Antyblog
Premier, polityka, Internet i wolność słowa - dla kogo tu nie ma miejsca?
Po mobilizacji internautów w sprawie zawetowania ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych, Donald Tusk zapowiada debatę. Mięknie przed kampanią, czy ma racje, mówiąc, że nie chce ograniczać wolności słowa?
Chociaż ustawa wprowadzająca rejestr witryn niedozwolonych może na pierwszy rzut oka wyglądać jak próba ograniczania wolności, co zresztą w ten właśnie sposób zostało przyjęte przez internautów, to sprawdza się tu stara, dobra zasada - pozory mylą. Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie - co to są strony niedozwolone. Otóż witryny niedozwolone to takie, na których szerzy się dziecięca pornografia, wulgaryzmy, nielegalny hazard czy też oszustwa. Ich rejestr pozwoli internautom na ich ominięcie.
Niestety, po raz kolejny przekonuję się o tym, że polska internetowa społeczność to ludzie ograniczeni, wręcz niemyślący, niemający własnego zdania, a oglądający się za innymi. Skoro ktoś powiedział, że to ogranicza moją wolność, to pewnie tak jest - myśli sobie przeciętny internauta, nie zdając sobie sprawy z tego, jak potężnym, a zarazem niebezpiecznym narzędziem jest Internet.
Ci, którzy nigdy nie mieli styczności z pornografią dziecięcą, nie zostali nigdy oszukani, naciągnięci w sieci, nie wpadli w nałóg grania na pieniądze - nie zrozumieją intencji Premiera. Niestety. Przecież ich to nie dotyczy, to czym się martwić. Ważne, że nie będzie mógł skomentować jakiegoś materiału, który jest zamieszczony na witrynie niedozwolonej, więc jest powód do ataku na rząd.
Spotkałem się również z określeniami typu "Tusk miał zrobić drugą Irlandię, a robi drugie Chiny". Musiałbym przekląć, by móc ustosunkować się do tych słów. Przecież po ponad dwóch latach rządów PO już dawno mamy drugie Chiny. Kompletna cenzura w sieci, prześladujemy Ojca Rydzyka, a i Google wkrótce się z naszego pięknego kraju wyniesie.
Oczywiście po takim wpisie zostanę okrzyknięty pierwszym POpulistą RP, ale dowiedzie to tylko i wyłącznie słuszności moich osądów. Na koniec czysto informacyjnie - Premier zwołał debatę w sprawie ustawy wprowadzającej rejestr stron niedozwolonych. Odbędzie się ona w przyszłym tygodniu.
Aha, i zapraszam do dyskusji w komentarzach. Postaram się z każdym polemizować :)

Kup najtaniej
ps przed oszustwami nie ochroni odgórna cenznura, tylko "dziwny" proces zwany samodzielnym myśleniem, coraz rzadziej ale ciągłe występujący.
Po pierwsze, to nie news.
Po drugie, lotki, automaty i inne stsy i tym podobne moim zdaniem powinno przenieść się do kasyn. Tam wstępu ani dzieci, ani bankruci, ani uzależnieni nie mają.
Po trzecie, może odgórna cenzura nie uchroni, ale zminimalizuje ryzyko, chociaż doskonale wiem, że internetowe oszustwa zdarzać się będą zawsze.
Po czwarte, prezentujesz typową mentalność Polaka. Jeszcze mi nie zaszkodziło, ale może zaszkodzić - trzeba to zlikwidować, zanim się to zdarzy. Z jednej strony rozumiem obawy, ale z drugiej - czy uważasz, że Premier w świetle nadchodzących wyborów, będzie cenzurował jakiekolwiek strony inne, niż te niedozwolone (pornografia dziecięca, hazard, oszustwa)? Ja szczerze w to wątpię.
A teraz skupmy się na samych zakazach. Więc tak, tworzenie i rozprowadzanie filmów pornograficznych bez wiedzy i zgody osoby na filmie przedstawionej winno być prawnie ścigane, i nie tylko tyczy się to nieletnich. Sama pornografia nikomu nie wadzi, więc ewentualnego zakazu nie rozumiem. Wulgaryzmy? Czyli że nie wolno przeklinać? Państwo PRAWNIE ma nas uczyć kultury osobistej? Tego to już nawet w ustrojach totalitarnych nie było, a przynajmniej ja nie kojarzę.
Nielegalny hazard? A dlaczego hazard ma być nielegalny? Chyba mam prawo dysponować swoimi pieniędzmi tak, jak mi się to podoba? Więc czemu nie mogę tego robić w Internecie, tylko muszę już teraz iść do kasyna lub zagrać w Totolotka? Fakt, że jedna osoba nie może prowadzić działalności, a druga osoba tę samą działalność może prowadzić, mocno sugeruje olbrzymią, soczystą i śmierdzącą łapówkę. Ale to już najmniej istotne w tym wszystkim. I proszę mi tu nie mówić o walce z nałogiem, bo po pierwsze mam święte prawo do swoich nałogów, a po drugie, to nie wiem czy wiesz, ale oprócz hazardu uzależniają też gry wideo, nikotyna, alkohol, masturbacja czy komentowanie Antybloga. Każda czynność uzależnia odpowiednio podatny umysł. Powiem Ci, że osobiście jestem uzależniony od oddychania, z nałogu nie mogę wyjść od ponad 25 lat
Czyli, podsumowując, jeżeli buntuje się przeciwko wolności słowa (bo nie ma innej definicji wprowadzenia cenzury, którą według pełnej definicji cenzury nowa ustawa spełnia), przeciwko dysponowaniu MOIMI pieniędzmi przez państwo, to jestem ograniczony? A jeżeli godzę się oddać swoje pieniądze, swoją wolność wyboru i słowa, to jestem światły? Trochę nie rozumiem.
ad 2: bankruci i uzależnieni mają prawo do decydowania o swoim losie. Z kolei za los dzieci powinni odpowiadać rodzice.
ad 3: co da cenzura w sprawie przekrętów?
ad 4: jak widzę szkodliwe prawo, to nie muszę czekać, by sprawdzić co się stanie. Potrafię myśleć. I oczywiście, że masz rację, że nie stanie się nic nagle, "pyk!", ustawa jest, zamykamy Internet. Ale te przemiany trwają dłużej, to dopiero początek
Co do zamknięcia CHIP.pl, zerknij w mój komentarz. To, że ktoś ma do czegoś prawo, nie oznacza, że z niego skorzysta.
Państwo policyjne? Może jeszcze godzinę policyjną?
Zakazu pornografii przecież nie będzie. Wulgaryzmy - skoro istnieje coś takiego, jak netykieta, to czemu netykiety nie wprowadzić do ustawy? A my co na CHIP.pl robimy? Cenzurujemy przecież
O hazardzie jest w komentarzu - powinien być przeniesiony do kasyn, aby mogli korzystać z niego tylko Ci, którzy mogą. Żeby nie było wątpliwości - jestem za wprowadzeniem zakazu publicznego palenia, chociaż sam palę. Jakbyś był nałogowym hazardzistą i był spłukany, a nad łbem wisieliby Ci windykatorzy, to inaczej byś śpiewał
Maciek, jeśli każdy polityk według Ciebie czyha tylko na naszą wolność, to proponuję Ci za 10 lat sam wystartuj w wyborach
Jeśli wszystko zawiedzie, zawsze zostaje Europejski Trybunał Praw Człowieka
A co do "netykiety" to całkowicie się z Panem nie zgadzam. Internet jest ostatnim medium z całkowitą wolnością słowa, a to że niektóre stron chcą cenzurować treści zamieszczane na ich stronach jest całkowicie inną rzeczą. Są strony które pozwalają pisać co się chce i niech tak pozostanie. Przecież już teraz nie istnieje anonimowość w sieci, więc jaki problem? w momencie rozpowiadania karalnych treści zawsze da się namierzyć winnego.
Nie jestem pewny. Co gorsza, nie jestem pewny naszego społeczeństwa, toteż sam się obawiam o wybory za 10 lat. Jednakże nie wyolbrzymiajmy tego rejestru, jakby był narzędziem do ograniczania czegokolwiek co nie jest złe. Jedyną szansę na nadużycie tegoż rejestru widzę w blokowaniu stron nieprzychylnych rządzącym. Ale przecież nie są chyba na tyle głupi, by cenzurować takie strony, bo jak się ich trochę nazbiera, to ich autorzy i tak znajdą sposób, by powiedzieć światu - oni ograniczyli wolność słowa (chociażby przez TV - są takie programy jak uwaga, czy interwencja). A naród już będzie doskonale wiedział, co z tym fantem zrobić.
A przecież wszyscy wiemy, że w polityce generalnie chodzi o to, żeby zachować swój stołek. A żeby zachować stołek, trzeba mieć poparcie. Żeby mieć poparcie, trzeba albo nie wkurzać ludzi ograniczaniem wolności słowa (tudzież nadużywaniem rejestru), albo sfałszować wybory
Oczywiście teraz dramatyzuję, ale jaki tak jak pisałem taki rejestr sprawdziłby się TYLKO i wyłącznie w idealnym świecie, a mamy dalekie od ideału społeczeństwo więc czemu i rządzący mieliby być inni? Przecież to też obywatele. Nie stwarzajmy im więc okazji do nadużyć. To tak jakby specjalnie zostawiać sklep na noc otwarty bez opieki i dziwić się że ktoś go okradł...
Jasne że jest to naciągana teoria, ale chodzi mi o to że dobre intencje polityków można przedstawić w postaci innych przepisów, które nie dopuszczą do MOŻLIWOŚCI zajścia nadużyć, nie trzeba wychodzić z armatą na muchę ;>
Dokładnie podzielam zdanie autora (no może nie w całej rozciągłości no, ale...), bo w większości ludzie to są strasznie ograniczeni. Normalnie średniowiecze!!! Zbierze się grupka "specjalistów" i rozpuści jakieś bzdury, a potem prości ludzie wyłapują to i nie dość, że nie wiedzą o co w ogóle chodzi to jeszcze przekazują bzdury dalej. Jaki może mieć w tym interes zwykły user, który wchodzi na nk, pocztę, jakieś forum żeby działały strony z pornografią dziecięcą lub stronki załadowane wirusami itp.? A no żaden tylko osoby, które same tworzą takie stronki przeraża fakt, że jak wejdzie taka ustawa w życie to będą mieli sporo problemów. Co do hazardu to mogły by takie stronki zostać. Niech doją naiwniaków. Jak ktoś jest takim pierwotniakiem żeby dać się w całą tą machinę wciągnąć to jego pech...Pan Donald Tusk niestety jest w kropce, bo w sumie jak nic nie zrobi to będzie znowu, że no właśnie nic nie robi, aby w kraju było lepiej. Jak zadziała to wiadomo poparcie może spaść, ale nie musi. Z tym, że jak znam media to na pewno znajdą jakiś pretekst lub jakąś lukę żeby przedstawić to wszystko w złym świetle (każdy orze jak morze, oni z tego żyją
Państwo (rząd, urzędnicy) z natury rzeczy zawsze będzie gorzej broniło mojego interesu niż ja sam. Oni (to przecież też ludzie) przedewszystkim będą bronili swojego interesu z oczywistą stratą dla mnie. Można podać tu wiele przykładów (ZUS, KRUS, próba zakazu e-papierosów, wszelkie koncesje, itd.).
Z całym szacunkiem dla Pana Tuska uważam, że niemożliwe jest by on (a tym bardziej jego urzędnicy) wiedzieli lepiej ode mnie co jest dla mnie i dla moich dzieci dobre, a co złe.
Nie róbmy z siebie idiotów, którzy nie potrafią decydować o własnym życiu.