie, jako że chce odświeżyć swój stary komp postanowiłem na początek zmienić mu BIOS. Moja Płyta główna to : GA-8AENXP-D (ma dual bios) , ... więcej