Blog Her
Interaktywne wciąganie do reklamowej zabawy
Reklama telewizyjna, radiowa, prasowa – powoli zaczynają odchodzić w cień. Cień, który rzuca na nie Internet. A nawet w sieci nieźle się trzeba natrudzić aby reklamowany produkt został zauważony i zapamiętany. Jak tego dokonać?
Na początek odrobina historii. Historia reklamy sięga starożytności, gdy zaczęto stosować reklamę w postaci napisów na ścianach lub za pomocą nawoływania starożytnych zapowiadaczy na jarmarkach, ulicach, targowiskach. Przełomowy dla reklamy okazał się rok ok. 1450, kiedy to Johannes Gutenberg wynalazł druk i nastąpił rozwój czytelnictwa. Rozpowszechnienie prasy dało bowiem nowe możliwości reklamowe. W XIX wieku zaczęły się pojawiać pierwsze agencje reklamowe. Natomiast w II połowie XIX i na początku XX wieku ukształtowała się reklama jaką znamy i rozumiemy dzisiaj – a wszystko to w związku z rozwojem środków masowego przekazu. W 1941 roku w Stanach Zjednoczonych pojawiła się pierwsza reklama telewizyjna, zaś pod koniec XX wieku świat podbił komputer, a co za tym idzie także Internet. I właśnie to reklama w sieci stała się najciekawszym i dającym chyba największe możliwości środkiem reklamowym.
Reklama w Internecie staje się coraz ciekawsza. W dzisiejszych czasach nie wystarczy wrzucić banner wyświetlany na głównej stronie popularnego portalu czy zarzucać użytkowników denerwującymi wyskakującymi okienkami reklamowymi. Teraz liczy się kreatywność, element zaskoczenia, wykorzystywanie projektów technologicznych i przede wszystkim wciąganie użytkowników w interaktywną zabawę reklamą. I w dalszej części tego wpisu chcę zaprezentować kilka fantastycznych moim zdaniem pomysłów na zareklamowanie produktu.
Na pierwszy ogień idzie case z podwórka paryskiego oddziału agencji Ogilvy – „Perrier by Dita von Tesse”. Producent wody mineralnej Perrier pokazał w jaki sposób reklama wody może być pociągająca. Do współpracy zaangażowana została ambasadorka marki – Dita von Teese. Cały pomysł oparty został na stworzeniu strony internetowej Perrier by Dita, po kliknięciu której użytkownik zapraszany jest do interaktywnej zabawy z aktorką. Wszystko zaczyna się od przekroczenia bram gustownej i nieco tajemniczej posiadłości. Od progu wita nas Dita, która oprowadza nas po pięknych salach pałacu, gubiąc po drodze kolejne części garderoby. W pewnym momencie aktorka znika, a użytkownikowi pozostaje wybranie jednego z dwóch zamkniętych pokoi. Kliknięcie myszką i już jesteśmy w środku. W jednym z pokoi możemy zagrać z Ditą w wirtualne kości – w zależności od tego co wypadnie Dita to wykona. Drugi pokój jest przyciemniony, widzimy kuso ubraną Ditę wyginającą się w pociągających pozach - użytkownik natomiast otrzymuje aparat fotograficzny, którym może robić pięknej aktorce zdjęcia. Na koniec aktorka postanawia dla nas zmysłowo zatańczyć. Naszym oczom ukazuje się komunikat „Nie dotykaj Dity kursorem myszki” i jak się okazuje na chociaż najdelikatniejsze dotknięcie aktorka reaguje niezadowoleniem. Polecam wejście na stronę i spróbowanie zabawy z Ditą. Co ciekawe produkt – czyli woda mineralna Perrier gra tu rolę drugoplanową i jest tylko elementem wykorzystywanym przez aktorkę do wirtualnej zabawy. Co ciekawe kampania nie była nagłaśniania i początkowo pojawiła się w sieci „po cichu” – Dita von Teese na swoim Tweeterze zamieściła link do strony i informację o akcji. Jej fani nagłośnili akcję na Facebooku i innych portalach i wszystko potoczyło się już lawinowo, a o tej ciekawej kampanii stało się głośno.
Inny interesujący pomysł zaprezentował brytyjski bank Barclays przy współpracy z agencją Bartle Bogle Hegarty. Stworzona została bezpłatna interaktywna gra 56 Sage Street, której celem jest przyciągnięcie młodych użytkowników do korzystania z dużej bankowości. Nazwa gry została zaczerpnięta od adresu fikcyjnego milionera Mr. C. Akcja 56 Sage Street rozgrywa się w mieście, do którego przybywa nowy gracz, mający przy sobie zaledwie 4 funty. Startuje z najniższego pułapu i ma przed sobą 4 plansze do przejścia, w każdej wypełniając kolejne zadania. W miarę postępu gry użytkownik się bogaci, a jeśli będzie umiejętnie dysponował zdobytymi pieniędzmi, nabędzie umiejętności niezbędne do prowadzenia finansowego imperium Mr. C., gdy ten odejdzie. Świat przedstawiony w grze jest czymś pomiędzy „Sim City”, a grą playstation „The Getaway”, dzięki czemu może zachęcić do zabawy młodszych graczy. Gra nie zarzuca użytkownika reklamami banku. Gracz ma styczność z logiem marki Barclays subtelnie wyświetlanym u dołu ekranu oraz wówczas, gdy korzysta z wirtualnego banku. Gra została także zintegrowana z aplikacjami mobilnymi, dzięki czemu użytkownik w swoim telefonie komórkowym może rejestrować wszystkie transakcje zawarte w grze, otrzymywać powiadomienia smsowe o postępach gry, a także ustawić przypomnienia do wszelkich akcji w grze. Istnieje także opcja powiązania gry ze swoim kontem na Facebooku i możliwość zamieszczania informacji o jej postępach.
Coraz częściej do reklam interaktywnych wykorzystywany jest Youtube. Z serwisu skorzystał np. producent Samsunga, który przy współpracy z agencją reklamową Muse i domem mediowym Starcom stworzył reklamę telewizorów 3D. Po kliknięciu linka do Youtube na monitorze ukazuje nam się kreacja przedstawiająca budynek, który nagle zaczyna pękać. Ekran powoli porasta konarami drzew, a z budynku zaczynają wylatywać kolorowe motyle. Użytkownik musi klikać na nie myszką i starać się złapać ich jak najwięcej w ograniczonym czasie. Pojawia się informacja, że mamy szansę wygrać telewizor Samsung 3D Led TV, musimy tylko upolować jak największą ilość motyli. Prosta gra, która przy odpowiedniej oprawie graficznej stała się świetnym pomysłem na interaktywną reklamę i zaangażowała użytkowników do zabawy.
I na koniec jeszcze jedna reklama, która w ostatnim tygodniu wywołała zachwyt wśród wszystkich osób, z którymi pracuję w agencji reklamowej. Wykorzystująca serwis Youtube kampania Tipp-Ex czyli marki produkującej korektory robi furorę w sieci. Z minuty na minutę przybywa ilość osób wyświetlających wideo oraz pojawiają się setki komentarzy. Skąd ta popularność? Przede wszystkim odsyłam do linka do strony na YT, bo to trzeba samemu zobaczyć. Trafiamy na specjalnie przygotowana stronę – na początku wszystko wydaje się normalne i niezaskakujące do momentu, gdy bohater filmiku sięga po korektor znajdujący się po prawej stronie ekranu i wymazuje nim słowo „shoots” w napisie „A hunter shoots a bear”. Od tego momentu zaczyna się nasz udział w zabawie. Możemy wpisać dowolny czasownik, a wówczas nasz bohater i niedźwiadek odegrają to co im każemy. Spróbujcie wpisać „tickle”, „ride”, „feeds” czy cokolwiek co Wam do głowy przyjdzie – przy niektórych zwrotach naprawdę popłakaliśmy się ze śmiechu, choć niedźwiadek czasem odmawia wykonania niektórych czynności ; ) Tę pomysłową kampanię wypuściła francuska agencja reklamowa Buzzman. Okazuje się, że nawet reklama tak błahego produktu jakim jest korektor może być interesująca, a ta właśnie robi zawrotną karierę w sieci.
Według badań opracowanych przez firmę Dynamic Logic, a opublikowanych przez MediaDailyNews reklama interaktywna jest bardziej skuteczna niż ta tradycyjna. Okazuje się bowiem, iż to właśnie reklama interaktywna jest lepiej i szybciej zapamiętywana przez użytkowników, a także lepiej wyrabia świadomość marki. Jest to związane głównie z tym, że ten rodzaj reklamy o wiele bardziej angażuje osobę ją oglądającą i stanowi pewnego rodzaju dialog z użytkownikiem. Ilość reklam, którymi jesteśmy zasypywani z każdej strony powoduje, że czujemy przesyt i wywołuje efekt zmęczenia reklamą. Z tego względu niezwykle istotne jest zaproponowanie czegoś nowego, świeżego i innego niż dotychczasowe działania. Umiejętnie przygotowana reklama interaktywna, dzięki angażowaniu użytkownika może wywoływać u niego pozytywne emocje, które potem przełożą się na reklamowany produkt. A przecież o to właśnie chodzi.
Przedstawiłam tu kilka reklam interaktywnych, które moim zdaniem są ciekawym rozwiązaniem, aby przekonać użytkowników do produktu i bardzo przypadły mi do gustu. A czy Wam jakieś ciekawe interaktywne kampanie wpadły w oko?
Polowanie na supernowe przez Internet.
Jak znaczącą rolę odgrywa Internet w naszym życiu nikomu raczej tłumaczyć nie trzeba. Okazuje się jednak, że w dziedzinie jaką jest astronomia także daje ogromne możliwości.
Od 11 stycznia bieżącego roku rozpoczęło się za pomocą sieci wielkie, ogólnoświatowe polowanie na supernowe. Wraz ze śmiercią masywnej gwiazdy następuje spektakularna kosmiczna eksplozja i właśnie tych wybuchów mają możliwość poszukiwać wszyscy zainteresowani tematem. Jedynym warunkiem jest posiadanie komputera i dostępu do Internetu. Cała akcja jest kontynuacją międzynarodowego społecznościowego projektu naukowego pod nazwą „Galaktyczne Zoo”. Od początku września 2007 roku projekt oficjalnie rozpoczął działalność w Polsce. Stanowi on składową projektu badawczego pod nazwą „Sloan Digital Sky Survey”. A wszystko po to by stworzyć trójwymiarową mapę milionów galaktyk, kwazarów i gwiazd, która ma objąć ponad 1/4 obszaru nieba widzianego z Ziemi. Po jej wykonaniu zostanie ona udostępniona nie tylko naukowcom, ale również internautom. Poszukiwanie supernowych wiąże się jednak przede wszystkim z badaniem Wszechświata jako całości i lepszego poznania istoty jego powstawania.
Poprzednie edycje projektu spotkały się ze sporym zainteresowaniem wśród polskich internautów. Około 20 tysięcy użytkowników Internetu z naszego kraju wykazało wówczas chęć pomocy w badaniu tajemnic Wszechświata – poprzednie 2 edycje dotyczyły klasyfikowania galaktyk. Wysiłki Polaków zostały docenione i obok użytkowników pochodzących z krajów anglosaskich, jako jedyni mają możliwość korzystania ze stron projektu w swoim ojczystym języku.
Do aktywnego uczestnictwa polskich użytkowników w projekcie badawczym „Galaktyczne Zoo” przyczynili się dr hab. Lech Mankiewicz, będący dyrektorem Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, a także Jan Pomierny - twórca portalu Astronomia.pl.
Aby wziąć udział w projekcie wystarczy odwiedzić stronę: supernova.galaxyzoo.org. Samo wyszukiwanie supernowych wbrew pozorom nie jest bardzo trudnym zadaniem. Wkład internautów polega na uważnym przeglądaniu zestawu fotografii konkretnego rejonu nieba, zrobionych w różnym czasie, podczas automatycznych przeglądów nieba, za pomocą programu „Palomar Transient Factory” i wyszukiwaniu na nich kończących swój żywot gwiazd. Jest to o tyle łatwe, gdyż taka gwiazda kończy swe życie wielkim wybuchem i staje się jaśniejsza nawet od jasności galaktyki, w której się znajduje. W przeciągu miesiąca lub dwóch eksplozja gaśnie, co ułatwia odnajdowanie jej na zdjęciach. Mimo teoretycznej łatwości zadania, rola powierzona użytkownikom Internetu przez naukowców jest znacząca, gdyż to oni mogą przyczynić się do odkrycia kolejnych supernowych, o których astronomowie dotychczas nie wiedzieli. Rolą naukowców jest z kolei weryfikacja wyszukanych przez internautów obiektów oznaczonych jako supernowe. W tym celu wykorzystane zostaną największe obserwatoria na świecie, m.in. teleskop Herschel na wyspie La Palma czy teleskop Kecka na Hawajach.
Pomoc internautów w wyszukiwaniu supernowych jest ważna, gdyż analiza komputerowa zdjęć przez programy stworzone na potrzeby projektu naukowego okazała się niewystarczająca. Sprawdzanie fotografii za pomocą odpowiedniego oprogramowania nie pozwala dokładnie ocenić co się na owych zdjęciach znajduje, a także komputery nie zawsze są w stanie zadecydować o przydatności zdjęć. Z kolei sami astronomowie nie byliby w stanie przejrzeć ogromnych ilości materiału, dlatego też zwrócono się z prośbą do wszelkich zainteresowanych użytkowników sieci globalnej. Wyszukiwanie supernowych może być ciekawą zabawą przy jednoczesnym sporym potencjale edukacyjnym.
Jeżeli polowanie na supernowe spotka się z równie wielkim entuzjazmem jak wcześniejsze klasyfikowanie galaktyk i co za tym idzie przeniesie się w dojrzałą fazę, wówczas projekt prawdopodobnie zostanie rozszerzony na inne cele, m.in. identyfikację innych obiektów zmiennych.
Zwracam uwagę na projekt „Galaktyczne Zoo”, gdyż taka inicjatywa może przyczynić się do zwiększenia zainteresowania szerszej grupy odbiorców niezwykle fascynującą dziedziną nauki jaką jest astronomia. A dzięki możliwości aktywnego uczestnictwa w badaniach i co za tym idzie, przyczynienia się do rozwiązywania kolejnych tajemnic Wszechświata oraz odkrywania coraz to nowych obiektów, w tym przypadku supernowych, projekt mam nadzieję spotka się z entuzjastycznym uczestnictwem wielu internautów. Myślę także, że jest to fajna sprawa dla ludzi nie posiadających profesjonalnego sprzętu do obserwacji nieba czy nawet nie mających cierpliwości do wysiadywania przed teleskopem i wpatrywania się w konkretny fragment nieba przez długie godziny, z nadzieją na odkrycie „umierającej gwiazdy”. Mnie projekt zainteresował, choć nadal stawiam obserwacje teleskopowe ponad siedzenie przed komputerem, ale jako, że pogoda ostatnio nie dopisuje, chyba i tak zabiorę się za szukanie na zdjęciach własnej supernowej ;)

Kup najtaniej